W białostockim iluzjonie. Spacer po dawnym Białymstoku
09.08.2011
, aktualizacja: 10.08.2011 18:11
To będzie wędrówka w czasie. Z 1890 roku skok w 1930, potem w 1945, a na koniec - w 1961. Najpierw spacer w tłumie białostoczan przedwojennych, wyelegantowanych - idących głównymi ulicami miasta. Potem - w sam środek ciżby na ryneczek, gdzie przeważają wiejskie klimaty. A w międzyczasie - wyprawa do kina
ZOBACZ TAKŻE
- Yad Vashem udostępnia największy katalog filmów o holokauście (28-07-11, 09:54)
- 30-metrowe zdjęcie Białegostoku na Rynku Kościuszki (wideo) (18-05-11, 20:17)
- Wiosna na białostockich szlakach (16-03-11, 18:34)
GALERIA ZDJĘĆ
- Białystok przedwojenny Bolesława Augustisa (17-06-04, 20:40)
Muzeum Podlaskie funduje nam wyprawę do białostockiego iluzjonu. Przedsięwzięcie dość skromne, ale pomysł znakomity.
Wystarczy w ratuszu będąc, zejść schodami do sal muzealnych w piwnicy, by zanurzyć się w zupełnie innym świecie, już minionym. Interesująca projekcja przedwojennych zdjęć w formie iluzjonu, parę zdjęć i afiszów kinowych, a do tego trzy filmy z czasów tuż przed - i powojennych - wystarczy w zupełności, by większość białostoczan w jednej chwili ogarnęła czułość wobec własnego miasta. Trudno nie czuć sentymentu, oglądając brukowane białostockie uliczki, toczące się po nich konki, wspaniałe budowle i ludzi, których zmiotła historia. Trudno nie porównywać przedwojennych fragmentów miasta z obecnymi i nie czuć ucisku w sercu, który trudno opisać: wzruszenie to, duma, czy żal za minionym? Pewnie wszystko po trosze.
W jednej sali zasiąść można na krzesełku przed ekranem, na którym wyświetlane są stare powiększone białostockie pocztówki. Pasjonaci przeszłości Białegostoku, właściciele rozmaitych albumów jej poświęconych zapewne większość fotografii rozpoznają. Ale w takiej wersji jak w ratuszu rzadko są prezentowane: w dużym formacie, ciekawie opracowane (każde ze zdjęć obramowane jest rameczką i podpisem - jakby wprost z przedwojennego iluzjonu; złudzenie jest spore) i przy żartobliwym motywie muzycznym, kojarzonym niechybnie z przedwojennym niemym kinem. To miłe kilkanaście minut - spacerujemy oto wirtualnie po dawnym Białymstoku, ulica po ulicy. Jakaż ta Warszawska (wtedy Aleksandrowska) była wąska! Jak pięknie ocieniona drzewami... Jeszcze istnieje imponująca Synagoga Chóralna (przy ul. Białówny - kiedyś Żydowskiej), jeszcze przy cerkwi św. Mikołaja na Lipowej (rok 1910) stoi piękny drewniany dom, a na rogu Rynku Kościuszki i Sienkiewicza (Nikołajewskiej) - majestatyczna kamienica Zabłudowskich. Po bulwarach za rzeką Białą w okolicy Sienkiewicza spacerują dostojnie białostoczanie, przed ładnym budyneczkiem należącym do Abrama Łapidusa (obecnie Akademia Teatralna), szaleją dzieciaki, na Warszawskiej 3 przed udekorowanym budynkiem straży pożarnej wszyscy czekają na przyjazd cara Mikołaja II.
To spacer po różnych epokach, również tych przerażających: na fotografii z 1941 roku Lipowa niby wygląda podobnie jak dziś, gdyby nie hitlerowskie flagi i swastyki na fasadach domów. Niesamowite jest zdjęcie Lipowej z 1950 roku, gdy część pierzei ulicy jeszcze leży w gruzach, a wielki tłum grupuje się przy kościele św. Rocha. Na wysokości dzisiejszego baru Słoneczko przy ul. Sienkiewicza - morze wypalonych murów: to ruiny getta. Na kinie Pokój (rok 1955) wiszą zwoje materiału z sierpem i młotem.
W innej sali mamy skromne wspomnienie po białostockich kinoteatrach. Rok 1946, oto ruiny kina Pan, wybudowanego na miejscu słynnego (jeszcze za cara) kina Modern; za chwilę w tym miejscu powstanie kino Pokój. Albo też: kino Palace przy ul. Kilińskiego (rok 1912), Gryf - mieszczące się w imponującym hotelu Ritz, również przy Kilińskiego (rok 1935) czy Świat (obecnie kino Ton). Po wojnie zaś, wspomnieć warto, mieliśmy jeszcze: kino Polana (przy Legionowej, rodzina dumnie pozuje do fotografii), kinoteatr Związkowiec (obecnie siedziba kina Forum) i kino TPPR (Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) - na rogu Sienkiewicza i Rynku Kościuszki.
W ostatniej sali wyświetlane są filmy. Prawdziwy cymes, nie tylko dla miłośnika historii, choć pewnie niektórym znane są już z internetu. Koniecznie trzeba je zobaczyć - najstarszy z 1938 roku to "Jewish.life.in.Bialystok". Nie mniej odkrywcze są pozostałe, nakręcone w latach 1958-1961: "W Białymstoku 58 r.", "3 maj 61 r.", "Pomnik 61 r.". Z zabawnym komentarzem, pokazujące świat, którego już nie ma. To zarówno świat przedwojennych żydowskich Chanajek, uśmiechniętych spacerowiczów, wspaniałej synagogi przy ul. Pięknej (nikt się nie spodziewa jeszcze tragicznego losu świątyni i wyznawców), dumy z jednej z najlepszych w Polsce biblioteki Alejchema (liczącej wówczas 20 tysięcy książek w jidysz), etc...
To także świat pnących się w górę bloków na białostockich osiedlach, szczęśliwych ludzi przenoszących się ze wsi do "wielkiej metropolii Białystok", zajeżdżających pod bloki wozów drabiniastych z dobytkiem, wiejskiego rejwachu na Rynku Siennym.
Wszystko to stworzyło dzisiejszy Białystok, pamiętajmy o tym.
Wystawa czynna jest do października 2011 roku.
Wystarczy w ratuszu będąc, zejść schodami do sal muzealnych w piwnicy, by zanurzyć się w zupełnie innym świecie, już minionym. Interesująca projekcja przedwojennych zdjęć w formie iluzjonu, parę zdjęć i afiszów kinowych, a do tego trzy filmy z czasów tuż przed - i powojennych - wystarczy w zupełności, by większość białostoczan w jednej chwili ogarnęła czułość wobec własnego miasta. Trudno nie czuć sentymentu, oglądając brukowane białostockie uliczki, toczące się po nich konki, wspaniałe budowle i ludzi, których zmiotła historia. Trudno nie porównywać przedwojennych fragmentów miasta z obecnymi i nie czuć ucisku w sercu, który trudno opisać: wzruszenie to, duma, czy żal za minionym? Pewnie wszystko po trosze.
W jednej sali zasiąść można na krzesełku przed ekranem, na którym wyświetlane są stare powiększone białostockie pocztówki. Pasjonaci przeszłości Białegostoku, właściciele rozmaitych albumów jej poświęconych zapewne większość fotografii rozpoznają. Ale w takiej wersji jak w ratuszu rzadko są prezentowane: w dużym formacie, ciekawie opracowane (każde ze zdjęć obramowane jest rameczką i podpisem - jakby wprost z przedwojennego iluzjonu; złudzenie jest spore) i przy żartobliwym motywie muzycznym, kojarzonym niechybnie z przedwojennym niemym kinem. To miłe kilkanaście minut - spacerujemy oto wirtualnie po dawnym Białymstoku, ulica po ulicy. Jakaż ta Warszawska (wtedy Aleksandrowska) była wąska! Jak pięknie ocieniona drzewami... Jeszcze istnieje imponująca Synagoga Chóralna (przy ul. Białówny - kiedyś Żydowskiej), jeszcze przy cerkwi św. Mikołaja na Lipowej (rok 1910) stoi piękny drewniany dom, a na rogu Rynku Kościuszki i Sienkiewicza (Nikołajewskiej) - majestatyczna kamienica Zabłudowskich. Po bulwarach za rzeką Białą w okolicy Sienkiewicza spacerują dostojnie białostoczanie, przed ładnym budyneczkiem należącym do Abrama Łapidusa (obecnie Akademia Teatralna), szaleją dzieciaki, na Warszawskiej 3 przed udekorowanym budynkiem straży pożarnej wszyscy czekają na przyjazd cara Mikołaja II.
To spacer po różnych epokach, również tych przerażających: na fotografii z 1941 roku Lipowa niby wygląda podobnie jak dziś, gdyby nie hitlerowskie flagi i swastyki na fasadach domów. Niesamowite jest zdjęcie Lipowej z 1950 roku, gdy część pierzei ulicy jeszcze leży w gruzach, a wielki tłum grupuje się przy kościele św. Rocha. Na wysokości dzisiejszego baru Słoneczko przy ul. Sienkiewicza - morze wypalonych murów: to ruiny getta. Na kinie Pokój (rok 1955) wiszą zwoje materiału z sierpem i młotem.
W innej sali mamy skromne wspomnienie po białostockich kinoteatrach. Rok 1946, oto ruiny kina Pan, wybudowanego na miejscu słynnego (jeszcze za cara) kina Modern; za chwilę w tym miejscu powstanie kino Pokój. Albo też: kino Palace przy ul. Kilińskiego (rok 1912), Gryf - mieszczące się w imponującym hotelu Ritz, również przy Kilińskiego (rok 1935) czy Świat (obecnie kino Ton). Po wojnie zaś, wspomnieć warto, mieliśmy jeszcze: kino Polana (przy Legionowej, rodzina dumnie pozuje do fotografii), kinoteatr Związkowiec (obecnie siedziba kina Forum) i kino TPPR (Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) - na rogu Sienkiewicza i Rynku Kościuszki.
W ostatniej sali wyświetlane są filmy. Prawdziwy cymes, nie tylko dla miłośnika historii, choć pewnie niektórym znane są już z internetu. Koniecznie trzeba je zobaczyć - najstarszy z 1938 roku to "Jewish.life.in.Bialystok". Nie mniej odkrywcze są pozostałe, nakręcone w latach 1958-1961: "W Białymstoku 58 r.", "3 maj 61 r.", "Pomnik 61 r.". Z zabawnym komentarzem, pokazujące świat, którego już nie ma. To zarówno świat przedwojennych żydowskich Chanajek, uśmiechniętych spacerowiczów, wspaniałej synagogi przy ul. Pięknej (nikt się nie spodziewa jeszcze tragicznego losu świątyni i wyznawców), dumy z jednej z najlepszych w Polsce biblioteki Alejchema (liczącej wówczas 20 tysięcy książek w jidysz), etc...
To także świat pnących się w górę bloków na białostockich osiedlach, szczęśliwych ludzi przenoszących się ze wsi do "wielkiej metropolii Białystok", zajeżdżających pod bloki wozów drabiniastych z dobytkiem, wiejskiego rejwachu na Rynku Siennym.
Wszystko to stworzyło dzisiejszy Białystok, pamiętajmy o tym.
Wystawa czynna jest do października 2011 roku.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
W białostockim iluzjonie. Spacer po dawnym Biał...
niveau
10.08.11, 10:01
To co powiem jest w sumie dość okrutne, ale gdyby ci mieszkańcy wsi nie przenosili się po wojnie tak masowo do Białegostoku, to nasze miasto miałoby dziś na pewno zupełnie inny, bardziej »




