Żegnaj Mironie, nasz biskupie
19.04.2010
, aktualizacja: 19.04.2010 20:19
Polska żegna Arcybiskupa Mirona - Prawosławnego Ordynariusza Wojska Polskiego i biskupa hajnowskiego. O godzinie 9 w Katedrze Metropolitalnej w Warszawie rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe. Po zakończeniu uroczysty kondukt wyruszył do Supraśla. Dotarł tam przed godz. 17. Czekało na niego ponad tysiąc osób.
ZOBACZ TAKŻE
- Nasz władyka nie zapominał o nas (12-04-10, 18:29)
- Blue sky Justynko. Nie żegnaj, do zobaczenia! (20-04-10, 15:00)
- Ingres biskupa Jerzego (12-10-10, 19:57)
- Zmarła Maria Chodakowska - w kwietniu pożegnała syna (25-05-10, 11:20)
- Arcybiskup Miron Chodakowski, Prawosławny Ordynariusz WP nie żyje (10-04-10, 11:38)
- Kaczorowski, Płoski, Skrzypek... Dziś 12 pogrzebów ofiar katastrofy (19-04-10, 10:11)
- Pożegnanie prezesa NBP Sławomira Skrzypka (19-04-10, 18:21)
SERWISY
W poniedziałek rano Supraśl trwał w milczeniu i zadumie.
- Czekamy na naszego biskupa. Czekamy na mistrza - mówili ludzie, którzy jeszcze nie szli w stronę klasztoru, jeszcze załatwiali sprawunki.
- Jeszcze jest czas żeby się wyszykować, jeszcze zdążę się przebrać i przyjść do cerkwi. Przyjdę na pewno - mówi straszy mężczyzna, którego spotykamy w centrum miasteczka. - Jak nie przyjść? Jak go nie pożegnać? On przecież nasz, to on tu klasztor tworzył, to on nas pouczał, mówił jak żyć...
Sobór Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny Klasztoru Męskiego. Przed główna bramą jeszcze nic się nie dzieje. Dwaj mnisi rozstawiają mikrofony, sprzęt nagłaśniający.
- Tędy wjedzie nasz biskup, tutaj stanie karawan, tędy go wniesiemy do cerkwi i później pochowamy w krypcie z tyłu świątyni. Proszę pójść i obejrzeć - zachęca.
Krypta jest niewielka, skromna. Na betonowej posadzce leżą kolorowe dywany. Każdy inny. Z lewej strony stoi otwarty sarkofag z czarnego marmuru. Obok - jego wieko. Na nim napis złotymi literami wygrawerowany w języku polskim i starocerkiewnosłowiańskim: Arcybiskup Miron - Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego.
Pochówek w Supraślu to życzenie zmarłego. Przed podniesieniem do godności biskupiej, przez wiele lat był on przełożonym klasztoru w Supraślu - jednego z najważniejszych w kraju ośrodków cerkiewnego życia monastycznego. Pracował nad odbudową klasztoru i cerkwi głównej. Po podniesieniu do godności biskupa hajnowskiego z Supraśla przeniósł się do Hajnówki i został zwierzchnikiem prawosławnego ordynariatu w Wojsku Polskim.
Jan Jakimiuk przyjechał do Supraśla z Czeremchy. Był tam już od samego rana. Wszedł do cerkwi, ucałował ikonę i nie mógł powstrzymać łez.
- Żegnaj Mironie, nasz biskupie - to przyjechałem mu powiedzieć - mówi. - Znałem go osobiście. To był wielki człowiek. Uwielbiałem słuchać jego nauk. Ostatni raz rozmawiałem z Nim przed Wielką Nocą. Był taki jak zawsze - bardzo serdeczny.
Nasz władyka nie zapomniał o nas
Po godz. 16 kondukt żałobny pilotowany przez policyjne radiowozy i motory przejechał przez Białystok.
Kondukt z trumnÄ? arcybiskupa Mirona w drodze do SupraA?la
ZaA?adowane przez: wyborcza_bialystok. - GorÄ?ce wiadomoA?ci
Niedługo potem dotarł do Supraśla. Wśród oczekujących przedstawicieli władz miejskich, wojewódzkich, wojska, służb mundurowych oraz wiernych, był Włodzimierz Cimoszewicz, były marszałek sejmu i premier.
W cerkwi Zwiastowania NMP, do której wniesiono trumnę, bp białostocko-gdański Jakub powiedział: - Apostoł Paweł w liście do Filipian napisał: "Dla mnie żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk". To motto życiowe Arcybiskupa Mirona. Był tutaj razem z nami zaledwie półtora tygodnia temu, na święto Zwiastowania. Dziś nasza radość paschalna została przepasana kirem. Jesteśmy pogrążeni w smutku i nie jesteśmy w stanie po ludzku zrozumieć, dlaczego odszedł już teraz. Był skromny, szczery, pracowity i ambitny. Dziękujemy Ci Mironie, że byłeś taki.
**
Rozpoczęła się panichida. Na trumnie ustawionej przed ołtarzem ułożono wojskową czapkę ordynariusza, wiązankę róż i szatę. Wśród surowych ścian cerkwi wznosił się śpiew chóru ordynariatu wojskowego. Wierni, którzy nie zmieścili się w cerkwi uczestniczyli w nabożeństwie stojąc na dziedzińcu. Po nabożeństwie słowa pożegnania od premiera Donalda Tuska przekazała zgromadzonym minister Barbara Kudrycka, w imieniu Ministra Obrony Narodowej mówił sekretarz stanu Czesław Piętas. Przed wyprowadzeniem trumny z cerkwi jeszcze przez chwilę, ostatni raz mogli dotknąć jej najbliżsi - matka i siostra zmarłego. Później procesja ze śpiewem obeszła półtora raza wokół cerkwi, aby zatrzymać się przed kryptą. Do niej weszli tylko duchowni, rodzina i parę osób towarzyszących. Po modlitwie flagę przykrywającą dotąd trumnę złożono i wojskowym zwyczajem przekazano rodzinie. Potem o wieko trumny uderzyły rzucane w geście pożegnania garstki ziemi. W tym czasie na dziedzińcu żołnierze trzykrotnie oddali salwę honorową, zagrała orkiestra wojskowa. Jeszcze parę minut trwało mocowanie płyty nagrobnej i wówczas już wierni mogli wejść do ostatniego miejsca spoczynku arcybiskupa pod ołtarzem cerkiewnym. Jak wyglądało pożegnanie w krypcie, licznie zgromadzeni na klasztornym dziedzińcu mogli obejrzeć na ustawionym przed świątynią telebimie.
Rodzina prosiła, by nie przynosić kwiatów, a złożyć w zamian datki na cel odbudowy świątyni. Żegnający abp Mirona uszanowali wolę Jego rodziny.
- Czekamy na naszego biskupa. Czekamy na mistrza - mówili ludzie, którzy jeszcze nie szli w stronę klasztoru, jeszcze załatwiali sprawunki.
- Jeszcze jest czas żeby się wyszykować, jeszcze zdążę się przebrać i przyjść do cerkwi. Przyjdę na pewno - mówi straszy mężczyzna, którego spotykamy w centrum miasteczka. - Jak nie przyjść? Jak go nie pożegnać? On przecież nasz, to on tu klasztor tworzył, to on nas pouczał, mówił jak żyć...
Uroczystości pogrzebowe. Zdjęcia
Sobór Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny Klasztoru Męskiego. Przed główna bramą jeszcze nic się nie dzieje. Dwaj mnisi rozstawiają mikrofony, sprzęt nagłaśniający.
- Tędy wjedzie nasz biskup, tutaj stanie karawan, tędy go wniesiemy do cerkwi i później pochowamy w krypcie z tyłu świątyni. Proszę pójść i obejrzeć - zachęca.
Krypta jest niewielka, skromna. Na betonowej posadzce leżą kolorowe dywany. Każdy inny. Z lewej strony stoi otwarty sarkofag z czarnego marmuru. Obok - jego wieko. Na nim napis złotymi literami wygrawerowany w języku polskim i starocerkiewnosłowiańskim: Arcybiskup Miron - Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego.
Pochówek w Supraślu to życzenie zmarłego. Przed podniesieniem do godności biskupiej, przez wiele lat był on przełożonym klasztoru w Supraślu - jednego z najważniejszych w kraju ośrodków cerkiewnego życia monastycznego. Pracował nad odbudową klasztoru i cerkwi głównej. Po podniesieniu do godności biskupa hajnowskiego z Supraśla przeniósł się do Hajnówki i został zwierzchnikiem prawosławnego ordynariatu w Wojsku Polskim.
Jan Jakimiuk przyjechał do Supraśla z Czeremchy. Był tam już od samego rana. Wszedł do cerkwi, ucałował ikonę i nie mógł powstrzymać łez.
- Żegnaj Mironie, nasz biskupie - to przyjechałem mu powiedzieć - mówi. - Znałem go osobiście. To był wielki człowiek. Uwielbiałem słuchać jego nauk. Ostatni raz rozmawiałem z Nim przed Wielką Nocą. Był taki jak zawsze - bardzo serdeczny.
Nasz władyka nie zapomniał o nas
Po godz. 16 kondukt żałobny pilotowany przez policyjne radiowozy i motory przejechał przez Białystok.
Kondukt z trumnÄ? arcybiskupa Mirona w drodze do SupraA?la
ZaA?adowane przez: wyborcza_bialystok. - GorÄ?ce wiadomoA?ci
Niedługo potem dotarł do Supraśla. Wśród oczekujących przedstawicieli władz miejskich, wojewódzkich, wojska, służb mundurowych oraz wiernych, był Włodzimierz Cimoszewicz, były marszałek sejmu i premier.
W cerkwi Zwiastowania NMP, do której wniesiono trumnę, bp białostocko-gdański Jakub powiedział: - Apostoł Paweł w liście do Filipian napisał: "Dla mnie żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk". To motto życiowe Arcybiskupa Mirona. Był tutaj razem z nami zaledwie półtora tygodnia temu, na święto Zwiastowania. Dziś nasza radość paschalna została przepasana kirem. Jesteśmy pogrążeni w smutku i nie jesteśmy w stanie po ludzku zrozumieć, dlaczego odszedł już teraz. Był skromny, szczery, pracowity i ambitny. Dziękujemy Ci Mironie, że byłeś taki.
**
Rozpoczęła się panichida. Na trumnie ustawionej przed ołtarzem ułożono wojskową czapkę ordynariusza, wiązankę róż i szatę. Wśród surowych ścian cerkwi wznosił się śpiew chóru ordynariatu wojskowego. Wierni, którzy nie zmieścili się w cerkwi uczestniczyli w nabożeństwie stojąc na dziedzińcu. Po nabożeństwie słowa pożegnania od premiera Donalda Tuska przekazała zgromadzonym minister Barbara Kudrycka, w imieniu Ministra Obrony Narodowej mówił sekretarz stanu Czesław Piętas. Przed wyprowadzeniem trumny z cerkwi jeszcze przez chwilę, ostatni raz mogli dotknąć jej najbliżsi - matka i siostra zmarłego. Później procesja ze śpiewem obeszła półtora raza wokół cerkwi, aby zatrzymać się przed kryptą. Do niej weszli tylko duchowni, rodzina i parę osób towarzyszących. Po modlitwie flagę przykrywającą dotąd trumnę złożono i wojskowym zwyczajem przekazano rodzinie. Potem o wieko trumny uderzyły rzucane w geście pożegnania garstki ziemi. W tym czasie na dziedzińcu żołnierze trzykrotnie oddali salwę honorową, zagrała orkiestra wojskowa. Jeszcze parę minut trwało mocowanie płyty nagrobnej i wówczas już wierni mogli wejść do ostatniego miejsca spoczynku arcybiskupa pod ołtarzem cerkiewnym. Jak wyglądało pożegnanie w krypcie, licznie zgromadzeni na klasztornym dziedzińcu mogli obejrzeć na ustawionym przed świątynią telebimie.
Rodzina prosiła, by nie przynosić kwiatów, a złożyć w zamian datki na cel odbudowy świątyni. Żegnający abp Mirona uszanowali wolę Jego rodziny.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów






więcej zdjęć