Bitwa o Tykocin. (WIDEO, ZDJĘCIA)
01.05.2011
, aktualizacja: 01.05.2011 18:52
Deszcz i niska temperatura nie przeszkodziły ponad setce entuzjastów w strojach z epoki w zrekonstruowaniu w niedzielę XVII-wiecznej bitwy o Tykocin. Ich zmaganiom na nadnarwiańskich łąkach przyglądało się ponad tysiąc widzów
ZOBACZ TAKŻE
- Podbipięta w Mielniku. Nurkowano w tirze ze skarbami (WIDEO) (31-01-12, 17:12)
- Szlachta i rycerze powrócili spod Chocimia (WIDEO) (06-11-11, 16:54)
SERWISY
Organizowane od kilku lat widowisko upamiętniające wydarzenia ze stycznia 1657 roku, z końcówki szwedzkiego potopu, nieodmiennie przyciąga do Tykocina tłumy. Już na godzinę przed rozpoczęciem bitwy, w symboliczny raczej sposób pokazującej zdobycie przez siły polskie zajmowanego przez Szwedów i wojska sprzymierzonego z nimi księcia Radziwiła, na wąskich uliczkach nadnarwiańskiego miasteczka trudno znaleźć miejsce parkingowe. Mostem na rozlanej wiosennie rzece w okolice odbudowanego niedawno zamku ciągną tłumy. Tłumy wypełniają też szczelnie nadrzeczne błonia. Wszyscy czekają na widowisko organizowane przez Narwiańskie Stowarzyszenie Krajoznawcze, Podlaską Brygadę Rekonstrukcji, Centrum Kultury w Tykocinie oraz Zamek Tykocin. Na łąkę wkraczają artylerzyści, rajtarzy, pospolite ruszenie, jazda pancerna, piechota węgiersko-polska oraz regimenty muszkieterów i pikinierów. Jeszcze tylko strzał z wiwatówki odpalonej przez starostę białostockiego i można zaczynać.
- I to ma być bitwa? - młody, ledwo odstający od ziemi człowiek z rozczarowaniem przygląda się kilku galopującym po podmokłej łące jeźdźcom. Nie robią na nim wrażenia ani tatarskie łuki, ani zakrzywione błyszczące szable. Nie ożywia się nawet wówczas, gdy jeden z jeźdźców wali się na ziemię.
Rozczarowanie chłopaka jednak momentalnie znika, gdy z ogłuszającym hukiem polskie działa zaczynają ostrzał szwedzkich pozycji. Kłęby siwego, cuchnącego siarką dymu jak mgłą zasnuwają całe pole bitwy.
- Pierwszy szereg klęknij, drugi dwa kroki w tył. Dmuchaj w lont, otwórz panewkę, ognia! - krzyczy ochrypniętym głosem wyłaniający się co chwila z dymu dowódca pieszych strzelców.
Basom dział zaczynają wtórować - salwami i pojedynczo - wystrzały z broni ręcznej. Słychać też szczęk ostrzy. To gdzieś tam, w tym dymie, starła się znów konnica.
Gdy wiatr oczyszcza powietrze, widać wyraźnie feerię barw. Niebieskie mundury Szwedów, w charakterystycznych kapeluszach z szerokim rondem. Czerń i szarość strzelców. Strojne, głównie w różnych odcieniach czerwieni stroje polskiej szlachty, bijącej się zresztą, tak jak w XVII wieku, po obu stronach konfliktu.
- Faaajne - młodemu, jeszcze parę chwil wcześniej sceptykowi, z wrażenia kraśnieją policzki. Podoba się zresztą wszystkim. Nikt nie zwraca uwagi na siąpiący coraz mocniej deszcz. Wciąż słychać okrzyki walczących i oklaski nagradzające szczególnie malownicze epizody największej imprezy rekonstrukcyjnej w regionie.
- I to ma być bitwa? - młody, ledwo odstający od ziemi człowiek z rozczarowaniem przygląda się kilku galopującym po podmokłej łące jeźdźcom. Nie robią na nim wrażenia ani tatarskie łuki, ani zakrzywione błyszczące szable. Nie ożywia się nawet wówczas, gdy jeden z jeźdźców wali się na ziemię.
Rozczarowanie chłopaka jednak momentalnie znika, gdy z ogłuszającym hukiem polskie działa zaczynają ostrzał szwedzkich pozycji. Kłęby siwego, cuchnącego siarką dymu jak mgłą zasnuwają całe pole bitwy.
- Pierwszy szereg klęknij, drugi dwa kroki w tył. Dmuchaj w lont, otwórz panewkę, ognia! - krzyczy ochrypniętym głosem wyłaniający się co chwila z dymu dowódca pieszych strzelców.
Basom dział zaczynają wtórować - salwami i pojedynczo - wystrzały z broni ręcznej. Słychać też szczęk ostrzy. To gdzieś tam, w tym dymie, starła się znów konnica.
Gdy wiatr oczyszcza powietrze, widać wyraźnie feerię barw. Niebieskie mundury Szwedów, w charakterystycznych kapeluszach z szerokim rondem. Czerń i szarość strzelców. Strojne, głównie w różnych odcieniach czerwieni stroje polskiej szlachty, bijącej się zresztą, tak jak w XVII wieku, po obu stronach konfliktu.
- Faaajne - młodemu, jeszcze parę chwil wcześniej sceptykowi, z wrażenia kraśnieją policzki. Podoba się zresztą wszystkim. Nikt nie zwraca uwagi na siąpiący coraz mocniej deszcz. Wciąż słychać okrzyki walczących i oklaski nagradzające szczególnie malownicze epizody największej imprezy rekonstrukcyjnej w regionie.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Jacy są Polacy? Zmęczeni i smutni. A ...
- Regionalne Specjały: od piwa z Litwy po ...
- Staruszkowie siedzieli sobie w domu, a ...
- Wędrująca "Kompozycja" - ślimak, ucho ...
- Rekordzista Misza od 20 lat panem świata. ...
- Mniejszości narodowe spisane mało wiarygodnie
- Szaro, buro, a na dokładkę pada. Pogoda w ...




więcej zdjęć