Jak po bimber to do... muzeum

Andrzej Kłopotowski
03.07.2009 , aktualizacja: 04.07.2009 13:51
A A A Drukuj
Bimbrownia w muzeum Fot. Michal Jasiulewicz / AG Bimbrownia w muzeum
Początkowo miał być to jedynie żart. Szybko zaczął jednak znajdować coraz szersze grono zwolenników. I oto właśnie teraz leśna bimbrownia staje się częścią muzealnej ekspozycji. A oglądać ją można w Białostockim Muzeum Wsi.
ZOBACZ TAKŻE
Wszystko zaczęło się pod koniec marca ubiegłego roku. Wówczas radny Krzysztof Bil-Jaruzelski zaproponował na sesji rady miejskiej, by w Białymstoku uhonorować lokalne tradycje bimbrownicze.

Radny sugerował, by w skansenie, pod lasem, stworzyć całą ścieżkę edukacyjną, przeprowadzać inscenizacje rozbijania leśnych bimbrowni, stworzyć pawilon degustacji, ale i wystawę poświęconą zgubnym skutkom nadużywania alkoholu. Już w kuluarach można było usłyszeć głosy: a dlaczego by nie? Dziś możemy powiedzieć, że ekspozycja bimbrownicza w Białostockim Muzeum Wsi - stała się faktem.



- Chciałem bardzo podziękować Andrzejowi Lechowskiemu i Arturowi Gawłowi, że podchwycili mój pomysł. Sądzę, że to był pomysł z grupy tych ciekawych, sympatycznych. Ale z nimi zazwyczaj jest tak, że 95 proc. trafia do kosza - mówi dziś Krzysztof Bil-Jaruzelski.

Bimbrownia już stoi. W naturalnej scenerii, między brzózkami. Oficjalne otwarcie - w niedzielę podczas festynu "Smaki Podlasia".

- Jest to bimbrownia na skalę przemysłową, taka mała fabryczka, nastawiona na wydajność 100-200 litrów w ciągu doby. Ale właśnie takie można spotkać w Puszczy Knyszyńskiej - opowiada Artur Gaweł, kierownik Białostockiego Muzeum Wsi. - Bimbrownia składa się z kilku elementów. Pięciu zbiorników na zacier, kotła zwanego brażnicą. Z niego zacier w postaci pary trafia do chłodnic. Tam wyłapywane są z niego zanieczyszczenia. I jest już po pierwszym przepuszczeniu. Następnie jest dodatkowo przepuszczany przez drugi z kotłów i ponownie destylowany. Przechodzi przez chłodnicę i w końcu mamy gotowy produkt.

Złożenie aparatury, a następnie uruchomienie trwało około dwóch tygodni. I nie obyło się bez pomocy specjalistów.

- Podczas składania korzystaliśmy z pomocy fachowców spod Gródka, mających dużą wiedzę praktyczną. Przyjechali do nas i zmontowali aparaturę z czystej przyjemności. Mówili zresztą, że bimbrownictwo to u nich tradycja rodzinna. Pradziadek pędził, dziadek, ojciec...

Gaweł dodaje, że gdyby polskie prawo pozwalało na "chałupniczy" wyrób alkoholu, w aparaturze właściwie od ręki można by było uruchomić produkcję. Sprzęt trafił do skansenu za pośrednictwem policjantów już w ubiegłym roku. Później jednak trzeba było załatwić sprawy papierkowe. Jak choćby sądowy przepadek mienia od przyłapanego bimbrownika na rzecz muzeum.

- Ta aparatura pochodzi z gródecko-królowomostowego zagłębia bimbrowniczego - opowiada Kamil Tomaszczuk z zespołu prasowego podlaskiej policji. Dodaje też, że w ubiegłym roku zlikwidowanych zostało w sumie dziesięć bimbrowni na terenie powiatu białostockiego oraz kilka w rejonie Sokółki oraz Suwałk.

Nie jest więc jedyną, którą policjanci przekazali do skansenu.

- Dostaliśmy w sumie cztery komplety. Można powiedzieć, że każda z nich to inny model. Każda bimbrownia jest niepowtarzalna, nie jest to przecież produkcja fabryczna - śmieje się Gaweł.

Zapowiada, że w tym sezonie złożona zostanie jeszcze druga. W przypadku dwóch kolejnych, czeka na dokumenty sądowe potwierdzające przekazanie ich do muzeum.

- Chcielibyśmy stworzyć cały sektor bimbrownictwa. Takich kilka bimbrowni może stać się stałym punktem na trasie turystów, którzy do naszego regionu przyjeżdżają. Marzy mi się też coś takiego: Chociaż raz na jakiś czas uruchomienie, pokazanie, jak bimbrownia działa. Być może jeśli kiedyś prawo będzie na to pozwalało...

O tym samym wspomina Bil-Jaruzelski. - Liczę, że bimber popłynie tu kiedyś. Może nie potokami, ale przynajmniej da się go spróbować naparstkami.

Na razie zwiedzający będą musieli zadowolić się jedynie podróbką bimbru. Do "pędzenia" używana będzie woda z mąką.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Jak po bimber to do... muzeum calstop 04.07.09, 15:17

    Powinni Jakuba Wedrowycza tam zatrudnic! Wprawdzie do Wojslawic daleko, aleczemu nie? Tylko wczesniej trzeba go przepic w zawodach, a to moglo byc zatrudne. (Jak na razie tylko jego Aniolowi»

  • Jak po bimber to do... muzeum kireta21 04.07.09, 17:06

    IMO bardzo dobry pomysł. Uczta się ludzie, uczta. Bo nigdy nie wiadomo czykiedyś nasza wspaniała unia w trosce o zdrowie obywateli nie wprowadziniebotycznych podatków na mocne alkohole, żeby»

  • Jak po bimber to do... muzeum izabela.brynicka 05.07.09, 12:02

    A ja naiwnie myślałam, że do muzeum się idzie po kulturę. Ale ten świat się szybko zmienia!»