Architektura i sacrum w 3D. Drewniane cerkwie w filmie

Monika Kosz-Koszewska
24.01.2012 , aktualizacja: 24.01.2012 10:09
A A A Drukuj
Można już podziwiać pierwsze efekty pracy nad filmem w technologii 3D, ukazującym piękno podlaskich cerkiewek. Ale Markowi Włodzimirowowi udało się uchwycić coś więcej, niż unikatowy charakter drewnianej architektury
Cerkiew
Fot. Marek Włodzimirow
Cerkiew
W internecie dostępny jest niespełna trzyminutowy teaser projektu filmowego "Drewniane Cerkwie Podlasia 3D", którego autorem jest niezależny twórca z Bielska Podlaskiego Marek Włodzimirow, związany ze Stowarzyszeniem Edukacji Filmowej.

Na bazie dwóch aparatów cyfrowych i lustra weneckiego wraz z architektem Maciejem Niewińskim skonstruował kamerę, która jest w stanie oddać efekt trójwymiaru. Same testy urządzenia trwały kilka miesięcy, a materiał zdjęciowy powstawał przez całą jesień. Rezultat jest niesamowity.

To kilkanaście ujęć, które pokazują nie tylko specyfikę drewnianych, kolorowo malowanych świątyń, ale wprowadzają nas w świat żywego prawosławia w wiejskim wydaniu, a 3D pozwala bardziej wejść w ten metafizyczny świat. Przez kolejne obrazy widza prowadzi utwór Chóru Mińskiego Soboru, tak przejmujący, że w połączeniu z sugestywnym obrazem wręcz wywołuje dreszcz. Świetnie w 3D wygląda kilkaset chusteczek powieszonych przez wiernych na konarach drzew przy Krynoczce, świętym źródełku. Wzrusza obraz starszego, kulejącego mężczyzny, który wchodząc do cerkwi ściąga czapkę, a towarzyszący mu pies zatrzymuje się w drzwiach świątyni. Czuć bliskość sacrum, kiedy nasila się śpiew, a jednocześnie widzimy ujęcie z góry wypełnionego wnętrza cerkwi i piękny złoty ikonostas.

Drewniane Cerkwie Podlasia 3D - teaser from Marek Włodzimirow on Vimeo.



Rozmowa z Markiem Włodzimirowem

Monika Kosz-Koszewska: Czy jesteś zadowolony z efektu 3D, jaki udało się uzyskać?

Marek Włodzimirow: - Jestem zadowolony, choć zdjęcia nie były doskonałe. Trzeba było włożyć trochę pracy, aby to wyglądało, jak wygląda. Filmując nie miałem możliwości podglądu na żywo, wiele razy kręciłem w ciemno, trzeba było sobie wyobrazić, jak to ma wyglądać. Uczę się tego jeszcze. Są dwie szkoły ustawiania efektów trójwymiarowości: albo chowa się je w głębi ekranu, albo wysuwa przed ekran. Zrobiłem sześć wersji samego teasera i jestem raczej za stosowaniem tego w głębi, ponieważ jeśli wszystko wystaje, wygląda to na czyste efekciarstwo. To trochę jak z kolorem w latach 50., kiedy wszyscy chcieli mieć w filmie soczyste i krwiste zdjęcia, aż do przesady, a dopiero później nastał czas złagodzenia. Podobnie jest z 3D.

Nazwa filmu może wskazywać, że będzie to dokument jedynie o architekturze. Tymczasem udało ci się dotknąć sfery duchowości, tego, czym wizyta w cerkwi jest dla wiernych.

- Koncepcja faktycznie dotyczyła architektury, bo ona nie ucieknie przed kamerą, a cały system jest mało mobilny i ciężki. Kamera porusza się jedynie 2,5 metra do przodu lub tyłu, może obrócić się o 360 stopni dookoła własnej osi, ale nie mogłem jej sobie wziąć w rękę. W wielu wypadkach musiałem więc liczyć na łut szczęścia i taką sytuację miałem chociażby z człowiekiem, który wchodzi co cerkwi z psem. Tych najlepszych ujęć nie dało się zaplanować.

Ile obiektów sfilmowałeś?

- To dziesięć cerkwi, np. w Narwi, Szczytach, Puchłach i około dziesięciu innych obiektów, takich jak brama przy skicie ojca Gabriela czy Krynoczka.

Jak wierni reagowali na taką nietypową kamerę w cerkwi?

- Lubię pracować na wsi, bo tam ludzie chcą być filmowani. Cieszą się, że o nich się nie zapomina, że ktoś chce pokazać ich świat. Chociażby w Szczytach, kiedy zbierałam już sprzęt po nabożeństwie, starsza kobieta sama poprosiła, by jeszcze pofilmować. Niestety, to się wraz z tymi ludźmi wykruszy. Na wsiach ten rodzaj kultu jeszcze nie umarł, żyje, a mi się udało uchwycić jakiś tego ułamek. Czułem się trochę jak archeolog, który odkopuje ślady innych światów.

To, co możemy zobaczyć, nazwałeś teaserem, choć moim zdaniem jest to już kompletna forma, rodzaj innego rodzaju reklamówki, która może pokazywać to inne oblicze naszego regionu. Co dalej będzie się działo z tym materiałem?

- Zmontowałem kilkunastominutową wersję, aby wywiązać się z umowy z urzędem marszałkowskim [materiał powstał przy jego dofinansowaniu - red.]. Ale moim małym marzeniem jest to, by nakręcić film w oparciu o cały rok liturgiczny w kościele prawosławnym, od stycznia do grudnia. Pokazać te małe społeczności, dla których cerkiew jest miejscem centralnym, gdzie rodzą się i umierają, gdzie cieszą się z plonów. Mam nadzieję, że ta próbka przyczyni się do dalszego rozwoju tego pomysłu, pokaże, co można zrobić tą kamerą i ułatwi finansowanie dalszego filmowania. Projekt jest zresztą cały czas otwarty, na stronie internetowej można wpisywać kolejne lokalizacje do nakręcenia. Chciałbym też zrobić na jego podstawie coś w rodzaju przewodnika, by miejsca te nie były tylko wiedzą tajemną dla nas, Podlasian, ale zaciekawiły chociażby turystę z Londynu. Ja sam nie jestem wyedukowany w kwestii prawosławia. Choć mam nazwisko rosyjskie, to jestem ochrzczony w Kościele katolickim. Ale zachwyciło mnie piękno prawosławia. Dlatego być może mogłem pokazać te miejsca w sposób bardziej emocjonalny, a zarazem uniwersalny.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy