Krzyżacy z krzyżyków na finiszu
09.07.2010
, aktualizacja: 09.07.2010 19:30
Choć do ukończenia największego na świecie haftu, przedstawiającego "Bitwę pod Grunwaldem" Jana Matejki w skali 1:1 brakuje tylko dwóch kawałeczków, dzieło nie zostanie zaprezentowane podczas obchodów 600-lecia starcia z zakonem.
Wszyscy dwoją się i troją, by w jak najbardziej oryginalny sposób uczcić historyczne wydarzenie. Całe serce włożyli też w dzieło życia hafciarze (bo w ponad 30-osobowej grupie jest i pan), pracując nawet po osiem godzin dziennie. I właśnie dlatego... na finiszu wyhamowują.
- Nie chcemy zniknąć w tłumie. To zbyt duże dzieło, by było dodatkiem do czegoś. Wolimy lepiej się przygotować i po raz pierwszy zaprezentować obraz we wrześniu - mówi Adam Panek z Działoszyna pod Częstochową, spiritus movens przedsięwzięcia. To on podziwiał poczynania swojej mamy Janiny, zapalonej hafciarki i zachęcił ją oraz inne panie z koła "Penelopa", działającego w domu Kultury w Działoszynie, do porwania się na "Bitwę".
Nie byłoby to możliwe, gdyby nie białostoczanin Grzegorz Żochowski, który wymyślił program komputerowy HaftiX, przekształcający zdjęcie na wzór liczony. Włączył się do akcji, bo wyzwania uwielbia. Przygotował odpowiednią wersję programu, by można było podzielić gigantyczny wzór na fragmenty.
Obdarowane przez starostwo w Pajęcznie okularami Penelopy z Działoszyna i okolic, z Częstochowy i Łodzi, zabrały się do pracy dokładnie dwa lata temu. Za darmo. Jeden krzyżyk to koszt 5 groszy, całość więc zamknie się w kwocie do 400 tys. zł (koszt kanwy, nici, itp.). Kilka tysięcy darowało starostwo, na resztę pan Adam znajduje sponsorów. Ostatnio starostwo wycofało się z dalszego sponsoringu, ponieważ hafciarki nie zaakceptowały przygotowanej umowy (wolą być niezależne i nie zarabiać na swojej pasji - jak mówią). Kobiety pieką ciasta i organizują loterie fantowe na festynach, by móc skończyć megahaft. Utożsamiły się z nim tak bardzo, że zmieniły nazwę kółka z "Penelopy" na... "Matejkowe". Brakuje im tylko dwóch kawałków dzieła, z których jedno kończone jest aż we Włoszech, dokąd wyjechała jedna z hafciarek. Z pomocą chce przyjść wójt gminy Dobryszyce, obiecuje kupno ramy. Po raz pierwszy obraz zostanie pokazany tam, gdzie narodził się pomysł - w Działoszynie, 11 września. Oficjalna prezentacja planowana jest w Dobryszycach na 17 września. Potem kalendarz pomysłodawców jest napięty, ale obiecują, ze krzyżykowa "Bitwa" zawita do Białegostoku.
Haftowana "Bitwa" w liczbach
9,87 m x 4,26 m
7 897 840 krzyżyków
220 kolorów
co najmniej 90 km nici
- Nie chcemy zniknąć w tłumie. To zbyt duże dzieło, by było dodatkiem do czegoś. Wolimy lepiej się przygotować i po raz pierwszy zaprezentować obraz we wrześniu - mówi Adam Panek z Działoszyna pod Częstochową, spiritus movens przedsięwzięcia. To on podziwiał poczynania swojej mamy Janiny, zapalonej hafciarki i zachęcił ją oraz inne panie z koła "Penelopa", działającego w domu Kultury w Działoszynie, do porwania się na "Bitwę".
Nie byłoby to możliwe, gdyby nie białostoczanin Grzegorz Żochowski, który wymyślił program komputerowy HaftiX, przekształcający zdjęcie na wzór liczony. Włączył się do akcji, bo wyzwania uwielbia. Przygotował odpowiednią wersję programu, by można było podzielić gigantyczny wzór na fragmenty.
Obdarowane przez starostwo w Pajęcznie okularami Penelopy z Działoszyna i okolic, z Częstochowy i Łodzi, zabrały się do pracy dokładnie dwa lata temu. Za darmo. Jeden krzyżyk to koszt 5 groszy, całość więc zamknie się w kwocie do 400 tys. zł (koszt kanwy, nici, itp.). Kilka tysięcy darowało starostwo, na resztę pan Adam znajduje sponsorów. Ostatnio starostwo wycofało się z dalszego sponsoringu, ponieważ hafciarki nie zaakceptowały przygotowanej umowy (wolą być niezależne i nie zarabiać na swojej pasji - jak mówią). Kobiety pieką ciasta i organizują loterie fantowe na festynach, by móc skończyć megahaft. Utożsamiły się z nim tak bardzo, że zmieniły nazwę kółka z "Penelopy" na... "Matejkowe". Brakuje im tylko dwóch kawałków dzieła, z których jedno kończone jest aż we Włoszech, dokąd wyjechała jedna z hafciarek. Z pomocą chce przyjść wójt gminy Dobryszyce, obiecuje kupno ramy. Po raz pierwszy obraz zostanie pokazany tam, gdzie narodził się pomysł - w Działoszynie, 11 września. Oficjalna prezentacja planowana jest w Dobryszycach na 17 września. Potem kalendarz pomysłodawców jest napięty, ale obiecują, ze krzyżykowa "Bitwa" zawita do Białegostoku.
Haftowana "Bitwa" w liczbach
9,87 m x 4,26 m
7 897 840 krzyżyków
220 kolorów
co najmniej 90 km nici
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Krzyżacy z krzyżyków na finiszu
ida.lipcowa
10.07.10, 09:09
Moje gratulacje,troszkę wątpiłam,że Wam się uda :-)»
-
Krzyżacy z krzyżyków na finiszu
lactum
10.07.10, 10:15
Starcie z zakonem piszecie. Tak to religia katolicka sama sie wycinala w pien.Wielki zakon NMP "Ordo Teutonicus" nawrocil z rozkazu Watykanu naszychpoganskich, slowianskich braci, baltyckich»
-
Re: Krzyżacy z krzyżyków na finiszu
miroslawa_potrzeba
10.07.10, 12:14
mega pozytywna sprawa, Paniom kibicuje, gratuluje i podziwiam! ;-D»



