Toples - spór o gwiazdę disco polo

Wojciech Więcko
2009-06-16 , aktualizacja: 16.06.2009 20:32
A A A Drukuj
Założyciel zespołu Toples (gwiazda sceny disco polo) Marcin Siegieńczuk przegrał z firmą fonograficzną Green Star proces o prawo do używania nazwy swojej formacji. Wcześniej stracił prawa do własnych piosenek
Zespół Toples podczas koncertu w Białymstoku
Fot. Marcin Onufryjuk / AG
Zespół Toples podczas koncertu w Białymstoku
Siegieńczuk jest twarzą Toples, śpiewa oraz pisze piosenki. Prócz niego są tylko tancerze i muzyka. W branży disco polo/dance jest doskonale znany. Funkcjonuje w niej od końca lat 90. Nagrał takie hity jak "Ciało do ciała" (Ciało do ciała, usta do ust i nigdy więcej nie smuć się już...) czy "Sąsiadka" (Nie da ci tego ojciec, nie da ci tego matka, co może dać ci dzisiaj twa bliska sąsiadka...). Na jego koncerty potrafi przyjść nawet kilka tysięcy osób.

Kapela współpracowała z białostockim Green Starem, który zapewniał m.in. promocję, do 2006 r. Porozumienie zerwano, bo strony przestały się dogadywać. Siegieńczuk mówi o złej organizacji koncertów i kiepskim marketingu. W Green Starze nie kryją, że poszło o pieniądze.

- Pan Marcin Siegieńczuk złożył w ZAiKS-ie nieprawdziwe oświadczenie, jakoby miał prawo majątkowe do wykonywanych przez siebie utworów, dzięki czemu odebrał część nienależnych mu tantiem. Dlatego firma Green Star zaczęła domagać się od niego zwrotu tych należności - tłumaczy radca prawny firmy Elżbieta Polanowska.

Gwiazda bez nazwy

Od tego momentu spotykają się już w sądach. Siegieńczuk chce odzyskać od swojego wydawcy prawa materialne do własnych utworów (to na ich podstawie wypłacane są tantiemy) oraz prawo do używania nazwy Toples. W pierwszym przypadku, już prawomocnie, sprawę wygrał Green Star. W poniedziałek muzyk w wydziale gospodarczym Sądu Okręgowego w Białymstoku przegrał też prawo do używania nazwy formacji.

- To jakiś matrix! - rzucił oburzony po wyjściu z sali rozpraw. - Jakby mnie ktoś z mojego domu wyrzucił.

Sędzia Antoni Tokarzewski w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że prawo do nazwy zespołu zostało przekazane w pisemnej umowie i dodatkowo ten fakt potwierdzili świadkowie.

- To była umowa o dzieło, za koncert i nic więcej - zarzekał się na sądowym korytarzu Siegieńczuk. Jego zdaniem do wszystkiego doszło bez jego wiedzy i akceptacji. Dlatego zapowiedział złożenie apelacji.

Tyle że Green Star od 1999 r. ma dokument sygnowany przez urząd patentowy, że nazwa Toples należy do niego. W tamtych czasach firma prowadziła taką politykę, że w zamian za promocję nowej kapeli, przejmowała od niej prawa do utworów i nazwy. Dzięki temu media, które grały wtedy disco polo, nie musiały nic płacić ZAiKS-owi.

Sąd zakwestionował też twierdzenia Siegieńczuka, że Toples to jego artystyczny pseudonim.

- Świadkowie mówią co innego. To był zespół, a pan Marcin Siegieńczuk odgrywał w nim główną rolę - uzasadniał sędzia Tokarzewski.

Podróbka oryginału

Siegieńczuk nie chce ustąpić, dlatego na estradach i w dyskotekach występują teraz dwa zespoły Toples. Green Star zatrudnił nową obsadę formacji, kreując jej nowego lidera - modela Błażeja Lange.

Obaj występują z tym samym repertuarem, choć Siegieńczuk nie ma prawa do wykonywania swoich największych hitów bez zgody swojego dawnego wydawcy.

- Kiedy wyrok stanie się prawomocny, ochronimy nasze prawo do nazwy zespołu i do piosenek - zapowiada radczyni Polanowska.

A publiczność przychodzi teraz na jednych i drugich. Rzadko, ale zdarzają się przypadki, że pod adresem "nowego Toplesu" padają oskarżenia o podróbkę.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Toples - spór o gwiazdę disco polo kkrr5 18.06.09, 19:26

    w calej sprawie racje ma Marcin.niestety takie firmy jak green star nachapaly sie na tej muzyce na mlodych ludziach ktorzy nieswiadomie podpisywali jakies tam umowy.taka"pomoc"ze strony »