http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Białystok >  Wiadomości Białystok

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Białystok - Gazeta.pl

Szansa dla puszczy

Jakub Medek
2009-06-18, ostatnia aktualizacja 2009-06-18 19:52

Gminy Puszczy Białowieskiej stoją przed prostym dylematem: albo postawią na ochronę przyrody i turystykę, albo popadną w niebyt. Dla wielu lokalnych samorządowców, tkwiących wciąż mentalnie w systemie nakazowo-rozdzielczym, wybór taki oczywisty nie jest. Woleliby zachować obecne status quo. Nawet za cenę agonii tego obszaru.


Fot.Agnieszka Sadowska / AG
150 milionów złotych celowych dotacji: na wodociągi, gospodarkę śmieciami czy termomodernizację proponuje puszczańskim gminom minister środowiska. Do tego na miejscu miałaby powstać specjalna placówka, pomagająca samorządom w pozyskiwaniu kolejnych dotacji. To dla tego regionu ogromne pieniądze - dla porównania roczny budżet gminy Białowieża wynosi niecałe 10 milionów złotych.

Czego minister chce od regionu w zamian? Niczego wielkiego - zgody na częściowe poszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego. Dzisiaj obejmuje on nieco ponad 16 procent polskiej części Puszczy Białowieskiej - światowego przyrodniczego unikatu, ostatniego naturalnego lasu Europy. Reliktu ekosystemu, który jeszcze kilka lat temu porastał nasz kontynent nieprzerwanym pasem od Pirenejów aż po Ural. Gdyby gminy przystały na wypracowaną przez ministra środowiska i Lasy Państwowe propozycję, park zwiększyłby swoją powierzchnię o tereny całego nadleśnictwa Białowieża i być może części nadleśnictwa Browsk. Czyli pod jego ochroną znalazłoby się maksymalnie 40 procent polskiej części puszczy. Reszta jej terenów nadal byłaby królestwem leśników.

Boje o poszerzenie parku toczą się praktycznie od chwili jego powstania, ponad 80 lat temu. Tak naprawdę udało się raz - kilkanaście lat temu park powiększył swoją powierzchnię o pięć tysięcy hektarów obrębu ochronnego Hwoźna. Potem w życie weszły przepisy uzależniające powiększanie parków narodowych od zgody lokalnych władz. Kolejne, podejmowane przez centralne władze kończyły się klęską.

Czy skorzystały na tym lokalne gminy? Nieszczególnie - tereny, które miałby objąć park, w przytłaczającej większości eksploatowane są przez państwowego kolosa Lasy Państwowe. A ten wbrew pozorom wiele lokalnej społeczności nie daje. Państwu zresztą również - działające na terenie Puszczy Białowieskiej nadleśnictwa co roku generują kilka milionów złotych strat.

Wracając od samorządów weźmy gminę Białowieża, której prawie 90 procent powierzchni porastają lasy, w prawie trzech czwartych zarządzane przez leśników. Z tego tytułu odprowadzają oni do kasy gminy w ramach podatku leśnego co roku 350 tysięcy złotych. Roczny dochód gminy to około pięciu milionów złotych. Wpływy z lasów nie stanowią nawet 10 procent tej kwoty.

Podobnie rzecz ma się z miejscami pracy. Działające na terenie gminy nadleśnictwo Białowieża zatrudnia około 50 leśników. Park narodowy ma ponad 100 pracowników. A w całej gminie żyje 2600 osób.

W dodatku poszerzenie parku nie oznaczałoby zwolnienia tych 50 osób ani też całkowitego braku wpływów z podatku leśnego. Park bowiem będzie potrzebował nowych kadr, płaci też podatek leśny, tyle że o połowę niższy. Można więc dokładnie wyliczyć, ile gmina Białowieża straci na poszerzeniu Białowieskiego Parku Narodowego. To około 20-30 miejsc pracy i mniej więcej 100-150 tysięcy złotych rocznie.

A ile może zyskać? No cóż, minister Maciej Nowicki podszedł do sprawy zgodnie z duchem czasu, tj. biznesowo. 150 milionów złotych dotacji ma wesprzeć trzy puszczańskie gminy: Hajnówkę, Narewkę i właśnie Białowieżę. Gdyby ująć rzecz statystycznie - sama Białowieża mogłaby dostać circa 50 milionów złotych. 10 rocznych budżetów tylko na inwestycje, związane z szeroko pojętą ochroną środowiska. Umiejętnie wykorzystane pozwoliłyby na awans.

Lokalni samorządowcy powtarzają, że te pieniądze im się należą, że puszcza ich ogranicza, więc państwo winno za jej ochronę płacić społecznościom lokalnym swego rodzaju haracz. Proszę mi pokazać w tym kraju gminę położoną na obszarach chronionych, której ktoś tylko i wyłącznie z tego powodu proponuje 50 milionów złotych.

Zresztą - minister nie tylko proponuje. Obszar puszczy już dostał konkretne wsparcie w bardzo dla tutejszych samorządów drażliwej kwestii - zagospodarowania śmieci. Chociaż wszystkie gminy powiatu już od siedmiu lat wiedziały o tym, że do końca 2009 roku trzeba będzie zlikwidować niespełniające żadnych norm lokalne wysypiska śmieci, niewiele robiły w tej sprawie. Wiele wskazywało na to, że ospałość lokalnych władz będzie drogo kosztować. Gdyby kwestii śmieci nie rozwiązano w terminie, to mieszkańcy ponieśliby koszty ich wywozu na odległe, przystosowane do przepisów wysypiska. Milionowe kary nałożono by na gminy.

Minister środowiska zrezygnował ze środka nacisku. Zamiast uzależnić dotację od zgody na poszerzenie parku w geście dobrej woli, ugasił pożar rozpalony przez niedbalstwo lokalnych elit. Przekazał 20 milionów złotych na ten cel. Samorządowcy stwierdzili, że te pieniądze im się należały i że powinny trafić na miejsce dużo wcześniej. Dlaczego? To przecież Puszcza Białowieska.

To, że w całym kraju tysiące samorządów poradziły sobie z problemem śmieci bez takiego prezentu z zewnątrz, tu nie ma żadnego znaczenia.

Wiele wskazuje na to, że zgodnie z tą filozofią gminy odrzucą propozycję ministra. Będą wolały zachować nadleśnictwa, nawet za cenę utraty dotacji. Tyle że to jest droga donikąd.

Puszcza Białowieska w całości objęta jest ochroną w ramach europejskiej sieci Natura 2000. Nigdy nie będzie tu przemysłu, autostrad, nie będzie też wczasowego osadnictwa i nowych letnisk poza istniejącą linią zabudowy. Pozostaje więc eksploatacja lasów albo ich wykorzystanie jako wabika na turystów.

Od początku przyszłego roku trzeba będzie zastosować wyjątkowo restrykcyjne plany ochrony dla obszarów Natura 2000. Dla Lasów Państwowych oznacza to jedno - jeszcze mniejsze pozyskanie drewna, a co za tym idzie, jeszcze mniejsze zatrudnienie i jeszcze większą generowaną co roku stratę. Do tego nieustające, skazane na klęskę utarczki z przyrodnikami i ekologami, którzy będą czyhać na każde potknięcie leśników, na każde naruszone siedlisko gatunków chronionych. Szanse na rozwój regionu w oparciu o gospodarkę leśną są więc żadne.

Do tego park narodowy nie jest jedyną możliwą formą ochrony przyrody, na jaką pozwala krajowe prawo. Równie dobrze, zamiast włączać na przykład nadleśnictwo Białowieża do parku narodowego, minister może w całości ogłosić je rezerwatem. To nawet łatwiejsze. Park poszerza Sejm ustawą, musi mieć na to zgodę gminy. Do utworzenia rezerwatu wystarczy zwykłe rozporządzenie ministra, który nie musi w tej sprawie zasięgać niczyjej opinii. A w kwestii restrykcji i ograniczeń rezerwaty przyrody nie mają sobie równych. Dość powiedzieć, że nie ma w nich nie tylko możliwości zbierania grzybów czy jagód, ale nawet zejścia z wyznaczonych do zwiedzania tras. O ile ktoś zechce je w ogóle wyznaczyć. Czyli dla turystów to miejsce raczej mało atrakcyjne. O czym doskonale wiedzą leśnicy - już dziś 20 procent ich terenów w puszczy to rezerwaty, których raczej nikt nie odwiedza.

Niezależnie więc od tego, czy samorządy zgodzą się na poszerzenie parku, tak jak teraz już nie będzie. Puszcza i tak będzie pod ochroną. Ale lepiej by stało się to w zgodzie z lokalną społecznością i dla jej korzyści.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3

2 głosy

  • Re: Szansa dla puszczy masiewo 19.06.09, 23:53

    To nie jest nieoficjalna wiadomość. To zwykłe kłamstwo. Ciekaw jestem kto ci opłaci za pisanie takich bzdur i do kogo je adresujesz. Droga Białowieża Prużany powiadasz... kalendarz wymień, »

  • Re: Szansa dla puszczy romualdus1 16.07.09, 12:09

    i tak to niestety jest, zaryzykuj podróż drogą do Białowieży o szer 5m, gdzie dwa autokary się ledwo miną, a przy okzaji policz krzyże na poboczu, albo lotnisko, albo przez Biełaruś, nic nie»