68. rocznica wybuchu powstania w białostockim getcie

Monika Kosz-Koszewska
16.08.2011 , aktualizacja: 18.08.2011 13:52
A A A Drukuj
- Jeśli polegli nie mają grobu, ich dusze będą żyć w naszych sercach po wszystkie dni - mówi Jacob Kagan, potomek dawnych mieszkańców Białegostoku, o obowiązku pamięci
Białostockie obchody 68. rocznicy wybuchu powstania zbrojnego w getcie
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Białostockie obchody 68. rocznicy wybuchu powstania zbrojnego w getcie
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Jacob Kagan, prezes Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Białegostoku i Okolic w Izraelu, co roku przemawia na uroczystościach rocznicowych. I co roku wymawiając słowo "Białystok", wspominając o swoich utraconych bliskich, łamie mu się głos. W jego przemówieniu przy pomniku poległych bohaterów getta był jednak i optymizm - wdzięczność za to, że białostoczanie pielęgnują pamięć o dawnych mieszkańcach wyznania mojżeszowego, którzy w obliczu likwidacji getta, mimo słabego uzbrojenia, przez jeden dzień usiłowali przeciwstawić się wrogowi.

- Historia Polskich Żydów, w tym tych Żydów z Białegostoku, to historia Polski. Jestem przekonany, że oni powiedzieliby patrząc na nas teraz: tak róbcie, tak pamiętajcie i nigdy nie zapomnijcie - podkreślał Kagan, który odmówił kadysz w intencji pomordowanych, modlitwę odmówił też metropolita białostocki abp. Edward Ozorowski.

W obchodach powstania w getcie białostockim oprócz przybyłych z Izraela czy Stanów Zjednoczonych gości, w tym roku uczestniczyło szczególnie wielu oficjeli. Byli też mieszkańcy miasta, wśród których garstka pamiętająca tragiczne wydarzenia. Na plac przybyli też studenci z Niemiec czy Ukrainy. Wieńce pod pomnikiem złożyli także przedstawiciele białostockich organizacji, działających na rzecz ocalenia pamięci o Żydach: Centrum Edukacji Obywatelskiej Polska-Izrael, Towarzystwa Przyjaciół Kultury Żydowskiej i Instytutu Badań nad Dziedzictwem Kulturowym Żydów Europy Wschodniej.

- Spotykamy się dziś, by oddać wspólnie hołd wszystkim ofiarom zbrodni hitlerowskich, zwłaszcza tym, którzy jako bohaterowie getta białostockiego potrafili przeciwstawić się złu, nie tracąc odwagi, z podniesionym czołem patrząc w oczy śmierci. To dzięki nim, i im podobnym, żyje wciąż nasza wiara w człowieka, wiara, którą wielu utraciło w obliczu niewyobrażalnych okrucieństw, a jednak została ocalona i wyniesiona z wojennego piekła - mówił Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

Prezydent podkreślał też, że w niszczeniu śladów po dawnych żydowskich białostoczanach, współbudowniczych tego miasta, brali udział Sowieci i poprzedni system, którego celem było niszczenie wszelkiej różnorodności. Podkreślał, że teraz możemy w spokoju kultywować pamięć o materialnym i kulturowym wkładzie Żydów w rozwój miasta. Z kolei minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka w odczytanym liście chwaliła inicjatywy takie jak Szlak Dziedzictwa Żydowskiego, który powstał dzięki Fundacji Uniwersytetu w Białymstoku.

Inną istotną inicjatywą jest spektakl, który we wtorek miał swoją premierę na deskach Białostockiego Teatru Lalek. Przygotowało go 17 więźniów z białostockiego zakładu karnego przy ul. Hetmańskiej, którzy uczestniczyli w projekcie "Zrozumieć innych, poznać siebie". To nie pierwsza taka współpraca z tą placówką reżysera Dariusza Szady-Borzyszkowskiego. Dzięki niemu osadzeni najpierw poznawali historię podlaskich Żydów, a następnie na każdym etapie brali udział w przygotowaniach przedstawienia opartego na motywach powieści biograficznej urodzonego w Białymstoku wybitnego prawnika, działacza społecznego i pisarza Samuela Pisara. "Z krwi i nadziei" to tytuł pierwowzoru i samego spektaklu, który obejrzeć mogli wczoraj goście przybyli, na rocznicę wybuchu powstania, do Białegostoku. Sam reżyser przyznał, że nie liczył nawet na tak duże zaangażowanie skazanych, którzy nie ograniczyli się tylko do przeczytania scenariusza. Przygotowali też kostiumy oraz scenografię.

- Jako jedyny w tej grupie jestem weteranem, ponieważ współpracowałem już przy poprzednim spektaklu z tym reżyserem, dlatego też pewnie otrzymałem tak ważną rolę. Uważam, że Pisara trzeba traktować nie tylko jako wybitnego białostoczanina, ale przede wszystkim człowieka świata, kosmopolitę, z którego powinniśmy być dumni - mówi Maciej Cieslak, odtwórca roli alter ego Pisara. - Każdy w spektaklu jest ochotnikiem, i mimo, że chodzę już na przepustki, mam pracę, bardzo chciałem wziąć w tym udział. W zakładzie karnym wiele osób mówi o resocjalizacji, ale nie wie, co ona tak naprawdę oznacza. Taki właśnie projekt teatralny, związany z kulturą i otwartością na innych, jest najprawdziwszą resocjalizacją - dodaje.

Przy okazji obchodów rocznicy do Białegostoku przybył też Mishka Zilberstein, który w 1943 roku jako najprawdopodobniej 11-letni chłopiec uciekł z getta, walczył o przetrwanie w lasach. Ta trauma spowodowała, że wszystko wyparł z pamięci. Nie pamiętał nawet jak się nazywa, kim byli jego rodzice. Dopiero po niemal 60 latach dowiedział się, że tak naprawdę nazywa się Mosze Kornblat i mieszkał kiedyś przy ul. Brukowej. Teraz o jego losach i poszukiwaniu tożsamości będzie można przeczytać w książce "Życie bez pamięci" wydanej właśnie przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Białostoczan. Wczoraj w Ratuszu odbyła się jej promocja. Od lat spisywane po hebrajsku wspomnienia Mishki zostały przetłumaczone przez Ewę Wroczyńską, wieloletnią dyrektor muzeum w tykocińskiej synagodze.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów