Elektrownia bez dojazdu. Kłopoty Galerii Arsenał
17.11.2011
, aktualizacja: 16.11.2011 20:08
Na adaptację budynku starej Elektrowni do potrzeb Galerii Arsenał przyjdzie jeszcze czas. Dziś placówka ma bardziej prozaiczny problem - dojazd do budynku, w którym organizuje wystawy. Radni z komisji kultury zapowiadają, że będą apelować do prezydenta o jak najszybszą pomoc tej zasłużonej instytucji.
ZOBACZ TAKŻE
- Architekci na oględzinach w elektrowni. Projekty dla Arsenału (10-03-12, 06:00)
- Zasłaniają wykopaliska, ale tylko na zimę (18-11-11, 19:09)
- Arsenał zablokowany. Co z zabytkowym kanałem? (09-11-11, 19:36)
- Sztuka z prądem. Galeria Arsenał ma elektrownię (26-07-11, 22:00)
- M4B: podsłuchiwaliśmy rury. Niebieskie i żółte [ZDJĘCIA, WIDEO] (20-06-11, 08:00)
Ostatnio radni z komisji kultury zwiedzali nowy gmach Opery i Filharmonii Podlaskiej przy ulicy Odeskiej. W środę (16 listopada) zawitali w gościnne progi starej Elektrowni nad rzeką Białą, w której od kilku miesięcy gospodaruje Galeria Arsenał - jedna z najbardziej cenionych galerii sztuki współczesnej w kraju. Obiekt przeszedł na własność miasta po podpisaniu stosownych umów z zakładem energetycznym, który w zamian otrzymał szereg działek gminnych, choćby na stacje transformatorowe. Nikt jednak nie przypuszczał, że użytkowanie budynku stanie się - delikatnie mówiąc - problematyczne. Od początku zakładano, że połączony zostanie on mostkiem z chodnikiem wzdłuż ulicy Branickiego. Mostek miał pojawić się przy okazji porządkowania bulwarów nadrzecznych. Dlatego przy okazji poprzednich wystaw - ostatnio była to "Podróż na Wschód" realizowana przy okazji polskiej prezydenci w Unii Europejskiej - nad Białą rozstawiano jedynie tymczasową kładkę z rusztowań. Dziś jednak wiadomo już, że odcinek bulwarów między Świętojańską a Elektryczną nie ma szans na porządkowanie w nadchodzącym roku. Pojawia się więc pytanie - jak dostać się do elektrowni? Problem jest już teraz, jako że Arsenał kilka dni temu zainstalował tam kolejną wystawę.
- Rozstawianie kładki przy okazji każdej ekspozycji to wydatek 12 tysięcy złotych, a koszt wystawy to np. 5 tys. złotych - mówiła radnym Monika Szewczyk, szefowa Arsenału. - Istniejące dziś dojście od ulicy Świętojańskiej to pewien kompromis. Dojść tędy można. Ale dla zmotoryzowanych to już nie lada przeprawa. W dodatku nie jesteśmy w stanie dojechać tędy samochodem dostawczym, by dowieźć prace. Każdorazowo prosimy wiec zakład energetyczny o umożliwienie nam dojazdu przez ich teren. I za każdym razem jest to karkołomne wyzwanie, gdyż zakład jest trudnym partnerem do rozmów.
Opisując: Od Świętojańskiej wydzielony został prowizorycznym, metalowym płotkiem, dojazd o szerokości 3 metrów. Ale teoretycznie trzech. Po drodze w asfalcie stoją latarnie oświetleniowe, przeszkodą są również betonowe bloki, które stanowią podstawę dla poszczególnych przęseł. Miejscami - radny Maciej Biernacki, szef komisji kultury sam to sprawdzał mierząc odległość ramionami - jest to najwyżej 2,5 metra.
Przy okazji wizyty w Elektrowni radni - m.in. Ewelina Szerenos z PO czy Agnieszka Rzeszewska z PiS - dopytywali się o to, cóż ma stać się z budynkiem w najbliższych latach. Nikt też nie miał wątpliwości, że przeprowadzenie prac modernizacyjnych jest niezbędne i na pewno wpłynie na wizerunek Białegostoku w świecie sztuki.
Monika Szewczyk odpowiadała, że w tej chwili będzie ogłaszany konkurs na projekt architektoniczny dotyczący modernizacji budynku na potrzeby Arsenału. W sumie to 900 metrów w parterze plus piwnice oraz przestrzeń, w której można zlokalizować antresole. - W 2012 roku chcielibyśmy mieć projekt realizacyjny. W kolejnym roku, czyli 2013, nie ma jeszcze szans na środki unijne, ale to czas na przygotowanie dokumentów do Unii Europejskiej, z której możemy pozyskać 80 proc. wartości projekt - wyjaśniała szefowa Arsenału.
Dlaczego dopiero wtedy? Obecna perspektywa finansowa Unii Europejskiej trwa do końca roku 2013, ale raczej trudno w niej byłoby znaleźć pieniądze. Kolejna zaczyna się w roku 2014. Do tego czasu galeria będzie więc funkcjonować w "polowych" warunkach, odziedziczonych po energetykach. Z tymczasowym dojściem, które - na szczęście - radni chcieliby doprowadzić do porządku. I to jak najszybciej.
- Jestem zadziwiony, że nie sposób dogadać się w sprawie dojścia z elektrownią - nie ukrywa Mariusz Nahajewski z Platformy Obywatelskiej.
Jego klubowa koleżanka Ewelina Szerenos zapowiada, że PO będzie rozmawiać w tej sprawie z prezydentem.
- To, jak dziś wygląda dojście, to żenada i jakaś karykatura - Wiesław Kobyliński z Sojuszu Lewicy Demokratycznej ubrał problem w jeszcze bardziej dosadne słowa. - Jak się powiedziało "A", to trzeba też powiedzieć "B".
Przekładając - jeśli miasto powiedziało, że chce mieć galerię w Elektrowni, to teraz trzeba zapewnić do niej odpowiedni dojazd.
- Muszę sprawdzić, czy służebność dojazdu to nie jest przypadkiem pas o szerokości 5 metrów. Ale jeśli nawet są to trzy metry, to niech ktoś mi je pokaże. Na pewno będę składał w tej sprawie interpelację do prezydenta - podsumowuje Maciej Biernacki z PO, szef komisji kultury.
Przypomnijmy, że Galeria Arsenał w tej chwili ma również odcięty dojazd do swojej głównej siedziby przy ul. Mickiewicza 2. Podczas prac remontowych na dziedzińcu nieoczekiwanie natrafiono na resztki starych murów rezydencji Branickich. Konserwator zażądał dokładniejszych badań i wstrzymał prace brukarskie. Miła dla historyków wiadomość jednocześnie utrudniła codzienne życie galerii sztuki współczesnej.
- Rozstawianie kładki przy okazji każdej ekspozycji to wydatek 12 tysięcy złotych, a koszt wystawy to np. 5 tys. złotych - mówiła radnym Monika Szewczyk, szefowa Arsenału. - Istniejące dziś dojście od ulicy Świętojańskiej to pewien kompromis. Dojść tędy można. Ale dla zmotoryzowanych to już nie lada przeprawa. W dodatku nie jesteśmy w stanie dojechać tędy samochodem dostawczym, by dowieźć prace. Każdorazowo prosimy wiec zakład energetyczny o umożliwienie nam dojazdu przez ich teren. I za każdym razem jest to karkołomne wyzwanie, gdyż zakład jest trudnym partnerem do rozmów.
Opisując: Od Świętojańskiej wydzielony został prowizorycznym, metalowym płotkiem, dojazd o szerokości 3 metrów. Ale teoretycznie trzech. Po drodze w asfalcie stoją latarnie oświetleniowe, przeszkodą są również betonowe bloki, które stanowią podstawę dla poszczególnych przęseł. Miejscami - radny Maciej Biernacki, szef komisji kultury sam to sprawdzał mierząc odległość ramionami - jest to najwyżej 2,5 metra.
Przy okazji wizyty w Elektrowni radni - m.in. Ewelina Szerenos z PO czy Agnieszka Rzeszewska z PiS - dopytywali się o to, cóż ma stać się z budynkiem w najbliższych latach. Nikt też nie miał wątpliwości, że przeprowadzenie prac modernizacyjnych jest niezbędne i na pewno wpłynie na wizerunek Białegostoku w świecie sztuki.
Monika Szewczyk odpowiadała, że w tej chwili będzie ogłaszany konkurs na projekt architektoniczny dotyczący modernizacji budynku na potrzeby Arsenału. W sumie to 900 metrów w parterze plus piwnice oraz przestrzeń, w której można zlokalizować antresole. - W 2012 roku chcielibyśmy mieć projekt realizacyjny. W kolejnym roku, czyli 2013, nie ma jeszcze szans na środki unijne, ale to czas na przygotowanie dokumentów do Unii Europejskiej, z której możemy pozyskać 80 proc. wartości projekt - wyjaśniała szefowa Arsenału.
Dlaczego dopiero wtedy? Obecna perspektywa finansowa Unii Europejskiej trwa do końca roku 2013, ale raczej trudno w niej byłoby znaleźć pieniądze. Kolejna zaczyna się w roku 2014. Do tego czasu galeria będzie więc funkcjonować w "polowych" warunkach, odziedziczonych po energetykach. Z tymczasowym dojściem, które - na szczęście - radni chcieliby doprowadzić do porządku. I to jak najszybciej.
- Jestem zadziwiony, że nie sposób dogadać się w sprawie dojścia z elektrownią - nie ukrywa Mariusz Nahajewski z Platformy Obywatelskiej.
Jego klubowa koleżanka Ewelina Szerenos zapowiada, że PO będzie rozmawiać w tej sprawie z prezydentem.
- To, jak dziś wygląda dojście, to żenada i jakaś karykatura - Wiesław Kobyliński z Sojuszu Lewicy Demokratycznej ubrał problem w jeszcze bardziej dosadne słowa. - Jak się powiedziało "A", to trzeba też powiedzieć "B".
Przekładając - jeśli miasto powiedziało, że chce mieć galerię w Elektrowni, to teraz trzeba zapewnić do niej odpowiedni dojazd.
- Muszę sprawdzić, czy służebność dojazdu to nie jest przypadkiem pas o szerokości 5 metrów. Ale jeśli nawet są to trzy metry, to niech ktoś mi je pokaże. Na pewno będę składał w tej sprawie interpelację do prezydenta - podsumowuje Maciej Biernacki z PO, szef komisji kultury.
Przypomnijmy, że Galeria Arsenał w tej chwili ma również odcięty dojazd do swojej głównej siedziby przy ul. Mickiewicza 2. Podczas prac remontowych na dziedzińcu nieoczekiwanie natrafiono na resztki starych murów rezydencji Branickich. Konserwator zażądał dokładniejszych badań i wstrzymał prace brukarskie. Miła dla historyków wiadomość jednocześnie utrudniła codzienne życie galerii sztuki współczesnej.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Elektrownia bez dojazdu. Kłopoty Galerii Arsenał
wiesiek4g
17.11.11, 08:45
Jak to w życiu, wszystko pod prąd..., ale jest perspektywa, że będzie jaśniej.»






więcej zdjęć