Kainowa zbrodnia. 70. rocznica mordu w Jedwabnem [ZDJECIA, WIDEO]
10.07.2011
, aktualizacja: 18.08.2011 20:41
Bez podlaskich posłów i samorządowców z Jedwabnego, za to z przedstawicielami najwyższych władz państwowych i kościelnych obchodzono wczoraj 70. rocznicę tragicznych wydarzeń, w których z rąk Polaków, życie stracili żydowscy mieszkańcy miasteczka i okolicznych wsi
ZOBACZ TAKŻE
- Nowi sąsiedzi w Jedwabnem (19-03-11, 22:00)
- Yad Vashem udostępnia największy katalog filmów o holokauście (28-07-11, 09:54)
- Poznaj Izrael, odkryj kulturę żydowską. Otwarte warsztaty (19-07-11, 20:12)
- Komorowski: Jeszcze raz proszę o przebaczenie (10-07-11, 12:09)
- Ułomna pamięć. 70. rocznica mordu w Jedwabnem (07-07-11, 20:04)
- Atak neofaszystów na pomnik w Jedwabnem (31-08-11, 22:25)
SERWISY
Tyle osób przy pomniku odtwarzającym fundamenty stodoły, w której polscy sąsiedzi 10 lipca 1941 roku spalili kilkuset Żydów, nie zebrało się od dziesięciu lat. W palącym słońcu, na wzgórzu gdzie próżno szukać cienia, o tragedii sprzed siedemdziesięciu lat mówiło kilkanaście osób, w tym przedstawiciele najwyższych władz. Kolejna setka przyjechała tu po prostu uczcić pamięć ofiar zbrodni. Niewielu wśród nich było jednak mieszkańców miasteczka, w którym wciąż jeszcze stoi wiele żydowskich domów. W większości niechętni przyjezdnym, obserwowali ich z zaciętymi minami zza płotów i przez szkła lornetek.
Między innymi do nich zwracał się w odczytanym przez Tadeusza Mazowieckiego liście prezydent RP Bronisław Komorowski.
- Chcemy wraz z dzisiejszymi mieszkańcami Jedwabnego do końca zrozumieć wymowę tego, co się wtedy stało oraz uświadomić sobie to, co musi zostać w nas ocalone jako pamięć, przestroga, zobowiązanie. Wtedy nie było tu Rzeczypospolitej, ale dziś ona jest. Jest i słyszy skargę, niegasnący krzyk swoich żydowskich obywateli. Dziś w jej imieniu oddaję cześć ich cierpieniu i raz jeszcze proszę ich o przebaczenie - czytał przesłanie prezydenta były premier.
Według prezydenta Komorowskiego, ci którzy siedemdziesiąt lat temu okrutnie wymordowali żydowskich mieszkańców Jedwabnego, sprzeniewierzyli się wielowiekowym ideałom Rzeczypospolitej, znanej w Europie jako kraj bez stosów.
- Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. Długo trwało zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem, że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów - pisał też prezydent.
- Kainie, gdzie jest twój brat Abel? To starotestamentowe zdanie nabrało w kontekście Jedwabnego zupełnie nowego odniesienia. Tego mordu, chociaż był przez hitlerowców chętnie widziany, nikt nie nakazał - uzupełniał przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa Władysław Bartoszewski.
Wiele mówiono też o pamięci. Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, traktujących ją wybiórczo porównał do wyjadających z ciasta rodzynki.
- Jedwabne to symbol pewnych bardzo niedobrych zdarzeń, podczas których ludzie nie kierujący się przecież żadną obłąkaną ideologią, byli gotowi sprzeniewierzyć się przykazaniom, nie pożądaj i nie zabijaj, i zamordować swoich sąsiadów. Ich ofiarom trzeba darować pamięć, szacunek i gotowość do zmierzenia się z naszą wspólną historią - zarówno tą dobrą, jak i tą złą - apelował.
- Z braćmi Żydami jednoczy nas pamięć i ból. W Jedwabnem, wszędzie tam gdzie jeden człowiek krzywdził drugiego, najbardziej skrzywdzony był Bóg, którego razem przecież wyznajemy. Dziś prosimy Go, by nigdy już żaden Kain nie podniósł ręki nad swym bratem Ablem. Niech nie dzielą nas te mogiły z Jedwabnego, niech łączy nas pamięć - prosił biskup Mieczysław Cisło z Konferencji Episkopatu Polski. To pierwszy od dziesięciu lat, od momentu w którym Polakom przypomniano o mordzie z Jedwabnego, hierarcha katolicki tej rangi biorący udział w uroczystościach.
Przedstawiciele Izraela natomiast podkreślali rolę tych Polaków, dzięki którym nielicznym polskim Żydom udało się przetrwać wojną. Szczególnie ciepło wspominał pochodzący z Wizny ich Icchak "Janek" Levin, który do Jedwabnego przyjeżdża od 15 lat. Tym razem na uroczystości przybył ze swoimi dziećmi i dziećmi gospodarzy z okolic Wizny, którzy przez dwa i pół roku ukrywali jego rodzinę.
- Tu spłonęła większość moich kolegów z dzieciństwa. Ale przecież tu niedaleko, przez dwa i pół roku ukrywano mnie, jadłem z moimi gospodarzami z jednej miski. To było możliwe dzięki wsparciu przedstawicieli zbrojnego podziemia i miejscowego duchownego - podkreślał ocalony z zagłady.
Ambasador Izraela Zvi Rav-Ner zaznaczał, że polscy obywatele stanowią najliczniejszą grupę wśród odznaczonych nadawanym za ratowanie Żydów podczas II wojny światowej medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.
- Jestem dumny z tego, że ponad sześć i pół tysiąca polskich obywateli otrzymało ten medal. Nie wszyscy sąsiedzi byli jak ci tutaj. I to też będziemy pamiętać. Dziś tutaj płaczemy. Ale jesteśmy też dumni, że jesteśmy tu razem - podsumował ambasador.
Między innymi do nich zwracał się w odczytanym przez Tadeusza Mazowieckiego liście prezydent RP Bronisław Komorowski.
- Chcemy wraz z dzisiejszymi mieszkańcami Jedwabnego do końca zrozumieć wymowę tego, co się wtedy stało oraz uświadomić sobie to, co musi zostać w nas ocalone jako pamięć, przestroga, zobowiązanie. Wtedy nie było tu Rzeczypospolitej, ale dziś ona jest. Jest i słyszy skargę, niegasnący krzyk swoich żydowskich obywateli. Dziś w jej imieniu oddaję cześć ich cierpieniu i raz jeszcze proszę ich o przebaczenie - czytał przesłanie prezydenta były premier.
Według prezydenta Komorowskiego, ci którzy siedemdziesiąt lat temu okrutnie wymordowali żydowskich mieszkańców Jedwabnego, sprzeniewierzyli się wielowiekowym ideałom Rzeczypospolitej, znanej w Europie jako kraj bez stosów.
- Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. Długo trwało zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem, że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów - pisał też prezydent.
- Kainie, gdzie jest twój brat Abel? To starotestamentowe zdanie nabrało w kontekście Jedwabnego zupełnie nowego odniesienia. Tego mordu, chociaż był przez hitlerowców chętnie widziany, nikt nie nakazał - uzupełniał przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa Władysław Bartoszewski.
Wiele mówiono też o pamięci. Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, traktujących ją wybiórczo porównał do wyjadających z ciasta rodzynki.
- Jedwabne to symbol pewnych bardzo niedobrych zdarzeń, podczas których ludzie nie kierujący się przecież żadną obłąkaną ideologią, byli gotowi sprzeniewierzyć się przykazaniom, nie pożądaj i nie zabijaj, i zamordować swoich sąsiadów. Ich ofiarom trzeba darować pamięć, szacunek i gotowość do zmierzenia się z naszą wspólną historią - zarówno tą dobrą, jak i tą złą - apelował.
- Z braćmi Żydami jednoczy nas pamięć i ból. W Jedwabnem, wszędzie tam gdzie jeden człowiek krzywdził drugiego, najbardziej skrzywdzony był Bóg, którego razem przecież wyznajemy. Dziś prosimy Go, by nigdy już żaden Kain nie podniósł ręki nad swym bratem Ablem. Niech nie dzielą nas te mogiły z Jedwabnego, niech łączy nas pamięć - prosił biskup Mieczysław Cisło z Konferencji Episkopatu Polski. To pierwszy od dziesięciu lat, od momentu w którym Polakom przypomniano o mordzie z Jedwabnego, hierarcha katolicki tej rangi biorący udział w uroczystościach.
Przedstawiciele Izraela natomiast podkreślali rolę tych Polaków, dzięki którym nielicznym polskim Żydom udało się przetrwać wojną. Szczególnie ciepło wspominał pochodzący z Wizny ich Icchak "Janek" Levin, który do Jedwabnego przyjeżdża od 15 lat. Tym razem na uroczystości przybył ze swoimi dziećmi i dziećmi gospodarzy z okolic Wizny, którzy przez dwa i pół roku ukrywali jego rodzinę.
- Tu spłonęła większość moich kolegów z dzieciństwa. Ale przecież tu niedaleko, przez dwa i pół roku ukrywano mnie, jadłem z moimi gospodarzami z jednej miski. To było możliwe dzięki wsparciu przedstawicieli zbrojnego podziemia i miejscowego duchownego - podkreślał ocalony z zagłady.
Ambasador Izraela Zvi Rav-Ner zaznaczał, że polscy obywatele stanowią najliczniejszą grupę wśród odznaczonych nadawanym za ratowanie Żydów podczas II wojny światowej medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.
- Jestem dumny z tego, że ponad sześć i pół tysiąca polskich obywateli otrzymało ten medal. Nie wszyscy sąsiedzi byli jak ci tutaj. I to też będziemy pamiętać. Dziś tutaj płaczemy. Ale jesteśmy też dumni, że jesteśmy tu razem - podsumował ambasador.
- 144 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
35 głosów
-
Kainowa zbrodnia. 70. rocznica mordu w Jedwabnem
mireczekb
10.07.11, 19:59
Dobrze, że Komorowski przeprosił, ale pytam: Kiedy Żydzi przeproszą za ubeckie prześladowania, za sądowe morderstwa ? Przecież wiadomo, że wielu oprawców było tej narodowości.»
-
Kainowa zbrodnia. 70. rocznica mordu w Jedwabne...
jagger2009
10.07.11, 23:30
dali by spokoj z tymi przeprosinami, co bylo a nie jest nie pisze sie w rejestr czyz nie tak mowi stare ale madre przyslowie? patrzac prawdzie w oczy to wszyscy musieliby przepraszac »
-
Kainowa zbrodnia. 70. rocznica mordu w Jedwabne...
qual0play
02.09.11, 08:13
Kainowe zbrodnie to nie nasza sprawa. Kain był żydem :D :D»




więcej zdjęć