Historia w gazetach ukryta
15.07.2010
, aktualizacja: 16.07.2010 15:16
Fascynujący obraz okupowanej przez Niemców Galicji. Migawki z życia emigracji w Londynie. Wreszcie - zapis ostatnich chwil przed wybuchem II wojny światowej. To wszystko można odnaleźć w starych gazetach, które trafiły do naszej redakcji
ZOBACZ TAKŻE
- Gazetowe archiwalia: Gospodarka w przededniu wojny (29-07-10, 20:10)
- Wielki bój za Kijów oraz huk maszyn na lwowskim dworcu (22-07-10, 18:04)
SERWISY
Zapakowaną w solidne kartonowe pudło prasę przyniósł do nas pan Roman Mirosławski. W środku kilka tytułów. Pojedyncze numery "Gazety Lwowskiej" z roku 1941. "Ilustrowany Kuryer Codzienny" datowany na sierpień 1939. Powojenne już: "Niezależny Tygodnik Ilustrowany Oblicze Tygodnia" oraz "Myśl Polska", wydawane w Londynie. Ale i dwa numery "Niwy" z 1898 roku z pieczątkami (w cyrylicy) Czytelni Uniwersytetu Warszawskiego.
Ciekawe jest to, jak w ogóle trafiły w ręce pana Romana.
- To był rok 1977. Na rogu ul. Składowej i Handlowej znajdował się magazyn, gdzie woziłem makulaturę. Ale prócz zwykłej makulatury były tam też gromadzone materiały, które nie były dostępne w ogólnym obiegu. Pamiętam, że do magazynu wprowadził mnie pracujący akurat tam znajomy. Powiedział, że są tam różne ciekawe rzeczy. Na przykład właśnie gazety popakowane w pudła ze stemplami bezpieki. A że za "drobną opłatą" można było wtedy wszystko załatwić, to i udało mi się wyrwać z magazynu trochę tych gazet - wspomina dziś.
Było tego mnóstwo. Przeglądając poszczególne tytuły - te wydawane na emigracji - natknął się na teksty o Katyniu, o pakcie Ribbentrop-Mołotow.
Zaczął się zastanawiać, cóż z nimi począć. Chciał iść do którejś z gazet. Ale profesor, która uczyła pana Romana w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego, poradziła, by poszedł z nimi raczej do... Aleksandra Omilianowicza - dopiero po latach okazało się, że pracował w UB.
- Część z gazet została u niego. Na szczęście nie wydał mnie, a podejrzewam, że gdyby ktoś znalazł u mnie prasę emigracyjną, byłoby ze mną krucho. To, co przyniosłem do "Gazety", to są resztki, które zostały u mnie w domu - mówi pan Roman.
Przez długie lata leżały zapakowane w schowku i nikt właściwie do nich nie zaglądał. Dziś pan Roman chciałby przekazać je - za naszym pośrednictwem - dalej, np. do muzeów czy archiwów. Co też uczynimy.
Ale wcześniej - przez kolejne wakacyjne tygodnie - będziemy wyciągali z poszczególnych gazet fragmenty artykułów, ogłoszeń, reklam, może zdjęcia... Pokażemy też, o czym pisała prasa w przeddzień wybuchu II wojny światowej.
Zapraszamy do tej podróży w każdy piątek. Pierwsza wycieczka w przeszłość - już za tydzień.
Ciekawe jest to, jak w ogóle trafiły w ręce pana Romana.
- To był rok 1977. Na rogu ul. Składowej i Handlowej znajdował się magazyn, gdzie woziłem makulaturę. Ale prócz zwykłej makulatury były tam też gromadzone materiały, które nie były dostępne w ogólnym obiegu. Pamiętam, że do magazynu wprowadził mnie pracujący akurat tam znajomy. Powiedział, że są tam różne ciekawe rzeczy. Na przykład właśnie gazety popakowane w pudła ze stemplami bezpieki. A że za "drobną opłatą" można było wtedy wszystko załatwić, to i udało mi się wyrwać z magazynu trochę tych gazet - wspomina dziś.
Było tego mnóstwo. Przeglądając poszczególne tytuły - te wydawane na emigracji - natknął się na teksty o Katyniu, o pakcie Ribbentrop-Mołotow.
Zaczął się zastanawiać, cóż z nimi począć. Chciał iść do którejś z gazet. Ale profesor, która uczyła pana Romana w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego, poradziła, by poszedł z nimi raczej do... Aleksandra Omilianowicza - dopiero po latach okazało się, że pracował w UB.
- Część z gazet została u niego. Na szczęście nie wydał mnie, a podejrzewam, że gdyby ktoś znalazł u mnie prasę emigracyjną, byłoby ze mną krucho. To, co przyniosłem do "Gazety", to są resztki, które zostały u mnie w domu - mówi pan Roman.
Przez długie lata leżały zapakowane w schowku i nikt właściwie do nich nie zaglądał. Dziś pan Roman chciałby przekazać je - za naszym pośrednictwem - dalej, np. do muzeów czy archiwów. Co też uczynimy.
Co robicie ze swoimi zbiorami pism i gazet?
Ale wcześniej - przez kolejne wakacyjne tygodnie - będziemy wyciągali z poszczególnych gazet fragmenty artykułów, ogłoszeń, reklam, może zdjęcia... Pokażemy też, o czym pisała prasa w przeddzień wybuchu II wojny światowej.
Zapraszamy do tej podróży w każdy piątek. Pierwsza wycieczka w przeszłość - już za tydzień.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Historia w gazetach ukryta
romanmiroslawski
08.02.11, 12:10
W PRL Omiljanowicz należał do elity Białegostoku.Działał w ZBOWiD,miał pieniądze,spotkania autorskie i stypendia za granicą.Spotkałem się z tym panem 20 stycznia 1978r.w jego prywatnym »




