Będziemy w pierwszej pięćdziesiątce w Europie

Joanna Klimowicz
27.05.2010 , aktualizacja: 27.05.2010 18:01
A A A Drukuj
Uczelnia moich marzeń? To uczelnia, w której spotykają się najwybitniejsi naukowcy z najbardziej utalentowanymi studentami. Uczelnia, w której naukowcy znają adresy internetowe swoich kolegów na całym świecie - również noblistów - mówi "Gazecie" minister Barbara Kudrycka
Barbara Kudrycka
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Barbara Kudrycka
Rozmowa o przyszłości uczelni

Joanna Klimowicz: Na którym z dokumentów - strategii rektorskiej czy firmy Ernst & Young - oprze się pani, planując strategię rozwoju szkolnictwa wyższego na najbliższe 10 lat?

Prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego: Będziemy pracować nad dwiema strategiami. Cieszę się jednak, że dzięki mojej inicjatywie, po raz pierwszy od 20 lat powstał nie jeden, a dwa dokumenty strategiczne. Jeden przygotowany przez Fundację Rektorów Polskich, drugi - przez firmę Ernst & Young i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Przedstawiono w nich wnikliwą diagnozę szkolnictwa wyższego oraz nieco odmienne wizje jego rozwoju. Nie utożsamiam się z żadną z nich, ale cieszę się, że w obu strategiach zaakcentowano konieczność jak najszybszego wprowadzenia zmian. Część tych zmian proponujemy w nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym. Jest to pierwszy etap reformy. Drugi nastąpi, gdy rząd zaakceptuje długookresową wizję rozwoju w Narodowej Strategii Szkolnictwa Wyższego. Jednak zanim do tego dojdzie, zaproponuję, aby autorzy obu strategii oraz przedstawiciele rektorów, naukowców, doktorantów i studentów spotkali się przy wspólnym stole i przekształcili różnice poglądów w jedną wspólną wizję.

Które elementy są wspólne i niebudzące dyskusji, które w obecnym kształcie mogą zostać przyjęte?

- To przede wszystkim przestawienie mechanizmów konkurowania uczelni między sobą, opartych na ilości studentów, na konkurencję opartą na jakości badań i kształcenia. Do tego ściślejsze powiązanie uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym, poprawa relacji student - uczelnia, a także nowy sposób definiowania programów studiów poprzez efekty kształcenia - zgodnie z Deklaracją Bolońską. To wszystko jest już w nowelizowanym prawie o szkolnictwie wyższym.

Strategia Ernst & Young została ostro skrytykowana przez senat Uniwersytetu w Białymstoku. W opinii była nawet mowa o zamachu na autonomię uczelni państwowych. Czy pani się z tą krytyką zgadza?

- Jak wspomniałam, projekt tej strategii jest dyskutowany i nie został jeszcze złożony do ministerstwa w odpowiednim kształcie. Jego pierwsza wersja, która jest nadal konsultowana, przygotowana była przez profesorów, byłych rektorów oraz ekspertów szkolnictwa wyższego, którzy naukowo zajmują się funkcjonowaniem szkolnictwa wyższego i porównując różne systemy w Europie, wypracowali koncepcje zawierające wiele propozycji zmian. Trzeba z nimi o tym rozmawiać. Debata nad tym projektem trwa, a dokumenty powstają nie tylko po to, aby zapełniały biblioteki, ale przede wszystkim dlatego, aby myśl strategiczna i wizja rozwoju pomogły w transformacji duchowej, mentalnej i wreszcie materialnej środowiska naukowego. Bez udziału tego środowiska, a także samych uczelni, najlepsze strategie i zmiany w przepisach nie pomogą.

A jakie jest pani zdanie?

- Swoje stanowisko przedstawię, rozstrzygając o ostatecznym kształcie wspólnej narodowej strategii rozwoju szkolnictwa wyższego. Każda z tych strategii ma elementy dobre oraz takie, których nie mogę zaakceptować. Zauważam także brak elementów, których oczekiwałam.

Jakich?

- Obie strategie zbyt mocno koncentrują się na zmianach instytucjonalnych. W sposób niewystarczający uwzględniają uwarunkowania społeczno-polityczne. Brakuje w nich zarysowania drogi dojścia Polski do sukcesu w Unii Europejskiej poprzez zaprojektowanie ambitnego sposobu włączenia polskiego systemu szkolnictwa wyższego do europejskiej przestrzeni badawczej. Polska dokona skoku cywilizacyjnego tylko wówczas, gdy wejdzie do grona wysoko rozwiniętych społeczeństw kreatywnych, w których rozwijać się będą intensywnie formy społeczeństwa informacyjnego i gospodarki innowacyjnej. Mamy ku temu ogromny potencjał, musimy jednak w system nauki i szkolnictwa wyższego wmontować "sprężyny" do jego uwolnienia. Będę oczekiwała tego w debacie powołanego wkrótce forum.

Czy zakłada pani szerszą debatę publiczną?

- Ta debata już trwa ponad dwa lata. Jej efektem jest sześć ustaw reformujących system nauki. Przyjęte one zostały przez Sejm niemal jednogłośnie, na zasadzie konsensusu politycznego, co jest wielkim sukcesem. Nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym dyskutowana jest również już ponad dwa lata. Jej efektem są założenia nowelizacji przyjęte przez rząd w październiku 2009 r. Teraz dyskusja nad strategiczną wizją rozwoju szkolnictwa wyższego, która wymaga nie tylko wiedzy, ale i wielkiej wyobraźni, prowadzona jest w wielu środowiskach naukowych. Nie będąc autorem żadnej z przedstawionych strategii, wsłuchuję się wnikliwie w treść i kontekst tej dyskusji. Największą wartością strategii tzw. "rektorskiej" jest fakt, że konferencje rektorów uchwaliły przyjęcie jej (KRASP i KRZASP). Oznacza to, że rektorzy zobowiązali się do ich wdrażania w swoich uczelniach, o ile pozwalają im na to przepisy prawne. Jest to milowy krok.

Ale to ministerstwo zleciło wykonanie krytykowanej strategii.

- Tak, aby uzyskać profesjonalne opracowanie dokumentu strategicznego. Przetarg ogłoszony w tym celu był otwarty dla wszystkich podmiotów. Mogły brać w nim udział także konferencje rektorów. Przetarg wygrało konsorcjum skupiające zespół teoretyków i praktyków szkolnictwa wyższego, który dawał gwarancje, że zrobi to maksymalnie profesjonalnie. Fundacja Rektorów Polskich i inne podmioty zrzeszające rektorów nie zdecydowały się na udział w przetargu. Tym bardziej żałuję, że mój uniwersytet, Uniwersytet w Białymstoku, jako jedyna uczelnia, zaprezentował krytyczne podejście do przygotowanego opracowania.

Pani uczelnia macierzysta. Zabolało?

- Wszystkie uczelnie wiedziały, że projekt strategii eksperckiej jest otwarty i konsultowany bardzo szeroko. Została uruchomiona specjalna strona www.uczelnie2020.pl, pozwalająca na wymianę poglądów. I rzeczywiście uczelnie, a także sami naukowcy, studenci, doktoranci zgłaszali swoje uwagi. Opinia senatu UwB nie zabolała mnie, tylko zdziwiła.

Czy inne uczelnie ją opiniowały? Jakie są głosy na jej temat?

- O to należy pytać zespół ekspertów. Wiele ciekawych opinii wyrażonych zostało choćby podczas lutowej debaty zorganizowanej przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej. Podobne debaty odbywały się na uczelniach, w mediach. Fakt, że mamy dwie, a nie jeden projekt strategii, oraz fakt, że o nich merytorycznie dyskutujemy, stanowi istotną wartość dodaną. Żaden z moich poprzedników o strategii nie myślał i jej nie wypracował, a teraz mamy szansę na narodową strategię, która wpłynie na rozwój cywilizacyjny kraju. Mam nadzieję, że wspólnie z forum eksperckim wypracujemy taką ambitną strategię, która będzie satysfakcjonować rząd i wypełni brakujące elementy w istniejących projektach.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Będziemy w pierwszej pięćdziesiątce w Europie radek234-1 27.05.10, 19:41

    (Nie zgadzam się)Na wpisaną w strategii rektorskiej zasadę częściowejodpłatności za studia stacjonarne w uczelniach publicznych.Ha! Trzęsie portami? Tyle nerwów zmarnowała, żeby zrównać »