Uff, jak gorąco, czyli poradnik zimowego rowerzysty (KONKURS)

Jędrzej Wojnar
01.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 13:00
A A A Drukuj
Jeśli nie rowerem, to czym? Jeśli nie zimą, to kiedy? Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta Jeśli nie rowerem, to czym? Jeśli nie zimą, to kiedy?
"To nie jest normalne" - stwierdził kolega z pracy, gdy lekko zaróżowiony od 20 stopniowego mrozu wtoczyłem rower do redakcji. Może i normalne nie jest, ale nie bardziej niż noszenie co wieczór do domu akumulatora albo płacenie prawie sześciu złotych za litr benzyny...
SONDAŻ
Jazda zimą na rowerze - czy to ma sens?

Rower zimą - no pewnie - problem żaden, a przyjemność duża
To chore. Nigdy w życiu nie wsiądę zimą na rower
Jeździć rowerem w zimie to każdy głupi umie - sanki w lecie, to jest coś...

Rowerem jeżdżę cały rok, bez względu na pogodę. Nawet w trzaskający mróz jest mi cieplej niż każdemu, kto czeka na przystanku. Dla tych, którzy mają lepsze pomysły na wydanie pieniędzy niż oddawanie ich koncernom paliwowym, a do tego jeszcze nie lubią marznąć na przystankach, a potem tłoczyć się w autobusach - przygotowałem krótki poradnik zimowego rowerzysty. A dla najbardziej zajadłych jest fajny konkurs.

Jak się ubrać, czyli dlaczego tu tak gorąco

Przede wszystkim - nie za grubo. Najgorsze co można zrobić, to założyć na siebie jedną grubą (np. puchową) kurtkę. Skończyć się to może tylko w jeden sposób - straszliwym zgrzaniem w czasie jazdy, błyskawicznym wychłodzeniem na pierwszych światłach i w konsekwencji - nieuchronnym przeziębieniem. Dlatego należy ubrać się na tzw. cebulkę - lepsze są dwie - trzy cienkie bluzy, niż jeden gruby sweter. Oczywiście w lepszej sytuacji są posiadacze nowoczesnej odzieży sportowej, oddychającej i wszystkomającej, ale do spokojnej jazdy miejskiej można spokojnie używać zwykłych, klasycznych tkanin. Kluczowe jest zabezpieczenie głowy wraz z uszami, twarzy (kominiarka albo po prostu osłonięcie części twarzy szalikiem) i dłoni, które najlepiej zabezpieczyć rękawicami narciarskimi, które łatwo kupić w którymś hipermarkecie w umiarkowanej cenie. Ważne jest także, żeby zewnętrzna warstwa odzieży była możliwe nieprzepuszczalna dla wiatru - zwłaszcza poniżej -10 nawet podmuch wynikający z poruszania się rowerem bywa dokuczliwy. O ile wiatroszczelna kurtka nie jest problemem, to porządne spodnie z membraną mogą kosztować dużo. Dlatego ja używam nieporządnych i bez membrany, a mianowicie wojskowych bojówek. Są z grubego materiału, mają dużo wygodnych kieszeni i do tego da się je bez problemu naciągnąć na spodnie, w których zamierzam przebywać w pracy. Trzeba pamiętać, że jazda na rowerze to intensywny ruch fizyczny, więc jeśli jeszcze przed rozpoczęciem jazdy czujemy miłe ciepło, można śmiało zakładać, że po dotarciu do celu pot będzie się z nas lał strumieniami.

Ostatnim, ale bardzo ważnym elementem ubrania są odblaski. Kolor i forma dowolna. Ja używam czterech elastycznych opasek odblaskowych (na kostkach i na przedramionach) oraz dużego kawałka kamizelki odblaskowej na klapie torby.

A tak to robią w Kopenhadze. I żyją.

Copenhagenize.com - Winter Cycling Redux from Copenhagenize on Vimeo.



Rower zimowy. Jak nie być ninja?

Rower na zimę musi być widoczny, tak jak i jego kierowca. Poruszanie się jednośladem bez oświetlenia (na tzw. batmana albo ninja) to najlepszy sposób na nieszczęście. Absolutne minimum to światło z przodu i z tyłu oraz odblaski na kołach. Dobrze jest mieć także światełka odblaskowe zamontowane w pedałach - w wielu starszych bicyklach należą one do najtrwalszego elementu oświetlenia. Zresztą odblasków nie ma co żałować - czy to w formie światełek, taśmy czy folii odblaskowej zawsze są pożądane na zimowym rowerze.

Więcej o rowerach znajdziesz na stronie POLSKA NA ROWERY

Od jakiegoś czasu kodeks drogowy dopuszcza jazdę na rowerze z oponami wyposażonymi w kolce, jednak warto zastanowić się dwa razy, zanim się takie ogumienie kupi. Tak naprawdę bowiem kolcowane opony sprawdzają się tylko na ubitym, twardym śniegu, albo na lodzie. W świeżym, kopnym śniegu lepiej sprawdza się zwykły, klockowy bieżnik opony terenowej, a na asfalcie kolce zmniejszają przyczepność.

Ważne jest także, by zimowy rower często czyścić. Nic tak nie morduje osprzętu jak sól, którą drogowcy bez opamiętania posypują jezdnię. Z tego samego powodu warto zamocować porządne błotniki. Jednak większość błotników dostępnych w handlu jest niedorzecznie krótka, dlatego najlepiej kupić dwa takie komplety i zarówno na przednim, jak i tylnym kole założyć dłuższy (tylny) błotnik. Nie dość że ochronią one rower przed mieszaniną wody, błota i soli, to jeszcze pozwalają dojechać do pracy czy szkoły z czystymi nogawkami.

Bez mrozu też niełatwo. Przeczytaj o fatalnej jakości białostockich ścieżek rowerowych



Taniec na lodzie, czyli technika jazdy

Technika jazdy zależy od stanu dróg, a ten - od refleksu drogowców. Kiedy zatem jest świeżo po opadach, należy jeździć wolniej i bardziej płynnie, starając się nie skręcać i nie hamować zbyt gwałtownie. Nie uprzątnięty, zadeptany i ubity śnieg jest śliski tak samo jak lód. Kiedy drogowcy uporają się z efektami opadów, jeździ się głównie po suchym i mokrym asfalcie, więc nie ma obawy o ewentualny poślizg. Gorzej bywa na uliczkach osiedlowych - tam zajeżdżony śnieg zamienił się w garbate lodowisko, które odpowiedzialne służby posypują z uporem godnym lepszej sprawy piaskiem, który nie polepsza przyczepności, bo nie trzyma się lodu, albo solą, która nie działa w temperaturze poniżej -5 stopni. Trudno liczyć na to, że owe służby w końcu pójdą po rozum do głowy i rozbiją te lodowiska jakimś łomem lub szpadlem, dlatego na mniejszych uliczkach trzeba po prostu BARDZO UWAŻAĆ.

Jazdę zimą utrudnia to, że tak dumny z wybudowanych kilometrów dróg dla rowerów magistrat w zimie chyba jest z nich jakoś mniej zadowolony, bo nieszczególnie przykłada się do ich utrzymania. Wiele ścieżek nie jest odśnieżonych, albo jest odśnieżona częściowo. Jeśli dodamy do tego częste nonsensy projektowe (droga dla rowerów wzdłuż Kopernika, od skrzyżowania z Bohaterów Monte Cassino w kierunku tunelu) albo fatalne wykonanie (ścieżka wzdłuż Piłsudskiego), to okaże się, że zimowy rowerzysta ma twardy orzech do zgryzienia. Tak naprawdę nie ma dobrej rady, bo chodnikami jeździć nie wolno, a ulicą wzdłuż której jest ścieżka rowerowa też nie. Jeśli jednak pomyśleć o tym od strony bezpieczeństwa, to odśnieżona jezdnia jest o wiele bezpieczniejszym miejscem niż oblodzona i zasypana śniegiem droga dla rowerów. Ja osobiście, ponieważ życie mi się bardzo podoba, wybieram zazwyczaj jezdnię.

Przy jeżdżeniu ulicami obowiązuje kardynalna zasada - nie ufać nikomu. Najlepiej jest założyć, że kierowcy samochodów nikogo i niczego nie widzą, obejrzeć się dwa razy przez ramię podczas każdego manewru, i nigdy, ale to przenigdy, nie zakładać, że auto "spokojnie zdąży wyhamować".

Dla tych, którzy dotarli do końca tego tekstu nie pukając się w głowę, mam na zachętę dwie informacje. Po pierwsze, rowery najtańsze są w lutym i marcu, bo w sklepach zaczynają się wyprzedaże modeli z zeszłego roku kalendarzowego. A po drugie - średnia cena benzyny w Polsce to obecnie 5,59, a oleju napędowego 5,73.

Kierowcom też nie jest lekko , dlatego trzeba sobie pomagać



KONKURS

Zimowy rowerzysto - dumnie podnieś głowę! Pokaż innym, że jazda na rowerze zimą jest nie tylko możliwa, ale także przyjemna. Wyślij zdjęcie na którym widać, że jeździsz rowerem w zimowych warunkach na adres jedrzej.wojnar@bialystok.gazeta.pl. Autora najciekawszych fotografii uhonorujemy nie lada nagrodą - wysokiej jakości kask rowerowy z autografem Mai Włoszczowskiej! Na fotografie czekamy do środy, 8 lutego, do godziny 12.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów