http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Białystok >  Kultura

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Białystok - Gazeta.pl

Malarski przewrót na podłodze centrum

Monika Żmijewska
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 20:47

Niektórzy będą mieli problemy z wejściem, inni będą stąpać bardzo ostrożnie. Wszyscy - raczej ze wzrokiem wbitym w podłogę. Bo to właśnie podłoga jest tu obrazem

Aleksandra Czerniawska i Anna Panek. Tworzywem jest podłoga
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Aleksandra Czerniawska i Anna Panek. Tworzywem jest podłoga
ZOBACZ TAKŻE
Nietypowe - jak na Białystok - malowidło będzie można oglądać już w czwartek, w Centrum im. Zamenhofa, gdzie otwarta zostanie wystawa Aleksandry Czerniawskiej i Anny Panek, pt. "Przewrót". Do podziwiania będzie - pokryta niezliczonymi maźnięciami pędzla - podłoga w jednej z sal na pierwszym piętrze. Wrażenie już teraz - choć praca nie jest jeszcze skończona - jest intrygujące. Pod kolejnymi warstwami akrylowej farby (zużyto 30 półlitrowych puszek) już dawno znikło stare brązowe linoleum, znikły kąty, feeria barw wylewa się wręcz z podłogi i rozpryskuje na ściany. To abstrakcja, choć w niezliczonych kolorowych zawijasach, krechach, ornamentach, esach-floresach każdy odnajdzie jakieś znajome kształty. Może z dzieciństwa, gdy wyobraźnia pracowała podczas czytania cudownych baśni? W taki właśnie surrealistyczny, trochę bajkowy świat, w którym przestrzeń ulega zaburzeniu, przepoczwarzyła się zwyczajna wcześniej sala.

- Kiedy pierwszy raz zobaczyłyśmy to pomieszczenie, naszą uwagę zwrócił jego biurowy charakter, nietypowy dla realizacji artystycznych: panele na suficie, sterylne białe ściany, ciemna wykładzina - mówią obie malarki. - Czysto, schludnie i pusto. - Przestrzeń jałowa i sztywna, jak dobrze wykrochmalony kołnierzyk urzędniczej koszuli. Od początku było oczywiste, że główną trudnością w realizacji projektu będzie przełamanie aury tego miejsca. Wokół tego problemu zbudowałyśmy całą malarską intrygę. Szczególnie problematyczny był ciemny prostokąt podłogi - ciężki i poważny. Postanowiłyśmy rozmyć jego geometryczną formę i wlać w niego bogactwo i przestrzenność kolorowych plam.

I teraz jest już lekko, dziecięco i bardzo dynamicznie. Feeria barw zdaje się pulsować, rozrasta się, krzewi. To nie zwyczajny obraz wkomponowany w sztywne ramy architektoniczne, a materia barokowa, wybujała, do złudzenia niemal żywa.

- Starałyśmy się podłogę traktować jak podłoże malarskie. Pewien plan miałyśmy w głowach, ale więcej tu improwizacji. Często zamieniałyśmy się rolami, jedna kończyła to, co w przeciwległym kącie malowała druga. Na bieżąco też wszystko dokumentowałyśmy. Ta praca to również trochę taka gra między nami. I rodzaj eksperymentu, na ile malarstwem można zmienić przestrzeń - mówi Anna Panek (już wcześniej miała doświadczenie z malarstwem przestrzennym - jej praca dyplomowa to wypełnienie kolorami klatki schodowej w CSW w Warszawie). Aleksandra dodaje: - Obraz traktujemy bardziej na płaszczyźnie formalnej: jako dialog z miejscem, z drugą osobą, tradycją malarską. Rodzaj zmysłowej niespodzianki, w którą można wejść i niemal się zanurzyć. Bardzo jesteśmy ciekawe, jak na wernisażu reagować będą widzowie.

Na wernisażu (i później) każdy zwiedzający dostanie fizelinowe cieniutkie kapcie-ochraniacze (zakupiono 300 sztuk) i w nich będzie kontemplował obraz. Kapcie skądinąd są bardzo istotne - to też element gry z widzem. Każdy musi się schylić, kapcie nasunąć, wejść na obraz. Jak tłumaczą obie malarki - chodzi o pewien rytuał i wywołanie pewnego odczucia niepewności.

Po wejściu na malowidło można ulec złudzeniu, że powierzchnia lekko buja. Kolorowe plamy biją po oczach, niektórym może się zakręcić w głowie. Ale finalne wrażenie to przyjemne poczucie lekkości.

Artystki miały całkowitą swobodę w anektowaniu przestrzeni - na zasadzie: zróbcie z tą salą co chcecie. Propozycję od Centrum im. Zamenhofa dostała najpierw pochodząca z Białegostoku Aleksandra Czerniawska. Ale od razu wiedziała, że chce współpracować z koleżanką z jednej uczelni - warszawskiej ASP - Anną Panek. Zrobiła zdjęcie sali, potem wspólnie dumały co malować: sufit, czy może ściany. W końcu padło na podłogę.

- Praca obu pań to ciekawy obraz, który zaburza przestrzeń, nie jest prostokątny, a o krzywiznach decyduje wola i niczym nieograniczona wyobraźnia. Rodzaj terapii, umożliwiającej powrót do kreacji dziecięcej i stworzenie miejsca, które w przeciwieństwie do innych nie jest formatowane na jedną modłę - mówi Jerzy Szerszunowicz, kierownik Centrum im. Zamenhofa. - Jeśli uda się nam odpowiednio zaimpregnować podłogę, chcielibyśmy w przyszłości do tej sali przełożyć zajęcia warsztatowe z dziećmi.

Centrum im. Zamenhofa, ul. Warszawska 19, wernisaż wystawy - czwartek, godz. 19.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

5 głosów