Monidło na Walentynki. Para w stylu retro
13.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 17:06
Podretuszowani, podkolorowani, prawie nieprawdziwi. Patrzą z powagą, z nadzieją, spokojem. Dziadkowie, rodzice, sąsiedzi. Takie portrety były kiedyś w każdym domu. U jednych są jeszcze na ścianie, u innych już tylko na strychu. Ale monidła wracają do łask - zobacz je na specjalnej walentynkowej wystawie.
ZOBACZ TAKŻE
- Liście zżarły siedzenie. Co wymyślił "plastyk" (ZDJĘCIA) (16-02-12, 15:46)
- Setki tysięcy pączków. Nadciąga Tłusty Czwartek (WIDEO) (15-02-12, 14:41)
- Psycholog: walentynki są potrzebne, warto mówić o miłości (14-02-12, 08:37)
- Łzy, strach, ale też dobry biały bóg na Kamczatce [ZDJĘCIA] (12-02-12, 18:20)
- Totemy w prezencie. Podzięka za inspiracje (05-02-12, 21:00)
W walentynkowy wieczór, we wtorek (14.02) wystawa zostanie otwarta w sali konferencyjnej Gminnego Centrum Kultury w Dobrzyniewie Dużym (godz. 18). To kilkadziesiąt ślubnych monideł i starych fotografii mieszkańców gminy, albo ich bliskich. Większości sportretowanych osób nie ma już wśród żywych. Na wystawie "Portrety uczuć - klisze pamięci - monidła" symbolicznie powrócą, wzbudzą zapewne uczucie nostalgii, sentymentu.
Monidła po raz pierwszy pojawiły się na przełomie XIX i XX w., jako tańsza alternatywa tradycyjnych portretów, ale najbardziej popularne były w latach 50. i 60. na polskiej wsi.

Portrety malowane najczęściej na podstawie zdjęć dla jednych są synonimem kiczu, dla drugich magiczną pamiatką z przeszłości rodziny, urzekającą naiwnym wyobrażeniem. Malowano je z okazji ślubu, pierwszej komunii, jakiejś ważnej rodzinnej okazji. Twórca monideł czasem nawet nie widział malowanego na oczy, miał tylko zdjęcie. Parze niekiedy domalowywał kwiaty w dłoniach, a czasem nawet zamożniejsze stroje. Niekiedy podkolorowywał oczy i usta, inne detale zaś retuszował.
- Monidło - to zapis spotkania, trochę poprawiony, pokolorowany, ale przecież każde uczucie na początku idealizuje wzajemne postrzeganie siebie i świata.
Monidło to coś więcej niż fotografia. To ukryta historia człowieka, jego smutków i radości. To spotkanie twarzą w twarz z czymś niemal mistycznym.
Z wyeksponowanych portretów patrzą na nas ludzie przepełnieni spokojem, patrzący nie na siebie ale gdzieś w dal, w przyszłość swojego życia. I choć większość z prezentowanych tu ludzi dziś już nie ma wśród nas, to właśnie dzięki magii monidła jeszcze ten jeden raz wychodzą do lokalnej społeczności, bliskich, znajomych, sąsiadów - zaprasza Tomasz Pobot, szef Gminnego Centrum Kulturu w Dobrzyniewie Dużym. - Chcemy, by nasza wystawa monideł stała się okazją do przetarcia własnych kadrów wspomnień. Co nam zostało z marzenia o relacji doskonałej?
Monidła po raz pierwszy pojawiły się na przełomie XIX i XX w., jako tańsza alternatywa tradycyjnych portretów, ale najbardziej popularne były w latach 50. i 60. na polskiej wsi.
Monidła. Portrety sercem malowane

Portrety malowane najczęściej na podstawie zdjęć dla jednych są synonimem kiczu, dla drugich magiczną pamiatką z przeszłości rodziny, urzekającą naiwnym wyobrażeniem. Malowano je z okazji ślubu, pierwszej komunii, jakiejś ważnej rodzinnej okazji. Twórca monideł czasem nawet nie widział malowanego na oczy, miał tylko zdjęcie. Parze niekiedy domalowywał kwiaty w dłoniach, a czasem nawet zamożniejsze stroje. Niekiedy podkolorowywał oczy i usta, inne detale zaś retuszował.
- Monidło - to zapis spotkania, trochę poprawiony, pokolorowany, ale przecież każde uczucie na początku idealizuje wzajemne postrzeganie siebie i świata.
Monidło to coś więcej niż fotografia. To ukryta historia człowieka, jego smutków i radości. To spotkanie twarzą w twarz z czymś niemal mistycznym.
Z wyeksponowanych portretów patrzą na nas ludzie przepełnieni spokojem, patrzący nie na siebie ale gdzieś w dal, w przyszłość swojego życia. I choć większość z prezentowanych tu ludzi dziś już nie ma wśród nas, to właśnie dzięki magii monidła jeszcze ten jeden raz wychodzą do lokalnej społeczności, bliskich, znajomych, sąsiadów - zaprasza Tomasz Pobot, szef Gminnego Centrum Kulturu w Dobrzyniewie Dużym. - Chcemy, by nasza wystawa monideł stała się okazją do przetarcia własnych kadrów wspomnień. Co nam zostało z marzenia o relacji doskonałej?
Co kryją domowe archiwa? Rodzinne historie przysłane przez Czytelników
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos





więcej zdjęć