Rolnicy nie chcą lotniska
14.06.2009
, aktualizacja: 14.06.2009 17:34
Władze nigdy nie zapłacą nam za nasze gospodarstwa tyle, ile one są naprawdę warte. Dlatego nie oddamy ich pod lotnisko - mówi 30 gospodarzy z okolic Tykocina. W poniedziałek w miasteczku odbędą się konsultacje społeczne w tej sprawie
Samorząd województwa regionalny port lotniczy buduje już od ładnych paru lat. Każda kolejna zmiana władz regionu pociąga za sobą zmianę lokalizacji portu, mającego skomunikować Podlaskie ze światem. Planowano budować już w Topolanach na skraju Puszczy Knyszyńskiej, planowano na przedmieściach Białegostoku - Krywlanach. Obecny zarząd województwa podszedł do sprawy naukowo i odpowiedzialność za wybór najlepszego miejsca przerzucił na zewnętrznych ekspertów. Ci po zbadaniu siedmiu miejsc, w których można by budować lotnisko, wskazali wiosną tego roku trzy lokalizacje, dla których warto prowadzić dalsze analizy: Topolany, Saniki w gminie Tykocin i Nowe Chlebiotki w gminie Zawady.
W ramach analizy, w każdej z zainteresowanych gmin, eksperci z konsorcjum tworzonego przez Arup i Ekoton organizują konsultacje społeczne. Dzisiaj takie spotkanie odbędzie się w Tykocinie. W samo południe, w sali tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Już wiadomo, że nie wszyscy zebrani poprą pomysł budowy lotniska w trójkącie tworzonym przez wsie Saniki, Sawino i Bagniki. Blisko 30 gospodarzy, na których gruntach miałby powstać port lotniczy, już kilka tygodni wysłało do władz województwa list, gdzie zdecydowanie odrzucają taki pomysł.
- Mam 37 hektarów, hoduję 80 krów. Pod lotnisko musiałbym oddać ponad 20, w tym dom i wszystkie zabudowania gospodarskie. Czyli praktycznie rzecz biorąc, moje gospodarstwo przestałoby istnieć - mówi Bogusław Rutkowski ze wsi Sawino.
Obawy jego i innych gospodarzy podpisanych pod listem budzi obowiązująca od kilku miesięcy specustawa lotnicza. Ten akt prawny znacznie upraszcza wszelkie procedury związane z pozyskaniem gruntów pod budowę lotniska. W praktyce umożliwia wywłaszczenie prywatnych działek po cenie ustalonej przez rzeczoznawców. Ich właściciele nie będą mieli w tej sprawie wiele do powiedzenia.
- Przy okazji rozbudowy drogi z Białegostoku do Warszawy grunty w najbliższej okolicy wyceniano na 17 do 25 tysięcy za hektar. Niechbyśmy pod lotnisko dostali nawet 40, to co z tego. Przecież ja za takie pieniądze nie odtworzę w okolicy gospodarstwa. Tym bardziej że tu nie ma ziemi na sprzedaż. Nie chcemy lotniska, bo doskonale wiemy, że żaden z nas nie dostanie za swoje gospodarstwo tyle, ile dostać powinien - podkreśla Bogusław Rutkowski, który wraz z sąsiadami zamierza przedstawić swoje zdanie na dzisiejszym spotkaniu konsultacyjnym.
Podobnie do sprawy lotniska podchodzą niektórzy mieszkańcy okolic wsi Topolany w gminie Michałowo. Chociaż lokalne władze, tak jak i w Tykocinie, bardzo zabiegają o budowę lotniska, tym co mieliby do niego najbliżej nie zawsze jest ono w smak. Stąd list protestacyjny do marszałka powędrował już kilka miesięcy temu, podpisało się pod nim blisko sto osób. Jak na razie nie protestowali tylko gospodarze z okolic Nowych Chlebiotek w gminie Zawady. Z trzech badanych lokalizacji ta położona jest najdalej od Białegostoku, leżąc mniej więcej w połowie drogi między stolicą województwa a Łomżą, niedaleko drogi krajowej nr osiem.
Definitywna decyzja na temat tego, gdzie ma powstać lotnisko, powinna zapaść w drugiej połowie tego roku. Wciąż jednak nie do końca wiadomo, skąd wziąć środki na jego budowę. Władze województwa zarezerwowały na ten cel około 300 mln za unijnych funduszy, które trzeba wykorzystać najpóźniej do 2015 roku. Według wyliczeń ekspertów na wybudowanie portu lotniczego z pasem o długości blisko 2500 metrów potrzeba blisko 700 milionów.
W ramach analizy, w każdej z zainteresowanych gmin, eksperci z konsorcjum tworzonego przez Arup i Ekoton organizują konsultacje społeczne. Dzisiaj takie spotkanie odbędzie się w Tykocinie. W samo południe, w sali tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Już wiadomo, że nie wszyscy zebrani poprą pomysł budowy lotniska w trójkącie tworzonym przez wsie Saniki, Sawino i Bagniki. Blisko 30 gospodarzy, na których gruntach miałby powstać port lotniczy, już kilka tygodni wysłało do władz województwa list, gdzie zdecydowanie odrzucają taki pomysł.
- Mam 37 hektarów, hoduję 80 krów. Pod lotnisko musiałbym oddać ponad 20, w tym dom i wszystkie zabudowania gospodarskie. Czyli praktycznie rzecz biorąc, moje gospodarstwo przestałoby istnieć - mówi Bogusław Rutkowski ze wsi Sawino.
Obawy jego i innych gospodarzy podpisanych pod listem budzi obowiązująca od kilku miesięcy specustawa lotnicza. Ten akt prawny znacznie upraszcza wszelkie procedury związane z pozyskaniem gruntów pod budowę lotniska. W praktyce umożliwia wywłaszczenie prywatnych działek po cenie ustalonej przez rzeczoznawców. Ich właściciele nie będą mieli w tej sprawie wiele do powiedzenia.
- Przy okazji rozbudowy drogi z Białegostoku do Warszawy grunty w najbliższej okolicy wyceniano na 17 do 25 tysięcy za hektar. Niechbyśmy pod lotnisko dostali nawet 40, to co z tego. Przecież ja za takie pieniądze nie odtworzę w okolicy gospodarstwa. Tym bardziej że tu nie ma ziemi na sprzedaż. Nie chcemy lotniska, bo doskonale wiemy, że żaden z nas nie dostanie za swoje gospodarstwo tyle, ile dostać powinien - podkreśla Bogusław Rutkowski, który wraz z sąsiadami zamierza przedstawić swoje zdanie na dzisiejszym spotkaniu konsultacyjnym.
Podobnie do sprawy lotniska podchodzą niektórzy mieszkańcy okolic wsi Topolany w gminie Michałowo. Chociaż lokalne władze, tak jak i w Tykocinie, bardzo zabiegają o budowę lotniska, tym co mieliby do niego najbliżej nie zawsze jest ono w smak. Stąd list protestacyjny do marszałka powędrował już kilka miesięcy temu, podpisało się pod nim blisko sto osób. Jak na razie nie protestowali tylko gospodarze z okolic Nowych Chlebiotek w gminie Zawady. Z trzech badanych lokalizacji ta położona jest najdalej od Białegostoku, leżąc mniej więcej w połowie drogi między stolicą województwa a Łomżą, niedaleko drogi krajowej nr osiem.
Definitywna decyzja na temat tego, gdzie ma powstać lotnisko, powinna zapaść w drugiej połowie tego roku. Wciąż jednak nie do końca wiadomo, skąd wziąć środki na jego budowę. Władze województwa zarezerwowały na ten cel około 300 mln za unijnych funduszy, które trzeba wykorzystać najpóźniej do 2015 roku. Według wyliczeń ekspertów na wybudowanie portu lotniczego z pasem o długości blisko 2500 metrów potrzeba blisko 700 milionów.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Rolnicy nie chcą lotniska
ja_biedronka_pstra
15.06.09, 01:25
Bandyckie państwo i takież prawaObawy jego i innych gospodarzy podpisanych pod listem budzi obowiązująca odkilku miesięcy specustawa lotnicza. Ten akt prawny znacznie upraszcza »
-
Rolnicy nie chcą lotniska
kasia.k84
03.08.09, 15:18
Jak to możliwe, że 4 "pseudoradnych" wybranych przez ludzi, teraz robi cośprzeciwko tym ludziom??? "Daj dziadu grosz, żebt z dziada nie był pan"-przysłowie jak znalazł na obecną sytuację. Ci»


