Rozumieć kelnera. O zaletach znajomości języków

Wojciech Koronkiewicz
26.06.2011 , aktualizacja: 26.06.2011 16:51
A A A Drukuj
Kiedy czytałem teksty dziewczyny z Londynu, która przez tydzień oglądała Białystok, dzięki nim widziałem moje rodzinne miasto w zupełnie inny sposób - pisze Wojciech Koronkiewicz
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Wojciech Koronkiewicz
Ot, weźmy ową słynną wielokulturowość. Tak podkreślaną przez władze, opisywaną w każdym folderze i przewodniku. Gdzież ona jest ta wielokulturowość? Dziewczyna odwiedziła cerkiew, posłuchała chóralnego śpiewu, ale gdy wyszła ze świątyni, co mieliśmy jej do zaoferowania? Gdzie w Białymstoku, lub jak twierdzą władze - Wschodzącym Białymstoku - jest kuchnia z przysmakami wschodu? W dawnej restauracji Grodno działa piwiarnia, zaś w Kowieńskiej pizzeria. Gdzież do dziewczyny z Londynu startować z wielokulturowością? Oni tam mają całe dzielnice indyjskie, chińskie, pakistańskie, polskie, afrykańskie, arabskie i Bóg wie jeszcze jakie. Knajpki z każdą muzyką i z każdym przysmakiem. Włóżmy już może między bajki tą naszą wielokulturowość i nie róbmy obciachu.

Dziewczyna niemal codziennie jadała w restauracji Esperanto. Dlaczego? Dzięki kelnerce, która mówi po angielsku. Okazuje się oto, że w kraju gdzie języki obce są przedmiotem obowiązkowo zdawanym na maturze - spotkanie kogoś ze znajomością angielskiego jest dla obcokrajowca nie lada szczęściem! I jakże wspaniale się stało, że do spotkania z obcokrajowcem doszło w kawiarni Esperanto. To naprawdę wspaniale dla naszego miasta, że doktor Zamenhof urodził sie w Białymstoku, fajnie że jesteśmy stolicą Esperanto, ze mamy super muzeum i wystawę o Ludwiku z ulicy Zielonej. Ale uczmy się angielskiego! To jest współczesne esperanto. To jest obecnie język, którym posługują się miliardy ludzi na całym świecie.

Przypomnijmy sobie nasze wycieczki zagraniczne, do Turcji, Egiptu, Włoch, Austrii, na Litwie czy we Francji. Gdziekolwiek. W jakim języku tam rozmawiamy i się dogadujemy? Po polsku? W esperanto?

Wracając zaś do owej kelnerki, to jej doskonała znajomość języka wzięła się podobno nie z tego, iż zdawała maturę, że jest studentką czy absolwentką wyższej uczelni. Dziewczyna szlifowała umiejętności językowe pracując kilka miesięcy w Londynie. Niniejszym przybijam pani z Esperanto dużą piątkę. I pani recepcjonistce w hotelu, która dokonuje rezerwacji telefonicznie po angielsku. I znającej język pani z kawiarni Parkowa. Przybijam dużą piątkę tym wszystkim, którzy zwrócili się do naszego gościa w języku ludzi otwartych na świat.

W środę w ramach akcji Przystanek Białystok Gazeta Wyborcza wyróżniła kilkunastu młodych ludzi. Byli wśród nich animatorzy kultury, wolontariusze, artyści i naukowcy projektujący kosmiczne pojazdy. Dyplomy wręczała minister szkolnictwa wyższego profesor Barbara Kudrycka. Pani minister zapewniła, że rząd zrobi wszystko, aby ci młodzi ludzie mogli się dalej rozwijać.

To super! Ale jak znam życie, to na twórców marsjańskiego pojazdu ostrzą już sobie pazury jakieś amerykańskie ośrodki naukowe i przedsiębiorstwa. Warunki pracy, rozwoju i zarobki, które im tam zaproponują, będą zapewne kosmiczne. Pod warunkiem, że chłopaki znają angielski.

Drogie dzieci, mamy wakacje. Odrzuciłyście w kąt opasłe podręczniki i poplamione zeszyty. Marzycie o zagranicznych wyjazdach. Wyjeżdżajcie! Do Londynu, do Szkocji, Irlandii, Niemiec. I uczcie się języków! Bez tego czeka Was bowiem tylko zmywak. Lub posada w jednym z hipermarketów wielokulturowego i wschodzącego miasta.

Drodzy dorośli, uczmy się języków, bo bez tego mając nawet najwspanialsze stadiony i najszersze autostrady - będziemy li tylko bandą nieokrzesanych dzikusów. Każdy bowiem w końcu zajdzie do knajpki by coś zjeść. Każdy chce rozumieć kelnera.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Re: Rozumieć kelnera. O zaletach znajomości język rufii 27.06.11, 16:16

    Szkocja, Irlandia, Niemcy - rozumiem... Ale nie ma takiego kraju jak Londyn. Od kogoś udzielającego się w mediach oczekuję poukładanej i sensownej wypowiedzi. W Anglii to już nie ma dokąd »

  • Rozumieć kelnera. O zaletach znajomości języków tow_beton 27.06.11, 16:50

    "Oni tam mają całe dzielnice indyjskie, chińskie, pakistańskie, polskie, afrykańskie, arabskie' nie ma czego zazdrościc ; wielokulturowość to problemy, nawet premier Cameron tak uważa.»