Pogrzeb prezydenta. Żegnaj druhu Ryszardzie

Jakub Medek
19.04.2010 , aktualizacja: 21.04.2010 10:04
A A A Drukuj
Na armatniej lawecie, w asyście oddziału kawalerii, wyruszył w swoją ostatnią podróż prezydent Ryszard Kaczorowski

Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja
Fot. Franciszek Mazur / Agencja
Wpierw kondukt żałobny z Belwederu, gdzie przez ostatnich kilka dni każdy mógł pokłonić się Ryszardowi Kaczorowskiemu, udał się do warszawskiej archikatedry. Trumna, przykryta prezydenckim proporcem, przejechała Traktem Królewskim na armatniej lawecie. Powoli i dostojnie, w tempie pieszego, za otwierającym kondukt harcerzem niosącym krzyż.

Archikatedra świętego Jana na Starówce pękała w szwach. Żałobnicy wypełniali też pobliskie ulice i Plac Zamkowy. W samym kościele poza rodziną, marszałkami Sejmu i Senatu oraz przedstawicielami rządu dominowali harcerze. Harcerska rogatywka, ze złotą instruktorską lilijką, spoczywała przez całe nabożeństwo na trumnie.

Nie zabrakło też akcentów z rodzinnego miasta ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, z Białegostoku. Sztandar miasta był jednym z pięciu, które stanęły przy trumnie podczas nabożeństwa żałobnego. Białystok, którego Ryszard Kaczorowski był honorowym obywatelem, reprezentowali m.in. były prezydent miasta Lech Rutkowski i obecny - Tadeusz Truskolaski.

W uroczystościach brał również udział Lech Wałęsa - pierwszy prezydent III RP. Właśnie z rąk Ryszarda Kaczorowskiego na pobliskim Zamku Królewskim odbierał w 1990 roku cudem ocalone insygnia prezydentów II RP.

- Ósmy punkt prawa harcerskiego mówi: harcerz powinien być człowiekiem pogodnym. Z druha prezydenta Ryszarda promieniała radość i akceptacja życia. To wielka rzecz, być pogodnym mimo trudnego życia, to wielka sprawa przekazywać tę pogodę innym. Myślę, że Ryszard Kaczorowski należał do najszczęśliwszych ludzi w Polsce. Doczekał spełnienia swoich marzeń, tego o czym śnił na emigracji przez kilkadziesiąt lat - wolnej Polski - wspominał ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, jedną z 96 ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

- Szanowny panie prezydencie, bardzo panu dziękuję za to, że wybrał pan w swoim testamencie Warszawę na miejsce ostatniego spoczynku. Pani prezydentowo, rodzino pana prezydenta, wam dziękujemy za to, że spocznie on w Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie - gdy arcybiskup Kazimierz Nycz wypowiedział te słowa, w katedrze zabrzmiały oklaski.

Arcybiskup wspominał, że Ryszard Kaczorowski kryptę pod świątynią odwiedził dosłownie dzień przed śmiercią, dziewiątego kwietnia: - Poszedł powiedzieć "Czuwaj" spoczywającemu tam ks. Peszkowskiemu, kapelanowi Rodzin Katyńskich. "To piękne miejsce, trzeba na nie zasłużyć" - powiedział mi wówczas. Panie prezydencie, zasłużyłeś na nie wielorako i wielokrotnie - podsumował arcybiskup.

Na długiej trasie przejazdu między archikatedrą a Świątynią Opatrzności Bożej we wszystkich kościołach biły dzwony. Czarny karawan tonął pod rzucanymi przez stojących na trasie przejazdu kwiatami. Pod samą świątynią, która wciąż jest w budowie, Ryszarda Kaczorowskiego pożegnały cztery honorowe salwy. Ciało prezydenta spoczęło w krypcie tuż obok Krzysztofa Skubiszewskiego, wieloletniego ministra spraw zagranicznych.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów