Siedem minut w Wieży Babel....

Jakub Medek
18.12.2011 , aktualizacja: 18.12.2011 19:52
A A A Drukuj
Kadr z etiudy Ołówek Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta Kadr z etiudy Ołówek
Zaprezentowana w Akademii Teatralnej etiuda "Ołówek" - efekt współpracy Tomasza Wiśniewskiego i Towarzystwa Przyjaciół Kultury Żydowskiej - to wehikuł czasu, który przenosi widzów sto lat wstecz
Kadr z etiudy Ołówek
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Kadr z etiudy Ołówek
Inicjator etiudy - Tomasz Wiśniewski i reżyserka Bernarda Bielenia
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Inicjator etiudy - Tomasz Wiśniewski i reżyserka Bernarda Bielenia
Stare czerwone cegły, trawa wyrastająca spośród połamanych płyt. Pokrywa studzienki wodociągowej opisana cyrylicą. Hebrajsko-polski szyld krawca Niemcewicza na koślawych, drewnianych drzwiach. Grające w klasy dziewczęta w pończochach pokrzykujące na siebie po polsku i przyglądające się im z rezerwą rówieśniczki, rozmawiające w jidisz. Brodaty Żyd grany przez Dariusza Szadę-Borzyszkowskiego w chałacie, wręczający żonie (Izabeli Dąbrowskiej) z triumfalnym uśmiechem dwie cebule. Imię Jadwiga, zapisane ołówkiem na grubym, żółtawym papierze, trzema alfabetami, wciąż tak samo brzmiące. Jedno podwórko, dwa różne, oddzielone od siebie światy. I rodząca się we wzajemnych spojrzeniach miłość ponad tym podziałem, miłość żydowskiego chłopca i polskiej dziewczyny.

Kilka minut to zbyt mało, by opowiedzieć dokładnie skomplikowaną historię, wystarczy jednak w zupełności, by oddać pewien klimat. Z tego zadania twórcy wyreżyserowanej przez Bernardę Bielenię etiudy wywiązali się doskonale. Oglądając "Ołówek" czuje się świat wielokulturowego Białegostoku, w którym w sumie w zgodzie, ale obok siebie, żyli przedstawiciele różnych nacji i różnych wyznań. To świat, który chociaż ukształtował nasze miasto - już nie istnieje.

Z założenia etiuda "Ołówek" to swego rodzaju pilot, pierwsze sceny, filmu pełnometrażowego, do którego scenariusz napisał Tomasz Wiśniewski i który jak na razie przynajmniej jest tylko ideą.

- I taką pewnie pozostanie, zrealizowanie czegoś w pełnym metrażu to niewyobrażalny ogrom pracy organizacyjnej i potężne pieniądze. Dość powiedzieć, że tych kilka minut etiudy to wiele dni przygotowań, praca kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu osób, postprodukcja, walka z całym mnóstwem drobiazgów, chociażby uczenie aktorek kwestii w jidisz, czy poszukiwanie odpowiednich elementów scenografii - mówi Tomasz Wiśniewski. - Dla porówniania - kilka miesięcy temu w moim domu w Kołodnie TVN kręcił jedną ze scen serialu "Układ Warszawski". Przyjechało 13 pojazdów, w tym dwa autokary, 76 osób pracowało przez cały dzień, żeby stworzyć jedną, trwającą cztery i pół minuty scenę. My w znacznie mniejszym gronie zrobiliśmy prawie dwa razy więcej - podsumowuje nie bez dumy.

Nie oznacza to bynajmniej, że wyprodukowanie etiudy, sfinansowanej z grantu urzędu miasta i dzięki wsparciu mieszkających dziś za granicą białostockich Żydów, poszło na marne. W założeniu twórców krótka opowieść ma promować nasze miasto, pokazywać w niesztampowy sposób jego barwną historię, szczególnie zaś tę jej część, która istnieje już wyłącznie w muzeach. Na razie niestety "Ołówka" nigdzie obejrzeć nie można.

- Chcemy pokazać go na kilku festiwalach, oczywiście amatorskich. Dlatego wstrzymujemy się z udostępnieniem filmu w sieci. Ale wcześniej na pewno postaramy się go zaprezentować na kilku pokazach, pracujemy też nad wydaniem go na płycie, w wersji zarówno polskiej, jak i angielskiej. To zresztą od początku zakładał nasz projekt. Trzeba tylko jeszcze kilka rzeczy poprawić, zwłaszcza z dźwiękiem - wyjaśnia Wiśniewski.

Przy okazji podkreśla, że etiuda to także próba zachowania w pewien sposób niezwykłego miejsca, jakim jest kamienica przy ulicy Sienkiewicza 122. Czerwona cegła, dwa podwórka i dwie oficyny - żywy kawałek historii tuż obok jednej z najruchliwszych białostockich ulic, chyba ostatnie tego rodzaju miejsce w mieście.

- Chociażby po to było warto to zrobić, ten budynek, którego mieszkańcy bardzo nam pomagali, za kilka miesięcy zapewne zniknie - podsumowuje Wiśniewski.

 

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy