Pomóżcie regionalnej telewizji
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 20:04
Z takim rozpaczliwym apelem do podlaskich polityków i samorządowców zwrócił się w ubiegłym tygodniu szef białostockiego ośrodka TVP. Według jego wyliczeń okrojony przez władze spółki budżet pozwoli mu na realizację zadań ośrodka najdalej do kwietnia
ZOBACZ TAKŻE
- Nadawcy publiczni myślą o internetowej ekspansji (17-03-10, 20:27)
- TVP schodzi na ziemię. Zarząd chce rozwiązać umowę z Astrą (11-03-10, 10:00)
- Dyrektorska karuzela w białostockiej TVP (12-02-10, 20:03)
- Białystok. Telewizja w czarnych barwach (17-01-10, 19:02)
O tragicznej sytuacji istniejącego od blisko 15 lat oddziału, którego budżet w stosunku do roku ubiegłego okrojono o ponad 40 proc., dyrektor Władysław Prochowicz mówił "Gazecie" już blisko miesiąc temu.
Wówczas z powodu braku pieniędzy musiał wprowadzić nową ramówkę programu stacji. Z emitowanego codziennie kilkugodzinnego pasma zniknęło praktycznie wszystko poza programem informacyjnym, programami dla zamieszkujących Podlaskie mniejszości narodowych i produkcjami redakcji religijnych: katolickiej i prawosławnej.
- Ich emisji wymaga od nas misja telewizji publicznej. Ale od kwietnia i na nie pewnie zabraknie pieniędzy. Chyba zaczniemy wtedy w oddziale hodować pieczarki - mówił dyrektor.
Na temat swojej najnowszej inicjatywy, rozpaczliwego listu o pomoc skierowanego m.in. do podlaskich parlamentarzystów i lokalnych samorządów, już rozmawiać nie chce. Powołuje się na obowiązujący pracowników TVP zakaz wypowiedzi dla mediów.
Jego apel dotarł m.in. do marszałka województwa Jarosława Dworzańskiego.
- Wiem, że sytuacja jest tam rozpaczliwa, ale co my możemy zrobić. Wspieramy ten ośrodek na tyle, na ile nam pomaga prawo - marszałek przypomina, że wojewódzki samorząd za pomocą współfinansowanych przez siebie programów promuje m.in. unijne fundusze. Niedługo telewizja ma też zacząć produkcję cyklicznego programu pokazującego ciekawe miejsca w województwie. On też będzie współfinansowany przez samorząd województwa i samorządy lokalne.
- Mamy świadomość tego, że to kropla w morzu potrzeb, która problemów ośrodka nie rozwiąże - dodaje marszałek, nie ukrywając, że jest bardzo zaniepokojony całą sytuacją. - Różnie nam się współpraca z lokalnym oddziałem telewizji układa, nie zawsze nas dobrze pokazują. Ale to są reguły demokracji. A ten ośrodek w naszym wieloetnicznym, różnobarwnym regionie jest bardzo potrzebny. Kto jak nie telewizja ma w dzisiejszych czasach pokazywać i informować - podsumowuje Dworzański.
Podobnie uważa wojewoda podlaski Maciej Żywno, kolejny z adresatów apelu. By wesprzeć Prochowicza, wystosował pisma do Ministerstwa Skarbu i zarządu TVP, prosząc o działania, które zapobiegną upadkowi regionalnego ośrodka. Odpowiedzi jeszcze nie dostał.
Podobnie bezpartyjny, ale działający w klubie Lewicy poseł Jarosław Matwiejuk. Ten w sprawie kondycji regionalnej telewizji napisał interpelację do premiera.
- Zapytałem, jak szef rządu zamierza rozwiązać ten problem - mówi poseł. Obiecuje też, że będzie wspierał najnowszy pomysł SLD, które chce, by TVP finansować z odpisów od podatku PIT i CIT.
Prośba dyrektora Prochowicza nie dotarła natomiast do posła Mariusza Kamińskiego, swego czasu rzecznika klubu parlamentarnego PiS. Zgadza się on, że regionalne ośrodki telewizji są potrzebne.
- W takim województwie jak nasze dla wielu osób to jedyne źródło informacji. Byłoby bardzo źle, gdyby upadły - uważa poseł Kamiński. Od razu jednak dodaje, że możliwości przeciętnego parlamentarzysty w kwestii realnej pomocy są znikome.
- Zaangażuję się w kwestie legislacyjne służące rozwiązaniu problemów telewizji, jeśli takie się pojawią. Będę też apelował do obywateli o to, żeby płacili abonament. Na tym kończą się moje możliwości - zdaniem posła PiS współwinnym sytuacji w telewizji jest premier Donald Tusk, którego wypowiedzi można było odczytać jako zachętę do niepłacenia abonamentu. Według tłumaczenia władz spółki to właśnie drastyczny spadek wpływów z abonamentu jest główną przyczyną cięć w budżetach regionalnych ośrodków. Z kolei Najwyższa Izba Kontroli wskazuje też na inne przyczyny, chociażby niegospodarność rządzących spółką w ostatnich kilku latach. W wyniku ich działalności telewizja miała wydać niepotrzebnie 200 mln zł, m.in. na gigantyczne odprawy czy pensje licznych doradców.
Na pytanie, czy PiS nie mogłaby zaapelować do władz telewizji o wsparcie regionalnych ośrodków poprzez związanych z partią członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, poseł Kamiński odpowiada: - Nigdy nie słyszałem, żeby PiS miał wpływ na radę czy zarząd TVP.
Wówczas z powodu braku pieniędzy musiał wprowadzić nową ramówkę programu stacji. Z emitowanego codziennie kilkugodzinnego pasma zniknęło praktycznie wszystko poza programem informacyjnym, programami dla zamieszkujących Podlaskie mniejszości narodowych i produkcjami redakcji religijnych: katolickiej i prawosławnej.
- Ich emisji wymaga od nas misja telewizji publicznej. Ale od kwietnia i na nie pewnie zabraknie pieniędzy. Chyba zaczniemy wtedy w oddziale hodować pieczarki - mówił dyrektor.
Na temat swojej najnowszej inicjatywy, rozpaczliwego listu o pomoc skierowanego m.in. do podlaskich parlamentarzystów i lokalnych samorządów, już rozmawiać nie chce. Powołuje się na obowiązujący pracowników TVP zakaz wypowiedzi dla mediów.
Jego apel dotarł m.in. do marszałka województwa Jarosława Dworzańskiego.
- Wiem, że sytuacja jest tam rozpaczliwa, ale co my możemy zrobić. Wspieramy ten ośrodek na tyle, na ile nam pomaga prawo - marszałek przypomina, że wojewódzki samorząd za pomocą współfinansowanych przez siebie programów promuje m.in. unijne fundusze. Niedługo telewizja ma też zacząć produkcję cyklicznego programu pokazującego ciekawe miejsca w województwie. On też będzie współfinansowany przez samorząd województwa i samorządy lokalne.
- Mamy świadomość tego, że to kropla w morzu potrzeb, która problemów ośrodka nie rozwiąże - dodaje marszałek, nie ukrywając, że jest bardzo zaniepokojony całą sytuacją. - Różnie nam się współpraca z lokalnym oddziałem telewizji układa, nie zawsze nas dobrze pokazują. Ale to są reguły demokracji. A ten ośrodek w naszym wieloetnicznym, różnobarwnym regionie jest bardzo potrzebny. Kto jak nie telewizja ma w dzisiejszych czasach pokazywać i informować - podsumowuje Dworzański.
Podobnie uważa wojewoda podlaski Maciej Żywno, kolejny z adresatów apelu. By wesprzeć Prochowicza, wystosował pisma do Ministerstwa Skarbu i zarządu TVP, prosząc o działania, które zapobiegną upadkowi regionalnego ośrodka. Odpowiedzi jeszcze nie dostał.
Podobnie bezpartyjny, ale działający w klubie Lewicy poseł Jarosław Matwiejuk. Ten w sprawie kondycji regionalnej telewizji napisał interpelację do premiera.
- Zapytałem, jak szef rządu zamierza rozwiązać ten problem - mówi poseł. Obiecuje też, że będzie wspierał najnowszy pomysł SLD, które chce, by TVP finansować z odpisów od podatku PIT i CIT.
Prośba dyrektora Prochowicza nie dotarła natomiast do posła Mariusza Kamińskiego, swego czasu rzecznika klubu parlamentarnego PiS. Zgadza się on, że regionalne ośrodki telewizji są potrzebne.
- W takim województwie jak nasze dla wielu osób to jedyne źródło informacji. Byłoby bardzo źle, gdyby upadły - uważa poseł Kamiński. Od razu jednak dodaje, że możliwości przeciętnego parlamentarzysty w kwestii realnej pomocy są znikome.
- Zaangażuję się w kwestie legislacyjne służące rozwiązaniu problemów telewizji, jeśli takie się pojawią. Będę też apelował do obywateli o to, żeby płacili abonament. Na tym kończą się moje możliwości - zdaniem posła PiS współwinnym sytuacji w telewizji jest premier Donald Tusk, którego wypowiedzi można było odczytać jako zachętę do niepłacenia abonamentu. Według tłumaczenia władz spółki to właśnie drastyczny spadek wpływów z abonamentu jest główną przyczyną cięć w budżetach regionalnych ośrodków. Z kolei Najwyższa Izba Kontroli wskazuje też na inne przyczyny, chociażby niegospodarność rządzących spółką w ostatnich kilku latach. W wyniku ich działalności telewizja miała wydać niepotrzebnie 200 mln zł, m.in. na gigantyczne odprawy czy pensje licznych doradców.
Na pytanie, czy PiS nie mogłaby zaapelować do władz telewizji o wsparcie regionalnych ośrodków poprzez związanych z partią członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, poseł Kamiński odpowiada: - Nigdy nie słyszałem, żeby PiS miał wpływ na radę czy zarząd TVP.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Pomóżcie regionalnej telewizji
pawlozsiul
10.02.10, 02:31
Matwiejuk - największe poza Putrą nieporozumienie RP. Mój 1% idzie niezmiennie na Eleos, odkąd ta możliwość się pojawiła i nie zamierzam go przekazywać na rzecz komercyjnej spółki, jaką jest»
-
Pomóżcie regionalnej telewizji
ogabignac
10.02.10, 10:49
Białostocką TVP trzeba sprywatyzować. Apeluję do podlaskich polityków isamorządowców że mogą wspomóc telewizję ale z własnych, prywatnych środków anie z naszych podatków. Do tego co pokazuje»
-
Pomóżcie regionalnej telewizji
m.bohdanowicz
10.02.10, 11:37
Dla paru osób, dla których jest to jedyne źródło informacji nie warto utrzymywać całej stacji telewizyjnej. BTV stoi na bardzo niskim poziomie, nie tyle technicznym, co inetelektualnym. TV »
Najczęściej czytane24 htydzień




