Radiowy podział łupów

Jakub Medek
2009-11-19 , aktualizacja: 19.11.2009 19:44
A A A Drukuj
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powołała właśnie radę nadzorczą Radia Białystok. Trudno powiedzieć, jaka opcja polityczna ją kontroluje. Raczej nie jest to prawica. To może oznaczać wymianę obecnych władz rozgłośni
Mirosław Bielawski
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Mirosław Bielawski
ZOBACZ TAKŻE
Z Białegostoku historyk i ekonomista, z Warszawy poetka oraz ministerialny urzędnik, z Olsztyna - dyrektor finansowy lokalnej telewizji - to nowi członkowie rady.

Tylko jedna z tych osób, białostoczanin Roman Kowalski, nie czyni żadnej tajemnicy ze swoich politycznych powiązań. Jest szefem Unii Pracy, lewicowej partii o raczej marginalnym znaczeniu, luźno kooperującej z SLD.

- Owszem, kandydowałam na prezydenta RP, byłam też radną dzielnic Mokotów i Śródmieście w Warszawie. W 2005 roku w barwach Samoobrony ubiegałam się o mandat w Sejmie. Ale nigdy w żadnej partii nie byłam. Piszę wiersze, maluję, zajmuję się animacją kultury - mówi o sobie Krystyna Górniak, podkreślając że jest autorką ponad 600 wierszy i kilku poematów. Oczywiście wydanych. Ma też doświadczenie medialne.

- Zasiadałam w radzie nadzorczej Radia dla Ciebie. Myślę że dobrze pełniłam tę funkcję, radio jest na plusie - podkreśla. Doświadczenie zdobyte w RDC kazało jej złożyć aplikację do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

- Chcę je nadal wykorzystywać w mediach publicznych - dodaje, przyznając, że ani Białegostoku, ani tutejszej rozgłośni regionalnej Polskiego Radia nie zna.

- Ale mam ramową koncepcję funkcjonowania. Radio powinno być na plusie i nie powinno się zadłużać - podsumowuje.

Medialnym doświadczeniem chwali się też Marzena Słomka, dyrektor ekonomiczny lokalnej stacji prywatnej z Warmii - TV Olsztyn.

- Współpracuję z tutejszym radiem, zasiadałam też w kilku radach nadzorczych - Marzena Słomka wyraźnie akcentuje, że nie czuje się związana z żadną siłą polityczną.

Tak jak i jej poprzedniczka zapewnia, że swoją kandydaturę do KRRiT złożyła, by wykorzystać swoje doświadczenie w mediach publicznych.

Michał Lisowski, rektor prywatnej Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Białymstoku był wczoraj nieuchwytny. Podobnie jak powołana już kilka tygodni temu przedstawiciel ministra skarbu w radzie nadzorczej - urzędnik tegoż resortu Monika Wróblewska.

Pytanie o polityczne zaplecze nowo wybranych nadzorców Radia Białystok nie jest przypadkowe. Od wielu lat publiczne media stanowią w rzeczywistości łup polityczny sił kontrolujących aktualną KRRiT. A to właśnie rady nadzorcze powołują i odwołują zarządy regionalnych rozgłośni. Ten obecny - czyli prezesa Mirosława Bielawskiego i jego zastępczynię Barbarę Bojaryn - powołała rada nadzorcza kontrolowana przez LPR, Samoobronę i PiS.

- Najpierw białostocka rada miała przypaść PiS i lewicy, ale to PiS miał mieć ostatnie słowo. Potem jednak wszystko się pozmieniało i wyszło tak, że dwie osoby w waszej radzie dostała lewica, a dwie Borysiukowie (Tomasz i Bolesław Borysiukowie, kojarzeni z Samoobroną, ale również ze środowiskiem byłego prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego oraz SLD) - mówi informator "Gazety", którego zdaniem to właśnie medialny klan będzie miał najwięcej do powiedzenia w Radiu Białystok. - A oni zwykli brać wszystko co się da. Więc zarząd raczej wymienią - spekuluje nasz rozmówca.

- Bywam w Białymstoku, słucham waszego radia w internecie. Ale póki nie zapoznam się z dokumentami spółki, nie będę mogła powiedzieć, czy jakiekolwiek zmiany są konieczne - mówi enigmatycznie Marzena Słomka.

A Roman Kowalski dodaje, że jak na razie nie wiadomo jeszcze w ogóle, kiedy nowa rada się zbierze. Jak na razie bowiem jej członkowie dowiedzieli się o wyborze z komunikatu na stronach KRRiT.

W samej stacji panował wczoraj gorączkowy nastrój. Część załogi nie dogaduje się najlepiej z obecnymi władzami. Ma do nich pretensje między innymi o to, że mimo dobrych wyników spółki większość jej pracowników nie dostała w ubiegłym roku podwyżek. W tym samym czasie zarząd radia zafundował sobie podyplomowe studia.

- Wielu liczy na zmiany w kierownictwie. Tyle że jak na razie, każda kolejna okazywała się zmianą na gorsze - zastanawiał się wczoraj jeden z dziennikarzy rozgłośni proszący o anonimowość.

Sam Mirosław Bielawski jest o swoją przyszłość spokojny. Większości osób ze składu nowej rady nadzorczej nie zna, słyszał jednak o ich doświadczeniu.

- Rada nadzorcza musi się znać na finansach. Nie ma tu większego znaczenia, czy są stąd, czy nie. No może o tyle, że ci spoza Białegostoku będą nas z powodu dojazdów więcej kosztować - żartuje.

Nie widzi też powodów, dla których miałby zostać odwołany.

- Wybrano nas na cztery lata. Kadencja kończy się nam za siedem miesięcy. Rada nadzorcza ma prawo odwołać zarząd w każdej chwili, ale spółka dobrze sobie radzi, ma dobre wyniki finansowe. Więc dlaczego mieliby skracać naszą kadencję - pyta retorycznie.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy