Tykociński kirkut zaniedbany i bez gospodarza

Joanna Klimowicz, aga, kł
16.01.2011 , aktualizacja: 16.01.2011 21:08
A A A Drukuj
Prawie cztery lata temu w Tykocinie wmurowano kamień węgielny pod budowę ogrodzenia cmentarza żydowskiego. Od tamtej pory nie pojawiła się ani jedna cegiełka. Ba! Nawet porządna siatka nie chroni dostępu do kirkutu, który jest notorycznie zaśmiecany. A koordynator projektu odbudowy zniknął jak kamfora
Kirkut
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Kirkut
SERWISY
Co najmniej 2,5 tys. zaniedbanych mogił jest pamiątką po 18 pokoleniach tykocińskich Żydów. Gmina żydowska przestała tu istnieć po tragedii w Lesie Łopuchowskim w sierpniu 1941 r., gdy hitlerowcy wymordowali miejscowych Żydów. Zniszczyli cmentarz. Za komuny nikomu w głowie nie postało, by o niego zadbać. Do lat 90. na mogiłach było targowisko.

Wiosną 2007 r. gmina przekazała teren cmentarza Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, a do Tykocina przyjechali młodzi Żydzi z Florydy oraz przedstawiciele Projektu Odnowy Żydowskich Cmentarzy w Polsce (PJCRP), by wziąć udział w uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego odbudowy cmentarza. Renowacja miała zacząć się od zdewastowanego ogrodzenia. W judaizmie pełni ono bowiem szczególną rolę - granicy między światem żywych i umarłych. Projekt przygotowywany był przez trzy lata, został wydany w tłumaczonym na angielski folderze w marcu 2007 r., a miał być finansowany przez społeczność żydowską ze Stanów Zjednoczonych.

Śmieci i krowy na cmentarzu

Jednak nadal nic i nikt nie strzeże 500-letniej nekropolii przed bezmyślnością i wandalizmem.

- Docierają do nas przykre uwagi wycieczek z Izraela, że na cmentarzu jest bałagan, że walają się śmieci. Ale co my możemy zrobić? Cmentarz już dawno przejęła fundacja - rozkłada ręce Teresa Andruszkiewicz, zastępca burmistrza Tykocina.

Śmieci to nie największy skandal. Jesienią 2008 r. "Gazeta" pisała, że na cmentarzu swobodnie pasą się krowy, skubią trawę pomiędzy macewami i zostawiają odchody. Były uwiązane łańcuchami, więc ktoś wprowadzał je tam specjalnie. Burmistrz uznał, że jedyne, co może w takiej sytuacji zrobić, to powiadomić policję. A policjanci uwierzyli w bajkę, że głupie zwierzęta uciekły gospodarzowi i same dały drapaka na kirkut.

Jak to możliwe, że przez cztery lata nikt, chociażby prowizorycznie, nie załatał ogrodzenia?

- Obecnie nie dysponujemy środkami finansowymi pozwalającymi na przeprowadzenie remontu nekropolii, jednak staramy się je pozyskać - mówi Marcin Bartosiewicz z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, która jest właścicielem cmentarza.

Dodaje, że fundacja skupia się za to na edukacji. Wylicza przedsięwzięcia, przeprowadzone we współpracy z samorządem i innymi organizacjami, chociażby: projekt "Badanie postaw wobec Żydów i stosunku do ich dziedzictwa, współpraca z lokalnymi partnerami w wybranych 15 miejscowościach, edukacja dla tolerancji"; zajęcia w synagodze w ramach Festiwalu Domu; warsztaty wielokulturowe dla młodzieży we współpracy z Ośrodkiem "Pogranicze"; warsztaty dla nauczycieli i liderów lokalnych, poświęcone dialogowi międzykulturowemu; czy wykłady i spotkania w muzeum.

- Wiosną tego roku planujemy umieszczenie tablicy informacyjnej i drogowskazu prowadzącego na cmentarz żydowski. Przygotuje je Michael Traison Fund for Poland i Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego - mówi Bartosiewicz. - Naszym celem nadal pozostaje stosowne zabezpieczenie i upamiętnienie tej pamiątki po tykocińskich Żydach. W Polsce znajduje się jednak blisko 1200 cmentarzy żydowskich, większość z nich w stanie wymagającym natychmiastowej pomocy. Nieliczne gminy i organizacje żydowskie nie są w stanie podołać takiemu zadaniu, wymagającemu ogromnych nakładów finansowych i ludzkich. Niezbędne jest zaangażowanie lokalnych samorządów i organizacji pozarządowych oraz skuteczny fundraising w kraju i za granicą.

(Nie)skuteczny fundraising

Cóż, w tym akurat przypadku wydawało się, że poszukiwanie funduszy było skuteczne, a nawet sukces został odtrąbiony. Jego ciężar wzięli na siebie ludzie z Projektu Odnowy Cmentarzy Żydowskich w Polsce. Koordynator - Andrzej Omasta - był obecny na uroczystości w 2007 r. i obiecywał, że nowe ogrodzenie powstanie do sierpnia. W opublikowanym projekcie znalazła się też obietnica ufundowania stypendiów dla uczniów z Tykocina.

- Od 2008 r. nie mieliśmy kontaktu z panem Omastą i nie posiadamy jego aktualnego adresu kontaktowego. Fundacja nie może odpowiadać za deklaracje składane przez pana Omastę lub organizację Projekt Odnowy Cmentarzy Żydowskich w Polsce. Liczymy jednak na to, że w najbliższej przyszłości możliwa będzie ich realizacja - łagodzi Bartosiewicz.

Co dziwniejsze, kontaktu do Andrzeja Omasty nie ma absolutnie nikt. Ani urząd miasta, ani tykocińskie muzeum, ani Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie. Odnaleźliśmy więc samego dr. Normana L. Weinberga, założyciela PJCRP. To projekt opierający się na wolontariacie - na grupie ochotników, którzy poświęcają swój wolny czas na realizację micwy (przykazania). Wolontariusze są potrzebni do szukania funduszy "ze wszystkich możliwych, zainteresowanych przedsięwzięciem źródeł, jak na przykład Landsmannschaften (lokalne instytucje dobroczynne), osoby indywidualne pochodzenia żydowskiego i nieżydowskiego, żydowskie i nieżydowskie organizacje, a także instytucje rządowe".

Norman Weinberg odpisał, że akurat podróżuje i nie może szczegółowo odpowiedzieć na pytania dotyczące cmentarza w Tykocinie, ale skierował nas do Andrzeja Omasty, podając jego adres mailowy. Omasta do dziś się nie odezwał.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów