Witaj Druhu Prezydencie!
15.04.2010
, aktualizacja: 15.04.2010 19:16
Witaj polski pielgrzymie! Witaj żołnierzu tułaczu - takimi słowami marszałek Sejmu witał wczoraj w Warszawie trumnę Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie. Białostoczanina
ZOBACZ TAKŻE
- Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie - wspomnienie (10-04-10, 11:35)
SERWISY
Szarobłękitna transportowa CASA o numerze 020 z ogłuszającym rykiem silników długo kołuje po płycie lotniska. Powoli zbliża się do wielobarwnego tłumu żałobników. Czerń najbliższej rodziny i członków rządu. Czerwień szlacheckich kontuszy. Zieleń, stal i granat kompanii reprezentacyjnej. Khaki harcerskich mundurów. Olśniewająca, odbijająca słońce biel instrumentów wojskowej orkiestry.
CASA mija ten tłum, mija czerwony chodnik i stojący na jego końcu srebrny katafalk. Wreszcie staje. Silniki milkną. Nie słychać dźwięku opuszczanej rampy, rampy, po której żołnierze zniosą prostą trumnę z ciałem prezydenta Kaczorowskiego. W swoją ostatnią podróż wyruszył kilka godzin wcześniej z Moskwy, gdzie trafiły ciała wszystkich ofiar sobotniej katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Z prezydentem żegna się jeszcze załoga samolotu i okryta flagą trumna, na sześciu żołnierskich ramionach, rusza w stronę katafalku.
- Z prawdziwym wzruszeniem witamy dzisiaj jednego z ostatnich żołnierzy tułaczy, jednego z ostatnich polskich pielgrzymów, którzy przez całe życie, a czasami i przez cały świat, wracali do Polski - mówi marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. - Ty wróciłeś - mówi do trumny. - Skończyłeś służbę. Czas odpocząć. Panie prezydencie, ojczyzna wita cię i żegna za razem - kończy przemówienie.
Do trumny podchodzi wdowa, Karolina. Klęka, przytula trumnę, całuje. Trudno jej się oderwać. Do końca ceremonii zachowuje jednak spokój. Rozmawia z każdym, kto przychodzi jej złożyć kondolencje. Dla każdego ma dobre słowo.
Po żonie, do trumny prezydenta podchodzą córki. Poza pojedynczą różą kładą na wieku harcerską rogatywkę. To niejedyny harcerski akcent tego pogrzebu. Do garnituru Ryszarda Kaczorowskiego nie przypięto żadnych odznaczeń, chociaż miał ich wiele. Poza jednym - właśnie harcerskim krzyżem.
To z harcerstwem Ryszard Kaczorowski związał całe swoje życie. Działał w związku przed II wojną światową oraz w konspiracji. Właśnie za tworzenie Szarych Szeregów sowieci skazali go na karę śmierci, zamienioną na 10-letni wyrok w łagrach. Do harcerstwa Kaczorowski wrócił po wojnie, gdy zdecydował się pozostać na emigracji w Anglii. Przez kilkadziesiąt lat tworzył i kierował harcerstwem na uchodźstwie.
Z prezydencką trumną żegnają się członkowie rządu, którzy na wojskowe lotnisko na Okęciu przybyli w komplecie. Żegnają się harcerze ze sztandarami.
- O, Białystok. To wielka miłość mojego męża - mówi wdowa do przedstawicieli rodzinnego miasta. Jest wojewoda Maciej Żywno, marszałek Jarosław Dworzański, prezydent Tadeusz Truskolaski i przewodniczący rady miasta Leszek Kusak. Wszyscy składają kondolencje.
Żegnają Ryszarda Kaczorowskiego, honorowego obywatela Białegostoku i województwa podlaskiego.
- Obywatela, który ten tytuł traktował z powagą i zaangażowaniem, który z dumą pełnił rolę ambasadora miasta, w którym przyszedł na świat. Który miasto to chętnie odwiedzał, ostatni raz kilka miesięcy temu, by wspólnie z mieszkańcami uczcić swoje 90. urodziny - mówi Maciej Żywno, wojewoda podlaski.
Przy przejmujących dźwiękach marsza żałobnego Chopina trumna ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie zostaje przeniesiona do karawanu i rusza w powolną podróż do Belwederu. To tu jeszcze przed wojną była siedziba polskich prezydentów. W tutejszej kaplicy, po odprawieniu prostego ceremoniału żałobnego dla rodziny, pokłon prezydentowi może złożyć każdy. Chętnych nie brakuje. Wzdłuż trasy przejazdu konduktu są tłumy, stoją też pod Belwederem, szybko formując kolejkę. W tym momencie nad ich głowami przelatuje ogromny szary herkules z ciałami kolejnych 34 ofiar katastrofy.
W piątek trumna z doczesnymi szczątkami prezydenta trafi do bazyliki św. Krzyża, gdzie zaplanowano nabożeństwo żałobne. Później do katedry św. Jana. Swoją ostatnią drogę Ryszard Kaczorowski zakończy w poniedziałek, w krypcie w podziemiach Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie.
CASA mija ten tłum, mija czerwony chodnik i stojący na jego końcu srebrny katafalk. Wreszcie staje. Silniki milkną. Nie słychać dźwięku opuszczanej rampy, rampy, po której żołnierze zniosą prostą trumnę z ciałem prezydenta Kaczorowskiego. W swoją ostatnią podróż wyruszył kilka godzin wcześniej z Moskwy, gdzie trafiły ciała wszystkich ofiar sobotniej katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Z prezydentem żegna się jeszcze załoga samolotu i okryta flagą trumna, na sześciu żołnierskich ramionach, rusza w stronę katafalku.
- Z prawdziwym wzruszeniem witamy dzisiaj jednego z ostatnich żołnierzy tułaczy, jednego z ostatnich polskich pielgrzymów, którzy przez całe życie, a czasami i przez cały świat, wracali do Polski - mówi marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. - Ty wróciłeś - mówi do trumny. - Skończyłeś służbę. Czas odpocząć. Panie prezydencie, ojczyzna wita cię i żegna za razem - kończy przemówienie.
Do trumny podchodzi wdowa, Karolina. Klęka, przytula trumnę, całuje. Trudno jej się oderwać. Do końca ceremonii zachowuje jednak spokój. Rozmawia z każdym, kto przychodzi jej złożyć kondolencje. Dla każdego ma dobre słowo.
Po żonie, do trumny prezydenta podchodzą córki. Poza pojedynczą różą kładą na wieku harcerską rogatywkę. To niejedyny harcerski akcent tego pogrzebu. Do garnituru Ryszarda Kaczorowskiego nie przypięto żadnych odznaczeń, chociaż miał ich wiele. Poza jednym - właśnie harcerskim krzyżem.
To z harcerstwem Ryszard Kaczorowski związał całe swoje życie. Działał w związku przed II wojną światową oraz w konspiracji. Właśnie za tworzenie Szarych Szeregów sowieci skazali go na karę śmierci, zamienioną na 10-letni wyrok w łagrach. Do harcerstwa Kaczorowski wrócił po wojnie, gdy zdecydował się pozostać na emigracji w Anglii. Przez kilkadziesiąt lat tworzył i kierował harcerstwem na uchodźstwie.
Z prezydencką trumną żegnają się członkowie rządu, którzy na wojskowe lotnisko na Okęciu przybyli w komplecie. Żegnają się harcerze ze sztandarami.
- O, Białystok. To wielka miłość mojego męża - mówi wdowa do przedstawicieli rodzinnego miasta. Jest wojewoda Maciej Żywno, marszałek Jarosław Dworzański, prezydent Tadeusz Truskolaski i przewodniczący rady miasta Leszek Kusak. Wszyscy składają kondolencje.
Żegnają Ryszarda Kaczorowskiego, honorowego obywatela Białegostoku i województwa podlaskiego.
- Obywatela, który ten tytuł traktował z powagą i zaangażowaniem, który z dumą pełnił rolę ambasadora miasta, w którym przyszedł na świat. Który miasto to chętnie odwiedzał, ostatni raz kilka miesięcy temu, by wspólnie z mieszkańcami uczcić swoje 90. urodziny - mówi Maciej Żywno, wojewoda podlaski.
Przy przejmujących dźwiękach marsza żałobnego Chopina trumna ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie zostaje przeniesiona do karawanu i rusza w powolną podróż do Belwederu. To tu jeszcze przed wojną była siedziba polskich prezydentów. W tutejszej kaplicy, po odprawieniu prostego ceremoniału żałobnego dla rodziny, pokłon prezydentowi może złożyć każdy. Chętnych nie brakuje. Wzdłuż trasy przejazdu konduktu są tłumy, stoją też pod Belwederem, szybko formując kolejkę. W tym momencie nad ich głowami przelatuje ogromny szary herkules z ciałami kolejnych 34 ofiar katastrofy.
W piątek trumna z doczesnymi szczątkami prezydenta trafi do bazyliki św. Krzyża, gdzie zaplanowano nabożeństwo żałobne. Później do katedry św. Jana. Swoją ostatnią drogę Ryszard Kaczorowski zakończy w poniedziałek, w krypcie w podziemiach Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów



