Dożynki. Centralnie i na ludowo
31.08.2009
, aktualizacja: 01.09.2009 11:08
Wiosną 1973 roku do Kowna w Radzieckiej Republice Litewskiej wyjechała z Białegostoku z misją specjalną delegacja. Ekipa złożona z kucharza, dekoratora wnętrz i artystki rzeźbiarki otrzymała zadanie podpatrzenia, jak też nasi sąsiedzi aranżują wystrój jadłodajni, jakie są tam zastawy stołowe, wreszcie jak wyglądają restauracyjne krzesła, stoły i bary.
ZOBACZ TAKŻE
- Dożynkowy pawilon jak nowy. Przestrzeń miejska (07-11-11, 09:44)
Rzeźbiarka miała inspirować się motywami z litewskich podań ludowych, by następnie odtworzyć je w białostockiej restauracji litewskiej Kaunas przy ulicy Wesołej, przemianowanej tak ze zgoła nieinternacjonalistycznej nazwy Kolorowa. Po powrocie ekipa przeobraziła Kolorową w lokal typowo litewski, a w głównej sali stanęła rzeźba w formie czworoboku zatytułowana "Dejna", przedstawiająca ludowych muzykantów. Przemiana lokalu gastronomicznego przy ulicy Wesołej była zaledwie niewielką częścią, niemających precedensu w historii miasta przygotowań do Centralnych Dożynek, które z udziałem ponad dwudziestu tysięcy gości, w tym najwyższych władz krajowych i samych białostoczan, odbyły się w stolicy Podlasia 2 września 1973 roku. Dożynki miały pokazać nowoczesne i otwarte na świat (a przynajmniej na jego socjalistyczną wówczas część) oblicze miasta, kojarzonego dotąd z biedą i zacofaniem. Chociaż obchody święta otrzymały swojską, ludową oprawę, to skala i rozmach przygotowań były iście przemysłowe, a powszechna mobilizacja zakładów pracy, instytucji i szeregowych obywateli przypominała (przynajmniej w oficjalnych raportach i prasowych doniesieniach) powojenny zryw do odbudowy stolicy i powstanie Nowej Huty.
Ostatnie dni sierpnia 1973 roku upłynęły na dopinaniu na ostatni guzik przygotowań do święta plonów, które w zamierzeniu władz miało być celebracją osiągnięć socjalistycznej Polski, nie tylko na niwie rolniczej. Władze miasta i województwa chciały przy okazji pokazać, że Podlasie i jego stolica ma na drodze ku postępowi własne osiągnięcia. W specjalnych pawilonach szykowano wystawy tematyczne prezentujące rolnictwo, leśnictwo i przemysł tekstylny oraz prace twórców kultury. Do występu na płycie stadionu szykowały się zespoły ludowe, orkiestry wojskowe, sportowcy, a także... 630 przedszkolaków. W dożynkowym widowisku miało wystąpić w sumie aż 3,5 tysiąca osób! "Gazeta Białostocka" rozstrzygnęła ogłoszone wiosną dwa konkursy dla ludności: "Wieś białostocka gospodarna i kulturalna" i "Mieszkańcy - swojemu miastu", prowadziła też czasową rubrykę "Giełda pomysłów dożynkowych", w której czytelnicy mogli podejmować zobowiązania produkcyjne i proponować usprawnienia organizacyjne. Jedynie część mieszkańców miasta mogła wziąć udział w uroczystościach na stadionie Gwardii, dlatego ci, którym zabrakło miejsca na widowni, mogli oglądać obchody święta na ekranach kolorowych telewizorów marki Rubin 707-p, wystawionych specjalnie na okazję dożynek w witrynach sklepów ZURT. Spółdzielnia Pracy "Białostocki Przemysł Ludowy" przygotowała dla dożynkowych gości szeroki wybór pamiątek, wśród których szczególnym powodzeniem cieszyły się makatki sokólskich tkaczek, wyroby ze słomy i ceramiczne medaliony lakietki z motywem żubra i dożynkowego snopa. Uczestnicy uroczystości gasili pragnienie dostarczanym przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską specjałem - szampanem serwatkowym. Jednak nie wszyscy włączyli się w nurt przygotowań do święta. Prasa piętnowała brudne podwórka domów prywatnych, zagracone ogródki działkowe i nieład w otoczeniu zakładów pracy, krytykowała również personel niektórych białostockich kawiarń, który z lenistwa i mimo upalnego lata nie zadbał o tarasy i stoliki pod parasolami dla dożynkowych gości. W ramach akcji "Porządek" milicja karała mandatami największych "niedbaluchów". Dostało się również podsklepowym amatorom tanich alkoholi.
Białostockie Archiwum Państwowe przechowuje w swych zbiorach kilka dość sfatygowanych, zadrukowanych na maszynie kartek z propozycjami haseł, które podczas dożynek dekorować miały drogi dojazdowe do stolicy województwa, a także samo miasto. Niektóre z haseł zostały poprawione czerwonym ołówkiem, inne, widocznie nienadające się zdaniem czytającego prominenta, zamazano, jeszcze inne zostały wyraźnie popodkreślane. A są wśród nich perełki uderzające w wysokie tony: "Umacniajmy rodzinę - dbajmy o to, by była ona ogniskiem prawego życia i socjalistycznego wychowania dzieci", "Polska Ludowa spadkobierczynią patriotycznych, postępowych i rewolucyjnych tradycji narodu polskiego", "Socjalizm to coraz lepsze zaspokajanie potrzeb materialnych i duchowych społeczeństwa", są też bardziej przyziemne zawołania: "Nabiał - artykuł smaczny, niezastąpiony w żywieniu każdej rodziny". Nie zapomniano o płci piękniej: "Niech żyją kobiety wiejskie - budujące wieś zasobną i kulturalną", a także o głównych bohaterach święta, których jednak upomina się wprost, by wzmogli wysiłki: "Rolnicy! Osiągajcie wysokie plony".
Co ciekawe, powyższe hasła, jak też zdobiące je prace plastyczne pomyślane zostały od razu jako dekoracja nietrwała, która zniknąć miała z ulic miasta i województwa po zakończeniu święta. Powstałe z okazji dożynek trwałe dzieła, takie jak stojące do dziś miejskie rzeźby "Ptaki" (przy szosach wylotowych na Warszawę i Ełk) i "Pełnia" (dziś przed kościołem św. Rocha) oraz zdobiące ściany kamienic w centrum miasta sgraffita pozbawione są treści ideologicznej i do dziś bronią się dzięki swym walorom estetycznym. Być może twórcy i światlejsi decydenci zdawali sobie sprawę, że ideologia przeminie, a powstałe przed dożynkami elementy małej architektury istnieć będą dłużej niż ten czy inny reżim.
* Radosław Poczykowski - pracownik Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku, uczestnik realizowanego przez Fundację UwB Universitas Bialostociensis projektu "Ładniej? PRL w przestrzeni miasta", poświęconego kondycji i przemianom architektury okresu Polski Ludowej w Białymstoku
* * Jutro: Co nam zostało po dożynkach?
Ostatnie dni sierpnia 1973 roku upłynęły na dopinaniu na ostatni guzik przygotowań do święta plonów, które w zamierzeniu władz miało być celebracją osiągnięć socjalistycznej Polski, nie tylko na niwie rolniczej. Władze miasta i województwa chciały przy okazji pokazać, że Podlasie i jego stolica ma na drodze ku postępowi własne osiągnięcia. W specjalnych pawilonach szykowano wystawy tematyczne prezentujące rolnictwo, leśnictwo i przemysł tekstylny oraz prace twórców kultury. Do występu na płycie stadionu szykowały się zespoły ludowe, orkiestry wojskowe, sportowcy, a także... 630 przedszkolaków. W dożynkowym widowisku miało wystąpić w sumie aż 3,5 tysiąca osób! "Gazeta Białostocka" rozstrzygnęła ogłoszone wiosną dwa konkursy dla ludności: "Wieś białostocka gospodarna i kulturalna" i "Mieszkańcy - swojemu miastu", prowadziła też czasową rubrykę "Giełda pomysłów dożynkowych", w której czytelnicy mogli podejmować zobowiązania produkcyjne i proponować usprawnienia organizacyjne. Jedynie część mieszkańców miasta mogła wziąć udział w uroczystościach na stadionie Gwardii, dlatego ci, którym zabrakło miejsca na widowni, mogli oglądać obchody święta na ekranach kolorowych telewizorów marki Rubin 707-p, wystawionych specjalnie na okazję dożynek w witrynach sklepów ZURT. Spółdzielnia Pracy "Białostocki Przemysł Ludowy" przygotowała dla dożynkowych gości szeroki wybór pamiątek, wśród których szczególnym powodzeniem cieszyły się makatki sokólskich tkaczek, wyroby ze słomy i ceramiczne medaliony lakietki z motywem żubra i dożynkowego snopa. Uczestnicy uroczystości gasili pragnienie dostarczanym przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską specjałem - szampanem serwatkowym. Jednak nie wszyscy włączyli się w nurt przygotowań do święta. Prasa piętnowała brudne podwórka domów prywatnych, zagracone ogródki działkowe i nieład w otoczeniu zakładów pracy, krytykowała również personel niektórych białostockich kawiarń, który z lenistwa i mimo upalnego lata nie zadbał o tarasy i stoliki pod parasolami dla dożynkowych gości. W ramach akcji "Porządek" milicja karała mandatami największych "niedbaluchów". Dostało się również podsklepowym amatorom tanich alkoholi.
Białostockie Archiwum Państwowe przechowuje w swych zbiorach kilka dość sfatygowanych, zadrukowanych na maszynie kartek z propozycjami haseł, które podczas dożynek dekorować miały drogi dojazdowe do stolicy województwa, a także samo miasto. Niektóre z haseł zostały poprawione czerwonym ołówkiem, inne, widocznie nienadające się zdaniem czytającego prominenta, zamazano, jeszcze inne zostały wyraźnie popodkreślane. A są wśród nich perełki uderzające w wysokie tony: "Umacniajmy rodzinę - dbajmy o to, by była ona ogniskiem prawego życia i socjalistycznego wychowania dzieci", "Polska Ludowa spadkobierczynią patriotycznych, postępowych i rewolucyjnych tradycji narodu polskiego", "Socjalizm to coraz lepsze zaspokajanie potrzeb materialnych i duchowych społeczeństwa", są też bardziej przyziemne zawołania: "Nabiał - artykuł smaczny, niezastąpiony w żywieniu każdej rodziny". Nie zapomniano o płci piękniej: "Niech żyją kobiety wiejskie - budujące wieś zasobną i kulturalną", a także o głównych bohaterach święta, których jednak upomina się wprost, by wzmogli wysiłki: "Rolnicy! Osiągajcie wysokie plony".
Co ciekawe, powyższe hasła, jak też zdobiące je prace plastyczne pomyślane zostały od razu jako dekoracja nietrwała, która zniknąć miała z ulic miasta i województwa po zakończeniu święta. Powstałe z okazji dożynek trwałe dzieła, takie jak stojące do dziś miejskie rzeźby "Ptaki" (przy szosach wylotowych na Warszawę i Ełk) i "Pełnia" (dziś przed kościołem św. Rocha) oraz zdobiące ściany kamienic w centrum miasta sgraffita pozbawione są treści ideologicznej i do dziś bronią się dzięki swym walorom estetycznym. Być może twórcy i światlejsi decydenci zdawali sobie sprawę, że ideologia przeminie, a powstałe przed dożynkami elementy małej architektury istnieć będą dłużej niż ten czy inny reżim.
* Radosław Poczykowski - pracownik Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku, uczestnik realizowanego przez Fundację UwB Universitas Bialostociensis projektu "Ładniej? PRL w przestrzeni miasta", poświęconego kondycji i przemianom architektury okresu Polski Ludowej w Białymstoku
* * Jutro: Co nam zostało po dożynkach?
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




