Marcowe wiecowanie w Białymstoku

Marek Kietliński
18.03.2010 , aktualizacja: 18.03.2010 19:34
A A A Drukuj
W maju 1968 roku zapadła decyzja o powstaniu w Białymstoku uczelni humanistycznej. Miała być filią Uniwersytetu Warszawskiego. Po mieście poszła fama, iż Gomułka, powołując uczelnię, odwdzięczył się Arkadiuszowi Łaszewiczowi - I sekretarzowi KW PZPR za jego lojalność w wydarzeniach marcowych - pisze Marek Kietliński*

Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
W 1967 r. doszło do wojny Izraela z Egiptem, Syrią i Jordanią, w wyniku której Izrael zajął Strefę Gazy, Synaj, Zachodni Brzeg i Wzgórza Golan. Następnie Izrael wezwał wszystkie państwa arabskie, aby uznały jego istnienie i zawarły z nim pokój. Zgromadzeni we wrześniu 1967 r. w Chartumie przedstawiciele niemal wszystkich państw arabskich odrzucili te żądania. Władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, wykonując instrukcje z Moskwy, wydały polecenie organizowania masówek i wieców w zakładach, na których potępiano działania Izraela. Jednak społeczeństwo polskie obojętnie podchodziło do tych spraw.

Marzec '68

Tymczasem w Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej trwała bezpardonowa walka o władzę. Pod koniec lat sześćdziesiątych Mieczysław Moczar - przywódca tzw. frakcji partyzantów w PZPR parł do władzy. Umiejętnie posłużył się resentymentami antyżydowskimi, silnymi w partii i polskim społeczeństwie. W wyniku nagonki antysemickiej Polskę opuściło kilkadziesiąt tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Niezadowoleni też byli działacze i aktywiści partyjni młodszego pokolenia, którzy w ich ocenie zbyt wolno awansowali. Trzecia frakcja z Władysławem Gomułką na czele próbowała zachować status quo. Walczący o władzę starali się wykorzystać do swych celów rosnące niezadowolenie wśród studentów i inteligencji. Jednak bezpośrednią przyczyną wydarzeń Marca 1968 r. było zdjęcie ze sceny Teatru Narodowego "Dziadów" Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Co prawda sztukę wystawiono dla uczczenia 50. rocznicy wybuchu wielkiej socjalistycznej rewolucji październikowej, zaś sam reżyser był wówczas członkiem PZPR. Inscenizacja wywoływała jednak silne reakcje publiczności, która we fragmentach dramatu Adama Mickiewicza dostrzegała aluzje do ówczesnej sytuacji w Polsce. Na antysowiecki wydźwięk przedstawienia oburzony był Gomułka. W zdjęciu "Dziadów" studenci widzieli zamach na swobodę wypowiedzi artystycznej, protestowali więc przeciwko niemu.

8 marca 1968 r. studenci Uniwersytetu Warszawskiego zorganizowali manifestację. Została ona brutalnie rozbita przez "aktyw robotniczy" (w rzeczywistości przez przebranych członków Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej). Wieści z Warszawy zaczęły oficjalnie docierać do Białegostoku (miasta liczącego około 160 tysięcy mieszkańców, słabo uprzemysłowionego i prowincjonalnego, ze słabym środowiskiem inteligenckim) z opóźnieniem. "Gazeta Białostocka" przedstawiała oficjalny obraz wydarzeń w stolicy (wcześniej mieszkańcy dowiedzieli się o tych wydarzeniach z Radia Wolna Europa). Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej organizował spotkania członków PZPR z powiatów i przewodniczących Prezydiów Rad Narodowych. Informowano ich o przygotowywanych przez wrogie ośrodki działań, mających wywołać zamęt i niepokoje społeczne.

Partyjna czujność

13 marca 1968 r. odbył się w Białymstoku duży wiec aktywu młodzieżowego Związku Młodzieży Socjalistycznej, Związku Młodzieży Wiejskiej, Związku Harcerstwa Polskiego i Zrzeszenia Studentów Polskich, na którym wystosowano list do Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich. Domagano się usunięcia Pawła Jasienicy (Lecha Beynara) - wybitnego historyka, autora m.in.: Polska Piastów, Polska Jagiellonów, Rzeczpospolita Obojga Narodów, który był żołnierzem V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszko”. Oskarżano go o mordowanie mieszkańców Białostocczyzny (17 kwietnia 1945 r. V Brygada zajęła Narewkę, gdzie rozstrzelane zostały 3 osoby wskazane przez miejscową siatkę AK za współpracę z komunistycznymi władzami). Jasienica po wystąpieniach w obronie kultury narodowej i represjonowanych studentów był prześladowany, szczególnie zaciekle atakował go Władysław Gomułka. Po tej nagonce Jasienica zmarł 19 sierpnia 1970 przeżywszy 61 lat.

Pod treścią listu podpisywali się też pracownicy białostockich zakładów pracy. Wszyscy pracownicy naukowo-dydaktyczni Wyższej Szkoły Inżynierskiej poparli stanowisko PZPR. W kilka dni później z podobną inicjatywą wystąpili pracownicy i aktywiści organizacji młodzieżowych studiów nauczycielskich.

W następnych dniach we wszystkich powiatach zorganizowano narady czołowego aktywu partyjnego, pracowników administracyjnych, dyrektorów szkół średnich i zawodowych. W terenie pojawili się partyjni lektorzy oraz oficerowie Ludowego Wojska Polskiego, którzy przekonywali zebranych ludzi, że zamęt na uczelniach był inspirowany przez ośrodki wrogie Polsce Ludowej, a postawa robotników i aparatu partyjnego zapobiegła niepokojom, które mogłyby się przekształcić w poważne zamieszki.

Nakazano czujność w Komendzie Wojewódzkiej MO. Szczególną "opieką" otoczono studentów (w Białymstoku istniała wtedy Akademia Medyczna, Wyższa Szkoła Inżynierska oraz trzy studia nauczycielskie). "Opiekunowie" wyznaczeni przez PZPR donosili, iż studenci wykazali niedostateczną odporność na wpływy informacji poprzez słuchanie "dywersyjnych" audycji Radia Wolna Europa. Notowano szereg negatywnych wypowiedzi o postępowaniu władz. Pojawiły się ulotki i napisy na murach Akademii Medycznej popierające działania studentów w Warszawie. Reakcja władz uczelni wobec studentów nawołujących do solidarności z kolegami ze stolicy była natychmiastowa. Przeprowadzono z nimi rozmowy ostrzegawcze i zagrożono relegowaniem z uczelni.

Pracownicy Wyższej Szkoły Inżynierskiej jako jedni z pierwszych w kraju wystosowali apel do pracowników nauki wyższych uczelni w Polsce o czynne przeciwstawianie się ekscesom. Apel podpisali wszyscy pracownicy naukowi.

Represje i rezolucje

Sankcje ze strony władz dotknęły kilkunastu białostockich studentów. W Komendzie Wojewódzkiej MO przesłuchano 11 osób. Do władz Akademii Medycznej wysłano wnioski o relegowanie Stanisława Borawskiego, Jerzego Prusińskiego i Jerzego Saczka. Zarzucono im solidaryzowanie się z wystąpieniami studentów z Warszawy, autorstwo wrogich napisów na murach Akademii, podważanie sojuszu z ZSRR. Na szczęście nie usunięto ich z uczelni.

Władze partyjne stwierdziły, iż pracownicy naukowi pochodzenia żydowskiego nie ujawniali swych poglądów, gdyż wpływ na ich postawę wywarły represje, które dotknęły profesora Jakuba Chlebowskiego - kierownika Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych AM. Za proizraelskie i proamerykańskie wypowiedzi został zwolniony ze wszystkich funkcji społecznych. Komitet Wojewódzki PZPR wnioskował o usunięcie go z funkcji kierownika Katedry. Profesor wyjechał do Izraela, gdzie w kilka miesięcy później zginął w wypadku samochodowym. Władze szykanowały także Janusza Lesińskiego - kierownika Katedry Dermatologii, który wyjechał z Białegostoku.

Wojewódzka Komisja Kontroli Partyjnej wyrzuciła ze swych szeregów niektórych aktywistów partyjnych za proizraelskie poglądy. W Archiwum Państwowym w Białymstoku znajdują się ciekawe dokumenty z wykluczenia z szeregów PZPR Soni Rogowskiej (Rózawskiej), która od 1944 r. była członkiem Polskiej Partii Robotniczej, a potem PZPR i pracownikiem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Białymstoku.

W kilku miastach województwa (Szczuczyn, Białystok, Augustów) pojawiły się ulotki nawołujące do solidaryzowania się ze studentami z Warszawy, występowania przeciw komunistom, niszczenia surowców. W związku z tym na ulicach Białegostoku pojawiły się wzmocnione patrole MO. Odpowiedzią władz partyjnych były też organizowane w całym województwie masówki i zebrania, na których popierano politykę rządu. W rezolucjach dyktowanych przez członków partii domagano się szybkiego przywrócenia porządku, natychmiastowego wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec organizatorów zajść, przy równoczesnym podkreśleniu, że władze partyjne zbyt długo tolerowały działalność grup syjonistycznych i poszczególnych ludzi przeciwstawiających się słusznej linii reprezentowanej przez PZPR.

W Suwałkach organizacja partyjna poparła politykę Gomułki i jego ekipę. Zdecydowanie potępiła też organizatorów warszawskich zajść. Mieszkańcy Suwałk wyrazili oficjalne poparcie dla partii poprzez uczestnictwo w czynach społecznych i produkcyjnych. Wiele osób wstąpiło w tym czasie w szeregi PZPR. Poparcia Gomułce udzieliło także społeczeństwo Łomży.

Zdarzali się też ludzie, którzy nie zgadali się z linią partii i dawali temu publiczny wyraz. Ciekawym dokumentem jest rezolucja sformułowana na szkoleniu bibliotekarzy w Wysokiem Mazowieckiem, na której Maria Syska w odręcznym zapisku wyraziła poparcie dla protestujących studentów. Nie ma informacji, czy Syska poniosła konsekwencje po napisaniu tejże rezolucji.

24 marca 1968 r. na terenie województwa białostockiego odczytano list pasterski Episkopatu Polski, w którym biskupi wzięli w obronę młodzież brutalnie spacyfikowaną przez siły bezpieczeństwa na ulicach Warszawy, Krakowa i innych miast. Episkopat wystosował też orędzie do rządu, w którym domagał się wyciągnięcia konsekwencji wobec tych, którzy pałowali młodzież na ulicach polskich miast. Białostoccy księża modlili się za młodzież i sprawiedliwe potraktowanie studentów, którzy odważyli się wystąpić przeciw władzy.

Filia Uniwersytetu

Wydarzenia marcowe na Białostocczyźnie były słabsze niż w innych częściach Polski, gdzie miały rzeczywiście dużo powszechniejszy zasięg i dramatyczny przebieg. W Białymstoku pojawiło się 5 plakatów, 13 ulotek solidaryzujących się ze studentami Warszawy, 5 napisów na murach, oraz 3 rezolucje podjęte na warszawskich uczelniach. Nie było też protestów studentów na ulicach. Funkcjonariusze SB analizując sytuację w Białymstoku doszli do wniosku, iż na tak spokojny przebieg marcowych wydarzeń wpłynęło robotniczo-chłopskie pochodzenie wielu studentów, a także dość liczna ich przynależność do PZPR i organizacji młodzieżowych (Związek Młodzieży Socjalistycznej i Związek Młodzieży Wiejskiej).

W maju w Warszawie zapadła decyzja o powołaniu w Białymstoku uczelni humanistycznej, która miała być filią Uniwersytetu Warszawskiego. Po Białymstoku poszła fama, iż Gomułka, dając Białemustokowi uczelnię, odwdzięczył się Arkadiuszowi Łaszewiczowi - I sekretarzowi KW PZPR za jego lojalność. Można też przypuszczać, iż władze chciały stworzyć przeciwwagę dla tradycyjnych ośrodków akademickich, które się zbuntowały. Zakładano, iż Filia będzie kuźnią inteligencji o chłopskim i robotniczym rodowodzie, a więc będzie wierna władzy.

Jednak mimo swoistego zaufania decydenci postanowili mieć pod kontrolą białostockich studentów. W 1970 Służba Bezpieczeństwa wzięła pod szczególny nadzór białostockie uczelnie. Na Filię Uniwersytetu Warszawskiego założyła sprawę obiektową kryptonim "Kamena", na Wyższą Szkołę Inżynierską - "Kuźnia", a na Akademię Medyczną - "Pałac". Sprawy te były kontynuowane przez SB przez następne lata.

*Marek Kietliński, dyrektor Archiwum Państwowego w Białymstoku

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów