Prezydent Kaczorowski godzien upamiętnienia

Monika Kosz-Koszewska
13.04.2010 , aktualizacja: 13.04.2010 20:11
A A A Drukuj
W całej Polsce, a nawet w Gruzji pojawiają się propozycje nazywania ulic, mostów czy stadionu imieniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Białostoczanie mogą się szczycić tym, że właśnie u nas urodził się ostatni prezydent RP na Uchodźstwie i nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. Jak miasto odpłaci Ryszardowi Kaczorowskiemu za to, że był naszym ambasadorem w świecie? Pomnikiem, skwerem, a może ulicą?
Ryszard Kaczorowski
Fot. archiwum wydawnictwa Benkowski
Ryszard Kaczorowski
Jeszcze w ubiegłym roku prezydent Ryszard Kaczorowski w Białymstoku obchodził swoje 90. urodziny. Podziwiał tempo rozwoju miasta, wspominał jego historię, której był świadkiem, bo właśnie tu spędził młodość, skończył szkołę handlową, był harcerzem. O tym, że o rodzinnym mieście nigdy nie zapominał, mogą świadczyć chociażby ostatnie gesty - uczestniczył w uroczystościach beatyfikacyjnych ks. Michała Sopoćki w Białymstoku, przekazał część swego księgozbioru, dokładnie 710 tytułów bibliotece Uniwersytetu w Białymstoku, w końcu ostatnio poparł kandydaturę miasta do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Przed laty Białystok uhonorował go tytułem honorowego obywatela Białegostoku, po tragicznej śmierci mieszkańcy zgłaszają się z kolejnymi pomysłami na upamiętnienie tego Wielkiego Polaka.

Rozmowa z prezydentem Tadeuszem Truskolaskim

Podczas wtorkowych uroczystości pod pomnikiem Katyńskim mówił pan o prezydencie Kaczorowskim, honorowym obywatelu Białegostoku, że to nasz najlepszy, jeśli nie jedyny ambasador w świecie, którego karta domknięta została na nieludzkiej ziemi. Czy myślał pan już nad tym, w jaki sposób miasto upamiętni jego imię?

Tadeusz Truskolaski: Uważam, że był to faktycznie jedyny tak słyszalny głos w całej Europie i na świecie. W tej chwili na bieżąco śledzimy sytuację związaną ze sprowadzeniem zwłok pana prezydenta i pogrzebu, więc na razie nie było jeszcze czasu na wykonywanie jakichś konkretnych kroków administracyjnych związanych z upamiętnieniem pana Kaczorowskiego czy innych osób, które zginęły w katastrofie.

Do naszej redakcji już spływają mniej lub bardziej konkretne propozycje związane z uczczeniem tego wybitnego mieszkańca miasta. Są pomysły na nazwanie ulic, pomniki, skwery czy nawet patronat nad do tej pory bezimiennym uniwersytetem?

- Czekamy i będziemy zbierać wszystkie takie sygnały mieszkańców, sugestie różnych środowisk. Być może z inicjatywami wystąpią radni. Wszelkie lokalizacje będą musiały być oczywiście ustalone z miejskimi urbanistami, bo pomnik nie może stać w miejscu, w którym jest już coś planowane z kilkuletnim wyprzedzeniem. Ale na pewno nie chcemy żadnych sporów nad grobami zmarłych.

Z nazywaniem ulic zazwyczaj bywa jednak tak, że trzeba sporo czekać na wybudowanie jakiegoś nowego odcinka, a nowym patronom przyznawane są ulice mało reprezentacyjne, gdzieś na obrzeżach miasta. Tak jak chociażby w przypadku ulicy Jacka Kuronia w okolicach Krywlan czy Stanisława Bukowskiego, wielkiego budowniczego Białegostoku, któremu dostała się dojazdowa uliczka na Bojarach.

- W rachubę wchodzą tylko nowe miejsca. Na pewno nie będziemy chcieli zmieniać nazwy ulicy już zamieszkanej, no chyba że z taką propozycją zgłosiłoby się do magistratu 100 procent mieszkańców. Nie możemy robić nic wbrew ich woli, bo wiąże się z licznymi procedurami, zmianą dokumentów. Ale wcale nie jest powiedziane, że muszą to być ulice gdzieś na peryferiach miasta. W tej chwili budowane są nowe odcinki w centrum jak chociażby przedłużenie ulicy Częstochowskiej czy Piastowskiej. Wydaje mi się jednak, że najbardziej stosowna lokalizacja to przebudowywana właśnie ulica Mazowiecka. Tam, w przy Mazowieckiej 7 prezydent mieszkał, na tej ulicy chodził do szkoły. Tak jest więc dobry powód i sprzyjające okoliczności, aby właśnie ten odcinek nosił Jego imię.

Upamiętnić prezydenta Kaczorowskiego

- Pomnik ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie powinien stanąć przy ulicy Mazowieckiej, tam, gdzie Ryszard Kaczorowski mieszkał w młodości. Może jego dom rodzinny wciąż jeszcze stoi, wówczas dobrze byłoby umieścić w nim muzeum - proponuje czytelnik Gazety Antoni Jarocki.

Domu rodzinnego Kaczorowskich, stojącego na posesji nr 7 przy Mazowieckiej, już niestety nie ma. Sam prezydent w rozdziale swojego autorstwa w książce "Białystok. Lata 20., lata 30." wspominał go tak:

- W domu frontowym [między Mazowiecką a Argentyńską, dziś Bułgarską - red.] na piętrze było nasze trzypokojowe mieszkanie z kuchnią, ale bez łazienki. Po wodę trzeba było chodzić na podwórze.

W domu mieszkali Polacy i Niemcy, katolicy i prawosławni. Tuż obok znajdowała się też synagoga. Mazowiecka, gdzie Ryszard Kaczorowski chodził też do szkoły handlowej, była uosobieniem wielokulturowego Białegostoku czasów przed II wojną światową.

- Opuściłem tę posesję 17 lipca 1940 roku. Po pół wieku, kiedy tam wróciłem, nie było już żadnych zabudowań. Tylko dwa drzewa - akacja i kasztan - pozwoliły mi umiejscowić tak dobrze znane kiedyś zabudowania - pisał w wydanej siedem lat temu książce Kaczorowski.

Innym sposób upamiętnienia honorowego obywatela Białegostoku proponuje publicysta Tomasz Wiśniewski. Na forum internetowym "Gazety" zaproponował, by imię prezydenta nadać Uniwersytetowi w Białymstoku.

- To bodaj najbardziej naturalny patron tutejszej, ciągle bezimiennej wszechnicy. Białostoczanin, harcerz, symbol prawości; swoim życiorysem obdarowałby wielu. To człowiek łączący, zwolennik pojednania, postać wpisująca się aż w dwa stulecia - pisze Wiśniewski.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów