Park kulturowy na Bojarach. Będzie referendum
02.08.2011
, aktualizacja: 02.08.2011 20:50
To bojarczycy powinni zadecydować, czy chcą utworzenia na terenie swojej dzielnicy parku kulturowego - mówią przedstawiciele mieszkańców osiedla. I zapowiadają w tej sprawie referendum.
ZOBACZ TAKŻE
- Bojary. Referendum już w najbliższą niedzielę [SONDA] (19-10-11, 22:00)
- Bojarskie domy znów idą pod młotek. Przystanek Białystok (13-03-11, 19:14)
- Idylliczne Bojary w pięknym albumie (14-01-11, 19:31)
- Bojary na wystawie. Pamiętajcie o ogrodach (03-12-10, 20:19)
SERWISY
Temat parku kulturowego powraca jak bumerang od kilku lat. Przedstawiciele mieszkańców - zebrani w stowarzyszeniu Nasze Bojary - chcieliby powołania go na najlepiej zachowanym obszarze dzielnicy. Mowa o terenie ograniczonym ulicami: Modlińską, Poprzeczną, Staszica, Chopina, Skorupską, Piasta i Słonimską. Właśnie tu mieszczą się najciekawsze domy, stojące wzdłuż Koszykowej, Wiktorii, Glinianej czy Staszica.
Póki co teren ten chroni strefa ochrony konserwatorskiej oraz plan zagospodarowania przestrzennego dzielnicy. Przyjęty w 2007 r. dokument mówi jasno, jak mają wyglądać nowe domy powstające na pustych dziś działkach - przede wszystkim skośny dach, naturalne kolory czy szalówka na ścianach układana w tradycyjny dla Bojar sposób. Powstały nawet specjalne wzorniki, które są wytycznymi dla projektantów. Krótko - nowe domy mają nawiązywać do historii. Nie jest to żaden wymysł - tak dzieje się choćby w Skandynawii, czy krajach alpejskich, gdzie stare domy sąsiadują z identycznymi nowymi, przez co tworzą spójną zabudowę. Pierwsze domy z "wzorników" zresztą już stoją - na Glinianej i Koszykowej.
Bojarczycy od lat przekonują jednak, że dopiero powołanie parku pozwoli lepiej działać na rzecz ochrony osiedla. Zbigniew Klimaszewski z Naszych Bojar wielokrotnie powtarzał, że to sami mieszkańcy mogliby wówczas - jako instytucja zarządzająca obszarem - starać się choćby o wsparcie remontów budynków, porządkowania terenów czy choćby przywracania pierwotnych ogrodzeń. Również administracja parku koordynowałaby działania rewitalizacyjne, bo na Bojarach jest co robić. Przez lata były wszak poligonem doświadczalnym architektów.
- Wszystkie kolejne rządy w mieście traktowały Bojary po macoszemu. Może w końcu uda się tą tradycję przełamać? - zastanawia się Klimaszewski.
Choć przez ostatnie lata bojarczycy odsyłani byli z kwitkiem, to w walce o park nie zamierzają ustawać.
- Planujemy zorganizowanie referendum na Bojarach. Chcemy zapytać w nim mieszkańców obszaru, na którym mógłby powstać park, czy chcą jego utworzenia - zapowiada Klimaszewski.
Byłaby to też okazja, by rozpropagować wśród mieszkańców ideę parku i poinformować ich o możliwościach, jakie daje. Z wynikami plebiscytu mieszkańcy chcą odwiedzić magistrat. Wówczas też mieszkańcy chcieliby wrócić do tematu ścieżki spacerowej przez dzielnicę.
- Wprawdzie kilka tablic informacyjnych pojawiło się na Bojarach przy okazji tworzenia szlaku architektury drewnianej [to jedna z czterech ścieżek tematycznych założonych przez magistrat w tym sezonie turystycznym; pozostałe to szlak Branickich, świątyń i fabrykancki - red.], ale my chcielibyśmy dokładnie opisać historię poszczególnych domów, poszczególnych adresów po to, by można było spacerować po naszej dzielnicy i poznawać historię - dodaje Klimaszewski.
Komplet dokumentów - czyli wyniki referendum oraz propozycje skierowane do magistratu - bojarczycy powinni mieć jeszcze we wrześniu. Później zamierzają zapukać do drzwi gabinetu Tadeusza Truskolaskiego. Rzeczniczka prezydenta Urszula Sienkiewicz zapewnia, że są one otwarte dla mieszkańców dzielnicy.
- Prezydent chętnie spotka się z mieszkańcami Bojar i przyjmie ich wnioski. Zresztą zawsze jest otwarty na rozmowy z mieszkańcami, szczególnie tymi, którzy interesują się swoimi dzielnicami - zapowiada rzeczniczka.
KOMENTARZ
Siadając do kolejnego tekstu o Bojarach przejrzałem archiwum tekstów, poświeconych tej dzielnicy. Sporo mam już tego, ale i o Bojarach dużo się mówi. W latach 80. architekci podpisali nawet Kartę Bojarską, w której czytamy o wartości i potrzebie ochrony przedwojennej dzielnicy-ogrodu w samym sercu Białegostoku. W latach 90. architekci - ciekawe swoją drogą, czy przypadkiem nie ci sami, którzy dekadę wcześniej rozczulali się nad Bojarami - zaczęli wpychać tu swoje nowe realizacje. Na początku XXI w. w końcu udało się chaotyczną zabudowę zastopować, uchwalając plan. Ale plan - co podkreślają bojarczycy - można zawsze zmienić. Park byłby wyższą formą ochrony dzielnicy, o której od dziesięcioleci tylko się mówi. I to sporo. A może w końcu czas zamknąć te dyskusje? Może czas podjąć konkretne decyzje?
Andrzej Kłopotowski
Póki co teren ten chroni strefa ochrony konserwatorskiej oraz plan zagospodarowania przestrzennego dzielnicy. Przyjęty w 2007 r. dokument mówi jasno, jak mają wyglądać nowe domy powstające na pustych dziś działkach - przede wszystkim skośny dach, naturalne kolory czy szalówka na ścianach układana w tradycyjny dla Bojar sposób. Powstały nawet specjalne wzorniki, które są wytycznymi dla projektantów. Krótko - nowe domy mają nawiązywać do historii. Nie jest to żaden wymysł - tak dzieje się choćby w Skandynawii, czy krajach alpejskich, gdzie stare domy sąsiadują z identycznymi nowymi, przez co tworzą spójną zabudowę. Pierwsze domy z "wzorników" zresztą już stoją - na Glinianej i Koszykowej.
Bojarczycy od lat przekonują jednak, że dopiero powołanie parku pozwoli lepiej działać na rzecz ochrony osiedla. Zbigniew Klimaszewski z Naszych Bojar wielokrotnie powtarzał, że to sami mieszkańcy mogliby wówczas - jako instytucja zarządzająca obszarem - starać się choćby o wsparcie remontów budynków, porządkowania terenów czy choćby przywracania pierwotnych ogrodzeń. Również administracja parku koordynowałaby działania rewitalizacyjne, bo na Bojarach jest co robić. Przez lata były wszak poligonem doświadczalnym architektów.
- Wszystkie kolejne rządy w mieście traktowały Bojary po macoszemu. Może w końcu uda się tą tradycję przełamać? - zastanawia się Klimaszewski.
Choć przez ostatnie lata bojarczycy odsyłani byli z kwitkiem, to w walce o park nie zamierzają ustawać.
- Planujemy zorganizowanie referendum na Bojarach. Chcemy zapytać w nim mieszkańców obszaru, na którym mógłby powstać park, czy chcą jego utworzenia - zapowiada Klimaszewski.
Byłaby to też okazja, by rozpropagować wśród mieszkańców ideę parku i poinformować ich o możliwościach, jakie daje. Z wynikami plebiscytu mieszkańcy chcą odwiedzić magistrat. Wówczas też mieszkańcy chcieliby wrócić do tematu ścieżki spacerowej przez dzielnicę.
- Wprawdzie kilka tablic informacyjnych pojawiło się na Bojarach przy okazji tworzenia szlaku architektury drewnianej [to jedna z czterech ścieżek tematycznych założonych przez magistrat w tym sezonie turystycznym; pozostałe to szlak Branickich, świątyń i fabrykancki - red.], ale my chcielibyśmy dokładnie opisać historię poszczególnych domów, poszczególnych adresów po to, by można było spacerować po naszej dzielnicy i poznawać historię - dodaje Klimaszewski.
Komplet dokumentów - czyli wyniki referendum oraz propozycje skierowane do magistratu - bojarczycy powinni mieć jeszcze we wrześniu. Później zamierzają zapukać do drzwi gabinetu Tadeusza Truskolaskiego. Rzeczniczka prezydenta Urszula Sienkiewicz zapewnia, że są one otwarte dla mieszkańców dzielnicy.
- Prezydent chętnie spotka się z mieszkańcami Bojar i przyjmie ich wnioski. Zresztą zawsze jest otwarty na rozmowy z mieszkańcami, szczególnie tymi, którzy interesują się swoimi dzielnicami - zapowiada rzeczniczka.
KOMENTARZ
Siadając do kolejnego tekstu o Bojarach przejrzałem archiwum tekstów, poświeconych tej dzielnicy. Sporo mam już tego, ale i o Bojarach dużo się mówi. W latach 80. architekci podpisali nawet Kartę Bojarską, w której czytamy o wartości i potrzebie ochrony przedwojennej dzielnicy-ogrodu w samym sercu Białegostoku. W latach 90. architekci - ciekawe swoją drogą, czy przypadkiem nie ci sami, którzy dekadę wcześniej rozczulali się nad Bojarami - zaczęli wpychać tu swoje nowe realizacje. Na początku XXI w. w końcu udało się chaotyczną zabudowę zastopować, uchwalając plan. Ale plan - co podkreślają bojarczycy - można zawsze zmienić. Park byłby wyższą formą ochrony dzielnicy, o której od dziesięcioleci tylko się mówi. I to sporo. A może w końcu czas zamknąć te dyskusje? Może czas podjąć konkretne decyzje?
Andrzej Kłopotowski
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów




