Adopcja Serca pozwala na normalne życie

Joanna Klimowicz
2009-09-13 , aktualizacja: 13.09.2009 20:23
A A A Drukuj
Wiedziałam, że w Afryce jest bieda, ale nigdy nie przypuszczałam, że taka... Najlepsze, co można dać tym dzieciom, to edukacja - wolontariusze i misjonarze dzielili się swoją wiedzą z mieszkańcami Wasilkowa.

Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Okazją do przybliżenia Podlasianom realiów życia w Kamerunie czy Zambii była wystawa "Wszystko, co najważniejsze". Przez tydzień gościła w białostockiej Galerii Alfa, a wczoraj trafiła do Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie. To właśnie pedagog z tej szkoły - Barbara Nowicka - wpadła na pomysł, by połączyć w jeden projekt artystyczny fotografie Łukasza Sokoła (zdjęcia dzieci z Kamerunu, które pozują z najważniejszymi dla nich przedmiotami) ze zdjęciami wasilkowskich uczniów. Wystawa ma na celu propagowanie Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata "Maitri", a zwłaszcza Adopcji Serca, dzięki której można pomóc konkretnym dzieciom znanym z imienia i nazwiska. Kwoty, które pozwalają im na życie, nie są zawrotne. A misjonarze są wdzięczni za każdą złotówkę.

- W tym roku mija 20 lat, od kiedy po raz pierwszy stanęłam w mojej ojczyźnie z wyboru. Wiedziałam, że w Afryce jest biednie, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Brak choćby kostki mydła, wszędzie choroby, dzieci z otwartymi, niegojącymi się ranami, a wokół nich roje much - opowiada siostra Immakulata Faustynowicz ze zgromadzenia sióstr św. Michała Archanioła, która pochodzi z podlaskiej wsi Mierzynówka, a pracuje w zachodniej części Kamerunu. Siostry michalitki prowadzą tam ewangelizację, szpital oraz szkołę i przedszkole dla około 600 uczniów. Ich podopieczni to plemię Maka zamieszkujące około 50 okolicznych wiosek. Kanibale...

- Jeszcze parę lat temu ludzkie mięso można było kupić na targu - opowiada siostra Immakulata. - A do tego - poligamia. Nie jestem w stanie zrozumieć, że można tak dzielić serce. Ale to otwarci, spontaniczni ludzie - mówi siostra Immakulata. Ostatnio po mszy w Polsce, na której opowiadała o swoim dziele, podeszła do niej kobieta i ze wstydem wyznała: - Palę tyle papierosów, że mogłabym za to wykształcić dwoje afrykańskich dzieci. Rzucam!

Nie tylko osoby duchowne mogą pomóc. 26-letnia Joasia Groszkowska pojechała na rok do Zambii po skończeniu studiów na pedagogice. Pracowała u sióstr salezjanek. - 25 zł wystarczy, by dziecko mogło przez miesiąc chodzić do przedszkola czy szkoły. 18 euro to całe miesięczne utrzymanie. My mówimy "tylko" 18 euro, a w tamtych warunkach to "aż" - podsumowuje Joasia.

Więcej informacji o Adopcji Serca można znaleźć na stronie internetowej www.maitri.pl

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów