Radiowy podział łupów
2009-11-19
, aktualizacja: 19.11.2009 19:44
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powołała właśnie radę nadzorczą Radia Białystok. Trudno powiedzieć, jaka opcja polityczna ją kontroluje. Raczej nie jest to prawica. To może oznaczać wymianę obecnych władz rozgłośni
ZOBACZ TAKŻE
- Zarząd Radia Białystok odwołany (14-03-10, 19:57)
- Prezesi Radia Białystok w zawieszeniu (19-01-10, 19:38)
Z Białegostoku historyk i ekonomista, z Warszawy poetka oraz ministerialny urzędnik, z Olsztyna - dyrektor finansowy lokalnej telewizji - to nowi członkowie rady.
Tylko jedna z tych osób, białostoczanin Roman Kowalski, nie czyni żadnej tajemnicy ze swoich politycznych powiązań. Jest szefem Unii Pracy, lewicowej partii o raczej marginalnym znaczeniu, luźno kooperującej z SLD.
- Owszem, kandydowałam na prezydenta RP, byłam też radną dzielnic Mokotów i Śródmieście w Warszawie. W 2005 roku w barwach Samoobrony ubiegałam się o mandat w Sejmie. Ale nigdy w żadnej partii nie byłam. Piszę wiersze, maluję, zajmuję się animacją kultury - mówi o sobie Krystyna Górniak, podkreślając że jest autorką ponad 600 wierszy i kilku poematów. Oczywiście wydanych. Ma też doświadczenie medialne.
- Zasiadałam w radzie nadzorczej Radia dla Ciebie. Myślę że dobrze pełniłam tę funkcję, radio jest na plusie - podkreśla. Doświadczenie zdobyte w RDC kazało jej złożyć aplikację do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
- Chcę je nadal wykorzystywać w mediach publicznych - dodaje, przyznając, że ani Białegostoku, ani tutejszej rozgłośni regionalnej Polskiego Radia nie zna.
- Ale mam ramową koncepcję funkcjonowania. Radio powinno być na plusie i nie powinno się zadłużać - podsumowuje.
Medialnym doświadczeniem chwali się też Marzena Słomka, dyrektor ekonomiczny lokalnej stacji prywatnej z Warmii - TV Olsztyn.
- Współpracuję z tutejszym radiem, zasiadałam też w kilku radach nadzorczych - Marzena Słomka wyraźnie akcentuje, że nie czuje się związana z żadną siłą polityczną.
Tak jak i jej poprzedniczka zapewnia, że swoją kandydaturę do KRRiT złożyła, by wykorzystać swoje doświadczenie w mediach publicznych.
Michał Lisowski, rektor prywatnej Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Białymstoku był wczoraj nieuchwytny. Podobnie jak powołana już kilka tygodni temu przedstawiciel ministra skarbu w radzie nadzorczej - urzędnik tegoż resortu Monika Wróblewska.
Pytanie o polityczne zaplecze nowo wybranych nadzorców Radia Białystok nie jest przypadkowe. Od wielu lat publiczne media stanowią w rzeczywistości łup polityczny sił kontrolujących aktualną KRRiT. A to właśnie rady nadzorcze powołują i odwołują zarządy regionalnych rozgłośni. Ten obecny - czyli prezesa Mirosława Bielawskiego i jego zastępczynię Barbarę Bojaryn - powołała rada nadzorcza kontrolowana przez LPR, Samoobronę i PiS.
- Najpierw białostocka rada miała przypaść PiS i lewicy, ale to PiS miał mieć ostatnie słowo. Potem jednak wszystko się pozmieniało i wyszło tak, że dwie osoby w waszej radzie dostała lewica, a dwie Borysiukowie (Tomasz i Bolesław Borysiukowie, kojarzeni z Samoobroną, ale również ze środowiskiem byłego prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego oraz SLD) - mówi informator "Gazety", którego zdaniem to właśnie medialny klan będzie miał najwięcej do powiedzenia w Radiu Białystok. - A oni zwykli brać wszystko co się da. Więc zarząd raczej wymienią - spekuluje nasz rozmówca.
- Bywam w Białymstoku, słucham waszego radia w internecie. Ale póki nie zapoznam się z dokumentami spółki, nie będę mogła powiedzieć, czy jakiekolwiek zmiany są konieczne - mówi enigmatycznie Marzena Słomka.
A Roman Kowalski dodaje, że jak na razie nie wiadomo jeszcze w ogóle, kiedy nowa rada się zbierze. Jak na razie bowiem jej członkowie dowiedzieli się o wyborze z komunikatu na stronach KRRiT.
W samej stacji panował wczoraj gorączkowy nastrój. Część załogi nie dogaduje się najlepiej z obecnymi władzami. Ma do nich pretensje między innymi o to, że mimo dobrych wyników spółki większość jej pracowników nie dostała w ubiegłym roku podwyżek. W tym samym czasie zarząd radia zafundował sobie podyplomowe studia.
- Wielu liczy na zmiany w kierownictwie. Tyle że jak na razie, każda kolejna okazywała się zmianą na gorsze - zastanawiał się wczoraj jeden z dziennikarzy rozgłośni proszący o anonimowość.
Sam Mirosław Bielawski jest o swoją przyszłość spokojny. Większości osób ze składu nowej rady nadzorczej nie zna, słyszał jednak o ich doświadczeniu.
- Rada nadzorcza musi się znać na finansach. Nie ma tu większego znaczenia, czy są stąd, czy nie. No może o tyle, że ci spoza Białegostoku będą nas z powodu dojazdów więcej kosztować - żartuje.
Nie widzi też powodów, dla których miałby zostać odwołany.
- Wybrano nas na cztery lata. Kadencja kończy się nam za siedem miesięcy. Rada nadzorcza ma prawo odwołać zarząd w każdej chwili, ale spółka dobrze sobie radzi, ma dobre wyniki finansowe. Więc dlaczego mieliby skracać naszą kadencję - pyta retorycznie.
Tylko jedna z tych osób, białostoczanin Roman Kowalski, nie czyni żadnej tajemnicy ze swoich politycznych powiązań. Jest szefem Unii Pracy, lewicowej partii o raczej marginalnym znaczeniu, luźno kooperującej z SLD.
- Owszem, kandydowałam na prezydenta RP, byłam też radną dzielnic Mokotów i Śródmieście w Warszawie. W 2005 roku w barwach Samoobrony ubiegałam się o mandat w Sejmie. Ale nigdy w żadnej partii nie byłam. Piszę wiersze, maluję, zajmuję się animacją kultury - mówi o sobie Krystyna Górniak, podkreślając że jest autorką ponad 600 wierszy i kilku poematów. Oczywiście wydanych. Ma też doświadczenie medialne.
- Zasiadałam w radzie nadzorczej Radia dla Ciebie. Myślę że dobrze pełniłam tę funkcję, radio jest na plusie - podkreśla. Doświadczenie zdobyte w RDC kazało jej złożyć aplikację do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
- Chcę je nadal wykorzystywać w mediach publicznych - dodaje, przyznając, że ani Białegostoku, ani tutejszej rozgłośni regionalnej Polskiego Radia nie zna.
- Ale mam ramową koncepcję funkcjonowania. Radio powinno być na plusie i nie powinno się zadłużać - podsumowuje.
Medialnym doświadczeniem chwali się też Marzena Słomka, dyrektor ekonomiczny lokalnej stacji prywatnej z Warmii - TV Olsztyn.
- Współpracuję z tutejszym radiem, zasiadałam też w kilku radach nadzorczych - Marzena Słomka wyraźnie akcentuje, że nie czuje się związana z żadną siłą polityczną.
Tak jak i jej poprzedniczka zapewnia, że swoją kandydaturę do KRRiT złożyła, by wykorzystać swoje doświadczenie w mediach publicznych.
Michał Lisowski, rektor prywatnej Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Białymstoku był wczoraj nieuchwytny. Podobnie jak powołana już kilka tygodni temu przedstawiciel ministra skarbu w radzie nadzorczej - urzędnik tegoż resortu Monika Wróblewska.
Pytanie o polityczne zaplecze nowo wybranych nadzorców Radia Białystok nie jest przypadkowe. Od wielu lat publiczne media stanowią w rzeczywistości łup polityczny sił kontrolujących aktualną KRRiT. A to właśnie rady nadzorcze powołują i odwołują zarządy regionalnych rozgłośni. Ten obecny - czyli prezesa Mirosława Bielawskiego i jego zastępczynię Barbarę Bojaryn - powołała rada nadzorcza kontrolowana przez LPR, Samoobronę i PiS.
- Najpierw białostocka rada miała przypaść PiS i lewicy, ale to PiS miał mieć ostatnie słowo. Potem jednak wszystko się pozmieniało i wyszło tak, że dwie osoby w waszej radzie dostała lewica, a dwie Borysiukowie (Tomasz i Bolesław Borysiukowie, kojarzeni z Samoobroną, ale również ze środowiskiem byłego prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego oraz SLD) - mówi informator "Gazety", którego zdaniem to właśnie medialny klan będzie miał najwięcej do powiedzenia w Radiu Białystok. - A oni zwykli brać wszystko co się da. Więc zarząd raczej wymienią - spekuluje nasz rozmówca.
- Bywam w Białymstoku, słucham waszego radia w internecie. Ale póki nie zapoznam się z dokumentami spółki, nie będę mogła powiedzieć, czy jakiekolwiek zmiany są konieczne - mówi enigmatycznie Marzena Słomka.
A Roman Kowalski dodaje, że jak na razie nie wiadomo jeszcze w ogóle, kiedy nowa rada się zbierze. Jak na razie bowiem jej członkowie dowiedzieli się o wyborze z komunikatu na stronach KRRiT.
W samej stacji panował wczoraj gorączkowy nastrój. Część załogi nie dogaduje się najlepiej z obecnymi władzami. Ma do nich pretensje między innymi o to, że mimo dobrych wyników spółki większość jej pracowników nie dostała w ubiegłym roku podwyżek. W tym samym czasie zarząd radia zafundował sobie podyplomowe studia.
- Wielu liczy na zmiany w kierownictwie. Tyle że jak na razie, każda kolejna okazywała się zmianą na gorsze - zastanawiał się wczoraj jeden z dziennikarzy rozgłośni proszący o anonimowość.
Sam Mirosław Bielawski jest o swoją przyszłość spokojny. Większości osób ze składu nowej rady nadzorczej nie zna, słyszał jednak o ich doświadczeniu.
- Rada nadzorcza musi się znać na finansach. Nie ma tu większego znaczenia, czy są stąd, czy nie. No może o tyle, że ci spoza Białegostoku będą nas z powodu dojazdów więcej kosztować - żartuje.
Nie widzi też powodów, dla których miałby zostać odwołany.
- Wybrano nas na cztery lata. Kadencja kończy się nam za siedem miesięcy. Rada nadzorcza ma prawo odwołać zarząd w każdej chwili, ale spółka dobrze sobie radzi, ma dobre wyniki finansowe. Więc dlaczego mieliby skracać naszą kadencję - pyta retorycznie.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




