Nie umiemy nawet sensownie zaprotestować

p4p2pc
26.01.2012 , aktualizacja: 26.01.2012 09:15
A A A Drukuj
Manifestacja przeciw ACTA. Białystok Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta Manifestacja przeciw ACTA. Białystok


Wystarczyło 10 minut, aby ogarnąć sytuację. Zapowiadana na apolityczną demonstracja zmieniła się w połączenie cyrku z paradą równości. Pijani, krótko obcięci młodzieńcy odważnie eksponowali swoje preferencje seksualne, wymieniając podmioty z którymi chcieliby odbywać stosunki seksualne. Bardzo wiele czasu poświęcili Przystojnemu Panu Premierowi. Bardzo fajnym akcentem były hasła antykomunistyczne. Nic tak nie napawa dumą jak wyrywające się z tysiąca gardeł "Precz z komuną" na manifestacji której główną myślą przewodnią jest lewacka idea zniesienia kontroli nad własnością i oddanie wszystkiego dla wszystkich za darmo. Później było coraz lepiej - pojawił się wraz ze sztabem specjalista wybitny od NICZEGO. Prezydent Kononowicz, jak go nazywali konferansjerzy, zapodał secik niezrozumiałego bełkotu. Mimo iż nowoczesny, w tym dniu zakupiony sprzęt nagłaśniający okazał się chyba PODRÓBKĄ (:D) i nic nie było słychać, to wystąpienie przyszłego prezydenta RP zostało nagrodzone obfitymi owacjami. Później wszyscy chcieli zrobić sobie z nim zdjęcie, przez co bardzo dużo czasu zabrała mu ewakuacja. Młodzi i starsi ludzie wyrażali swój podziw (autentyk) dla przyszłego Wodza, rubasznie zrzucali mu czapkę z głowy, a on nie pozostawał im dłużny i niby żartem bąkał coś o napełnianiu kasy. Chodziło chyba o tantiemy z tytułu praw autorskich za wykorzystanie wizerunku na wspólnych zdjęciach.

Ileż można w kółko wykrzykiwać sześć tych samych haseł? Nuda. Bardzo aktywna grupa protestantów w żółto czerwonych szaliczkach, która wydaje się, że przejęła inicjatywę na wiecu, znalazła nowego wrogiego zwolennika ACTA i zaczęli wyrażać chęć kopulowania z policjantami. W międzyczasie tłum zmniejszył się poważnie, bo okazało się, że połowa ludzi to gapie, którzy nic nie rozumiejąc i nie doczekawszy się ciekawego widowiska smętnie pomaszerowali do ciepłych domów. Akcja skończyła się przed czasem. Wszyscy sobie pogratulowali, poklepali się i podziękowali i rozeszli się, a pomiędzy nimi przemykali tłumnie przybyli cykliści.

Tak to w Białymstoku bardzo poważnie zapowiadająca się demonstracja zmieniła się w mało merytoryczny wiec narodowców i kiboli. To kolejny przykład, że w tym ponoć bardzo otwartym i tolerancyjnym mieście nic się nigdy nie uda. Po powrocie do domu okazało się, że przegraliśmy coś jeszcze: na fejsie kończyła się akcja, w której można było wygrać dla białostockiego schroniska dla zwierząt pokaźny zastrzyk karmy. Białystok prowadził od początku akcji dużą ilością głosów, jednak w ostatnich dwóch dniach pozostałe miasta zaczęły nas stopniowo doganiać, a to co się stało wczoraj to był po prostu blitzkrieg - w ciągu kilku godzin z prowadzenia spadliśmy na ostatnie punktowane miejsce, na którym utrzymaliśmy się tylko fuksem. Tak trzymać.

Reasumując: to co wczoraj zobaczyłem sprawiło, że jako ultra przeciwnik ACTA, tak na prawdę coraz bardziej jestem, za tym, żeby jednak umowa zaczęła działać. Ja sobie poradzę, a reszta "internautów", tak dzielnie reprezentowana przez kwiat naszej tolerancyjnej i jakże inteligentnej młodzieży, niech trafi szlag - bez was internet będzie znowu tak fajny jak w czasach modemów.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos