Marszałek powtarzał, że jeszcze będzie dobrze

Rozmawiał: Jakub Medek
12.04.2010 , aktualizacja: 12.04.2010 18:21
A A A Drukuj
Krzysztof Putra nie zdążył się zadomowić w swoim nowym białostockim biurze. Właściwie to wpadł do niego tylko na chwilę, zobaczyć jak wygląda. Postać wicemarszałka wspomina jego najbliższy współpracownik, Dariusz Piontkowski

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj


Podlaski PiS oficjalnie nie otworzył jeszcze nowej siedziby. Po latach przy ul. Sienkiewicza parlamentarzyści i działacze partii znaleźli sobie miejsce w jednym z biurowców przy al. Piłsudskiego. Adaptacja nowoczesnych pomieszczeń skończyła się przed Wielkanocą. Najpierw był jednak Wielki Tydzień, a po nim przygotowania do uroczystości katyńskich. Nie było okazji by zainaugurować działalność w nowej siedzibie.

Dla Krzysztofa Putry przygotowano tu gabinet. Godny szefa. Na końcu korytarza, z sekretariatem, po prawej stronie. Jasny, z oknami na dwóch ścianach.

Łatwo wyobrazić sobie wicemarszałka sejmu, jak siedzi za swoim biurkiem, lekko rozparty. Mówiąc coś nieco ironicznym tonem szeroko rozkłada ręce, uśmiechając się pod wąsem. Ale krzesło stoi puste. Tam gdzie powinny pewnie leżeć papiery dotyczące codziennej pracy posła i partyjnego szefa, ktoś postawił jego zdjęcie. Przyozdobione w rogu kirem. I z lekka już przywiędłą różą.

Dariusz Piontkowski, jeden z najbliższych współpracowników marszałka, zwykle prosty jak struna, teraz jest przygarbiony. Wyraźnie nie potrafi sobie znaleźć miejsca. Często milknie. Połyka łzy.

Rozmowa o Krzysztofie Putrze

Jakub Medek: Co straciło w osobie Krzysztofa Putry polskie życie publiczne?

Dariusz Piontkowski: Wspaniałego człowieka. Uosobienie uczciwości i patriotyzmu. Kogoś, kto poświęcał całego siebie dla ojczyzny, często kosztem rodziny. I ogromną rozwagę. Marszałek Putra słynął z rozwagi, z tego że nigdy nie robił niczego pochopnie. Czasem zarzucano mu nawet, że za bardzo zwleka. To był człowiek, który potrafił rozmawiać z każdym. Rozmawiać otwarcie i uczciwie, stojąc zdecydowanie przy własnym zdaniu. Ale zaraz w taki sposób, że nikt nie czuł się urażony. Umiał rozmawiać z każdym. Z sojusznikami politycznymi i z przeciwnikami. Z przedstawicielami różnych grup społecznych. Potrafił porozumieć się, znaleźć wspólny język i z robotnikami, spośród których sam się wywodził i z profesorami.

Pan osobiście kogo stracił?

- Przyjaciela.

Długo się znaliście?

- Minęło właśnie 20 lat. W biurze właśnie powstającego Porozumienia Centrum, tutaj, w Białymstoku. Ja byłem tuż po studiach, on miał już duże doświadczenie, społecznie, w polityce, działał przecież od ponad dekady. I tak zostało do końca. Nie zawsze we wszystkim się z nim zgadzałem, nie zawsze bezwarunkowo podążałem w jego ślady. Ale zawsze był dla mnie nauczycielem. Mentorem.

Czego teraz, kiedy zabrakło Krzysztofa Putry, będzie panu najbardziej brakowało?

- Jego spokoju i optymizmu. Nawet w najtrudniejszych i najbardziej beznadziejnych chwilach powtarzał, że jeszcze będzie dobrze. I w końcu zazwyczaj było. Ten optymizm podtrzymywał nas zawsze na duchu. Przez ten swój spokój i opanowanie Krzysztof Putra, chociaż przecież nie najstarszy, był w partii dla wszystkich kimś takim jak ojciec, albo starszy brat. Cieszył się ogromną estymą.

Myśli pan, że polskie życie publiczne zmieni się w wyniku tej tragedii?

- Chciałbym, żeby tak było. Chciałbym, żeby politycy myśleli więcej o ojczyźnie, a mniej o sobie i swoich partiach. By rządzący obecnie okazywali mniej triumfalizmu i zadufania. By w polityce w ogóle było mniej zajadłości. Krzysztof może tego tak nie odczuwał, bo przez to jaki był, ludzie go szanowali. Ale proszę przypomnieć sobie o innych, którzy zginęli w tej katastrofie. Co o nich mówiono i pisano? Proszę sobie przypomnieć te ataki ze strony polityków i niektórych mediów. Teraz często ci sami ludzie, którzy niedawno jeszcze obrażali, mówią zupełnie inaczej. Bardzo chciałbym, żeby tak zostało.

Jedne media obrażały jednych, inne innych. Czy ta strona debaty publicznej, którą pan reprezentuje ma czyste sumienie?

- Oczywiście nie. Niezręczne wypowiedzi były wszędzie. Ale moim zdaniem u nas było ich znacznie mniej. Rozumiem, że mój punkt widzenia jest subiektywny. A niektórych tytułów ja po prostu nie czytuję. Zna pan tytuł bloga Rafała Ziemkiewicza [Między Michnikiem a Rydzykiem - red.]? Tam się właśnie widzę.

Kto teraz kieruje podlaskim PiS?

- Robimy to zespołowo, w ramach zarządu. Kwestia wyboru następcy Krzysztofa Putry nie jest rzeczą najważniejszą. Jesteśmy razem, łączy nas żałoba, chęć uczczenia pamięci tych, którzy odeszli.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów