Zaczynamy tydzień. Kto zna dziewczynkę na schodach?
13.06.2011
, aktualizacja: 12.06.2011 18:06
Na Rynku Kościuszki, pomiędzy pomnikiem marszałka Piłsudskiego a ulicą Sienkiewicza stoi niezwykły obiekt. To panorama Białegostoku wykonana najprawdopodobniej w roku 1961 z dachu szpitala im. Śniadeckich. Panorama niezwykła, bo powstała z połączenia kilkudziesięciu zdjęć wykonanych przez obracającego się wokół własnej osi fotografa.
I tu pojawia się tajemnica pierwsza - kim był ów fotograf? Nie znamy jego imienia ani nazwiska. Nie znamy powodu, dla którego zrobił tak nietypową panoramę. Do czego miała służyć? Czy chodziło o cele wojskowe czy kartograficzne?
Co natomiast wiemy? Zdjęcia znalazł w urzędzie miejskim były wiceprezydent Krzysztof Sawicki. Były owe fotografie w nie najlepszym stanie. Zawilgocone, nadgryzione przez gryzonie, jedną połowę miały jaśniejszą i jakby wypłowiałą. Wiceprezydent zainteresował zdjęciami znanego kolekcjonera dawnej fotografii Tomasza Wiśniewskiego. Ten zaś widząc kiepską jakość zdjęć poprosił o pomoc swą przyjaciółkę Mariolę Łotysz. Pani Mariola jest właścicielką studia graficznego i na co dzień zajmuje się projektowaniem opakowań do rozmaitych produktów, z którymi stykamy się następnie w sklepach. Zdjęciami zajęła się z wielką przyjemnością, gdyż jak wielu białostoczan odnalazła na nich fragmenty doskonale jej znane, które niestety na zawsze zniknęły z miasta i pozostały jedynie w naszej pamięci. Fotografie były w tak kiepskim stanie, że zamiast skanowania poproszono znanego białostockiego fotografika Piotra Sawickiego, by jeszcze raz je sfotografował. Teraz można było rozpocząć żmudną pracę. Obejrzyjcie ową panoramę i pokażcie miejsca, w których dokonano połączeń między zdjęciami. A było owych zdjęć - przypomnę - ok. 28. Pani Mariola wykonała kawał dobrej roboty. Tych połączeń zupełnie bowiem nie widać. Kiedy panorama była gotowa, okazało się, że maszyny drukarskie nie radzą sobie z rozmiarem pliku, na którym zapisano obraz. Drukarze chcieli obraz ciąć. Ale na szczęście do tego nie doszło. Po kolejnych nocach konwertowania i zmniejszania objętości udało się w końcu wydrukować obraz w jednym kawałku. Pieniądze na ekspozycję dał urząd miejski i dyrektor Muzeum Podlaskiego. Było tego ok. 9 tysięcy. Wystarczyło na druk, rusztowanie i folder. Przyszedł jeszcze pan urzędnik i kazał zapłacić za zajęcie 10 metrów pasa drogowego. Na to poszły już pieniądze prywatne jednej z osób. Ale jak twierdzi, warto było zapłacić, by ujrzeć zadowolenie białostoczan.
To prawda. Panorama jest niezwykła. Oglądałem ją w towarzystwie pani Marioli Łotysz. To ona opowiedziała mi ową fascynującą historię. I poprosiła, by zwrócić się do Państwa z pytaniem: czy znacie może autora owych zdjęć? Czy wiecie, w jakich okolicznościach powstały? I czy rozpoznajecie może małą dziewczynkę stojącą na schodach kamienicy przy ulicy Wojskowej? Ta kamienica nadal istnieje. Stoi naprzeciw domu pogrzebowego. Nikt już tam nie mieszka. Ale chcielibyśmy tę dziewczynkę odnaleźć. Poznać jej dalsze losy. Zgłoś się dziewczynko ze schodów. Prosimy.
Co natomiast wiemy? Zdjęcia znalazł w urzędzie miejskim były wiceprezydent Krzysztof Sawicki. Były owe fotografie w nie najlepszym stanie. Zawilgocone, nadgryzione przez gryzonie, jedną połowę miały jaśniejszą i jakby wypłowiałą. Wiceprezydent zainteresował zdjęciami znanego kolekcjonera dawnej fotografii Tomasza Wiśniewskiego. Ten zaś widząc kiepską jakość zdjęć poprosił o pomoc swą przyjaciółkę Mariolę Łotysz. Pani Mariola jest właścicielką studia graficznego i na co dzień zajmuje się projektowaniem opakowań do rozmaitych produktów, z którymi stykamy się następnie w sklepach. Zdjęciami zajęła się z wielką przyjemnością, gdyż jak wielu białostoczan odnalazła na nich fragmenty doskonale jej znane, które niestety na zawsze zniknęły z miasta i pozostały jedynie w naszej pamięci. Fotografie były w tak kiepskim stanie, że zamiast skanowania poproszono znanego białostockiego fotografika Piotra Sawickiego, by jeszcze raz je sfotografował. Teraz można było rozpocząć żmudną pracę. Obejrzyjcie ową panoramę i pokażcie miejsca, w których dokonano połączeń między zdjęciami. A było owych zdjęć - przypomnę - ok. 28. Pani Mariola wykonała kawał dobrej roboty. Tych połączeń zupełnie bowiem nie widać. Kiedy panorama była gotowa, okazało się, że maszyny drukarskie nie radzą sobie z rozmiarem pliku, na którym zapisano obraz. Drukarze chcieli obraz ciąć. Ale na szczęście do tego nie doszło. Po kolejnych nocach konwertowania i zmniejszania objętości udało się w końcu wydrukować obraz w jednym kawałku. Pieniądze na ekspozycję dał urząd miejski i dyrektor Muzeum Podlaskiego. Było tego ok. 9 tysięcy. Wystarczyło na druk, rusztowanie i folder. Przyszedł jeszcze pan urzędnik i kazał zapłacić za zajęcie 10 metrów pasa drogowego. Na to poszły już pieniądze prywatne jednej z osób. Ale jak twierdzi, warto było zapłacić, by ujrzeć zadowolenie białostoczan.
To prawda. Panorama jest niezwykła. Oglądałem ją w towarzystwie pani Marioli Łotysz. To ona opowiedziała mi ową fascynującą historię. I poprosiła, by zwrócić się do Państwa z pytaniem: czy znacie może autora owych zdjęć? Czy wiecie, w jakich okolicznościach powstały? I czy rozpoznajecie może małą dziewczynkę stojącą na schodach kamienicy przy ulicy Wojskowej? Ta kamienica nadal istnieje. Stoi naprzeciw domu pogrzebowego. Nikt już tam nie mieszka. Ale chcielibyśmy tę dziewczynkę odnaleźć. Poznać jej dalsze losy. Zgłoś się dziewczynko ze schodów. Prosimy.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Re: Zaczynamy tydzień. Kto zna dziewczynkę na sch
w.koronkiewicz
15.06.11, 07:43
podobno ma zostać przeniesiona pod ratusz. ale czy to prawda? ciekaw jestem gdzie trafiają takie zdjęte z ulicy wystawy? za komuny magazyn pierwszomajowych dekoracji ulicznych znajdował się»




