Krzysztofa Putrę pożegnano na cmentarzu św. Rocha

Agnieszka Domanowska
20.04.2010 , aktualizacja: 20.04.2010 22:15
A A A Drukuj
Pogrzeb wicemarszałka Krzysztofa Putry. Prezes Jarosław Kaczyński wraz z innymi uczestnikami uroczystości przyjmuje komunię. Białystok Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Pogrzeb wicemarszałka Krzysztofa Putry. Prezes Jarosław Kaczyński wraz z innymi uczestnikami uroczystości przyjmuje komunię. Białystok
Straciliśmy bojownika o sprawy ważne i istotne dla wszystkich - tak Bronisław Komorowski pełniący obowiązki prezydenta RP mówił nad trumną Krzysztofa Putry. Wicemarszałek Sejmu, który tragicznie zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem został pochowany we wtorek w Białymstoku
GALERIA ZDJĘĆ


W ostatniej drodze towarzyszyli mu najbliżsi: żona Elżbieta, ośmioro dzieci, brat. Byli przyjaciele i koledzy z partii, ludzie z Solidarności. Nie zabrakło Jarosława Kaczyńskiego, Joachima Brudzińskiego, Tadeusza Cymańskiego i wielu innych przedstawicieli PiS. Przybyła Angelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi i przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek. Byli przedstawiciele rządu m.in. Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego oraz Marek Sawicki - minister rolnictwa. Udało się im przyjechać, choć również wczoraj odbyły się w całej Polsce pogrzeby dwudziestu ofiar katastrofy. Byli w Białymstoku, ale sercem i myślami również z rodzinami i innych poległych.

- To są męczennicy, którzy szli wezwaniem historii, by tę historię dopełnić - tak w czasie nabożeństwa pogrzebowego Krzysztofa Putry mówił o ofiarach katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem biskup łomżyński Stanisław Stefanek. - Dopełnić historię, bo ona jest przerwana, bo ona jest zakryta. Pan prezydent i przedstawiciele narodu poszli, by tę historię dopisać. Tak starannie dobrał Bóg reprezentantów ze wszystkich środowisk. I wszystkich zaprosił do siebie.

O Krzysztofie Putrze bp Stefanek mówił, że miał rzadką umiejętność przekonywania ludzi, by wspólnie działać.

- Nieraz mawiał: jeśli nie wiesz, jak się zachować - zachowaj się przyzwoicie. Sam się do tego stosował i swoje dzieci też tego uczył. Właśnie dzieci były dla niego najważniejsze - mówił biskup.

Krzysztof Putra pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Komandorskim Odrodzenia Polski. Na ręce wdowy odznaczenie złożył Bronisław Komorowski. Wygłosił bardzo wzruszające i osobiste pożegnanie zmarłego.

- Polityka zazwyczaj ludzi dzieli. W tym wypadku polityka nas połączyła. Poprzez politykę odnaleźliśmy się jako ludzie. Mogliśmy się polubić, zrozumieć. Być może decydowały o tym wspólne korzenie solidarnościowe, być może decydowały wspólne tradycje rodzinne, kresy, Armia Krajowa. Być może połączył nas ten szczególny nastrój katedry i opieka Matki Boskiej Ostrobramskiej. Być może połączyło dziedzictwo czasów, kiedy moje Wilno i Krzysztofa Białystok był w granicach tej samej diecezji. Być może zadecydował fakt ojcostwa w wielodzietnych rodzinach. U Krzysztofa ośmioro dzieci...mój Boże. U mnie pięcioro. A być może rzeczy tak z pozoru drobne jak te wąsy. Może trochę nie modne, trochę dziwaczne, ale jakże bardzo polskie. U Krzysztofa sumiaste, ciemne, u mnie lekko posiwiałe. Chciałbym ci Krzysztofie zadedykować wspomnienie i opowieść mojego ojca, który walczył w Armii Krajowej. Opowiadał, że kiedy ginął ich kolega, kiedy go chowano, żołnierze stawali w koło trumny i śpiewali znaną piosenkę żołnierską: "Śpij kolego, w ciemnym grobie śpij, niech się Polska przyśni Tobie" Niech się polska przyśni Tobie Krzysztofie" - zakończył Komorowski.

Nad trumną wicemarszałka pochylił się również Jarosław Kaczyński. Podkreślił, że jego kolega, przyjaciel, chciał Polski silnej i godnej, która liczy się w Europie i w świecie

- Krzysztof Putra zaczynał skromnie, od pracy w białostockich Uchwytach, później osiągnął bardzo wiele. To była droga piękna, uczciwa, droga takiego awansu, który buduje nie tylko osobiste pozycje, osobiste kariery, ale która buduje naród otwarty, naród, w którym każdy człowiek o pięknych cechach, każdy człowiek zdolny, wybitny ma szansę. On chciał tej szansy dla innych - podkreślił Kaczyński.

W obiektywie. Uroczystości pogrzebowe wicemarszałka Krzysztofa Putry



Po uroczystościach w białostockiej katedrze kondukt żałobny wyruszył na cmentarz Św. Rocha. Czterotysięczny tłum szedł prawie dwie godziny.

- To nie jest tylko pożegnanie z panem Krzysztofem, z marszałkiem. Przyszłam tutaj, aby oddać swoją cześć wszystkim. którzy dziesięć dni temu zginęli. Nie mogło mnie tutaj zabraknąć - mówiła Janina Pasiuk, która stała wśród tłumu i czekała na przejazd konduktu. Kiedy przejeżdżał, rzuciła na karawan biało czerwone goździki.

Kondukt żałobny, który zamienił się w marsz milczenia dotarł na cmentarz około godziny 18.30. Krzysztofa Putrę pochowano tuż obok pomnika katyńskiego.

- Taka była wola rodziny - mówił Dariusz Piontkowski z lokalnych struktur PiS, prywatnie przyjaciel zmarłego.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    126 głosów