Był las. Będzie... park
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 20:06
Przywracamy historyczny wygląd okolicy - tak władze białostockiego aeroklubu tłumaczą rozległe wycinki w lesie rosnącym wzdłuż drogi dojazdowej do lotniska na Krywlanach
Do niedawna za żelaznym, przerzuconym nad drogą prowadzącą do lotniska napisem "Aeroklub Białostocki" rozciągał się dziki las, północna krawędź Lasu Solnickiego. W miejscu oddalonym o kilka kilometrów od centrum miasta brzozy, klony i olchy tworzyły prawdziwą dżunglę, ulubione miejsce spacerów białostoczan. Latem ulica majora Jana Michałowskiego, którą można dojść do budynków lotniska, przypominała zielony tunel.
Jednym z powodów, dla których zrezygnowano z budowy regionalnego lotniska na Krywlanach, była chęć ocalenia Lasu Solnickiego. Wydłużenie pasa wymagałoby bowiem oczyszczenia z drzew ponad 100 hektarów terenu.
Lotniska pasażerskiego nie będzie, a mimo to część drzew usunięto.
- Między Ciołkowskiego a Michałowskiego las wycięto praktycznie w pień. Zostały pojedyncze drzewa i szpaler wzdłuż samej ulicy. O co znowu chodzi? Czemu to ma służyć? - zapytał kilka dni temu na forum "Gazety" nasz felietonista Wojtek Koronkiewicz.
Wycinka wzbudziła też niepokój Jarosława Chodynickiego, szefa białostockiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
- To na terenie objętym wyrębem mieściło się przed wojną lotnisko wojskowe, a w czasie wojny - niemieckie koszary. Nikt nigdy nie prowadził tam badań. Szkoda by było, żeby te pozostałości zniszczyć zanim przyjrzą się im specjaliści - alarmował Chodynicki.
Wbrew pozorom uzyskanie odpowiedzi o prace przy Michałowskiego nie było rzeczą najprostszą. Wycinkę przeprowadzono na terenach miejskich, o jej rzeczywiste rozmiary i powody zapytaliśmy więc magistrat. Przygotowanie odpowiedzi zajęło urzędnikom dwa dni.
- Wycinki w okolicach Michałowskiego związane są z budową kampusu uniwersyteckiego. Dotyczą w sumie 15 drzew, w części do wycięcia, w części do przesadzenia. Na ich miejscu ma powstać instytut fizyki. Ponieważ prezydent Truskolaski jest pracownikiem Uniwersytetu w Białymstoku, zezwolenie na wycinkę wydawał Urząd Miasta Wasilków - poinformował nas Karol Świetlicki z biura prasowego prezydenta Białegostoku.
Ta odpowiedź nie bardzo pasowała do rzeczywistości. Skala cięć znacznie przerastała deklaracje magistratu, miejsce też nie bardzo pasowało. Ten trop definitywnie uciął Tomasz Zalewski, kanclerz Uniwersytetu: - Przecież kampus ma powstać po drugiej stronie Ciołkowskiego, kilkaset metrów dalej w kierunku Mickiewicza. My z tą wycinką nie mamy nic wspólnego.
Tajemnicę wyjaśnił dopiero Henryk Sosnowski, dyrektor białostockiego aeroklubu.
- Te prace prowadzone są na nasze zlecenie, pod nadzorem nadleśnictwa Dojlidy. Po prostu przywracamy okolicom lotniska jego historyczny wygląd. Dziś mało kto o tym pamięta, ale w przeszłości one były uporządkowane i przypominały park - wyjaśnia dyrektor. Jego zdaniem, chociaż wycinka z daleka może sprawiać dość przygnębiające wrażenie, to tak naprawdę dotyczy głównie krzewów i samosiejek.
- Właściwie to nie wycinka, a odkrzaczanie - tłumaczy. Uspokaja też historyków: - Dopiero teraz odsłonięte zostały pozostałości po wysadzonych koszarach. Wyraźnie widać, gdzie były i łatwo można je zbadać - mówi.
- To jakaś paranoja. Komu ten las przeszkadzał? Park? Czy to znaczy, że tuje też tam posadzą? - Wojtek Koronkiewicz nie kryje braku akceptacji dla działań aeroklubu.
W kwestii nasadzeń może okazać się prorokiem. Dyrektor Sosnowski bowiem planuje na wiosnę na oczyszczonych terenach dołożyć trochę zieleni.
- Szlachetnych gatunków - mówi, nie wdając się w szczegóły.
Jednym z powodów, dla których zrezygnowano z budowy regionalnego lotniska na Krywlanach, była chęć ocalenia Lasu Solnickiego. Wydłużenie pasa wymagałoby bowiem oczyszczenia z drzew ponad 100 hektarów terenu.
Lotniska pasażerskiego nie będzie, a mimo to część drzew usunięto.
- Między Ciołkowskiego a Michałowskiego las wycięto praktycznie w pień. Zostały pojedyncze drzewa i szpaler wzdłuż samej ulicy. O co znowu chodzi? Czemu to ma służyć? - zapytał kilka dni temu na forum "Gazety" nasz felietonista Wojtek Koronkiewicz.
Wycinka wzbudziła też niepokój Jarosława Chodynickiego, szefa białostockiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
- To na terenie objętym wyrębem mieściło się przed wojną lotnisko wojskowe, a w czasie wojny - niemieckie koszary. Nikt nigdy nie prowadził tam badań. Szkoda by było, żeby te pozostałości zniszczyć zanim przyjrzą się im specjaliści - alarmował Chodynicki.
Wbrew pozorom uzyskanie odpowiedzi o prace przy Michałowskiego nie było rzeczą najprostszą. Wycinkę przeprowadzono na terenach miejskich, o jej rzeczywiste rozmiary i powody zapytaliśmy więc magistrat. Przygotowanie odpowiedzi zajęło urzędnikom dwa dni.
- Wycinki w okolicach Michałowskiego związane są z budową kampusu uniwersyteckiego. Dotyczą w sumie 15 drzew, w części do wycięcia, w części do przesadzenia. Na ich miejscu ma powstać instytut fizyki. Ponieważ prezydent Truskolaski jest pracownikiem Uniwersytetu w Białymstoku, zezwolenie na wycinkę wydawał Urząd Miasta Wasilków - poinformował nas Karol Świetlicki z biura prasowego prezydenta Białegostoku.
Ta odpowiedź nie bardzo pasowała do rzeczywistości. Skala cięć znacznie przerastała deklaracje magistratu, miejsce też nie bardzo pasowało. Ten trop definitywnie uciął Tomasz Zalewski, kanclerz Uniwersytetu: - Przecież kampus ma powstać po drugiej stronie Ciołkowskiego, kilkaset metrów dalej w kierunku Mickiewicza. My z tą wycinką nie mamy nic wspólnego.
Tajemnicę wyjaśnił dopiero Henryk Sosnowski, dyrektor białostockiego aeroklubu.
- Te prace prowadzone są na nasze zlecenie, pod nadzorem nadleśnictwa Dojlidy. Po prostu przywracamy okolicom lotniska jego historyczny wygląd. Dziś mało kto o tym pamięta, ale w przeszłości one były uporządkowane i przypominały park - wyjaśnia dyrektor. Jego zdaniem, chociaż wycinka z daleka może sprawiać dość przygnębiające wrażenie, to tak naprawdę dotyczy głównie krzewów i samosiejek.
- Właściwie to nie wycinka, a odkrzaczanie - tłumaczy. Uspokaja też historyków: - Dopiero teraz odsłonięte zostały pozostałości po wysadzonych koszarach. Wyraźnie widać, gdzie były i łatwo można je zbadać - mówi.
- To jakaś paranoja. Komu ten las przeszkadzał? Park? Czy to znaczy, że tuje też tam posadzą? - Wojtek Koronkiewicz nie kryje braku akceptacji dla działań aeroklubu.
W kwestii nasadzeń może okazać się prorokiem. Dyrektor Sosnowski bowiem planuje na wiosnę na oczyszczonych terenach dołożyć trochę zieleni.
- Szlachetnych gatunków - mówi, nie wdając się w szczegóły.
- 40 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Był las. Będzie... park
maureen2
10.02.10, 12:19
teren mokry,można krzaki wyciąć przy drodze,a nie drzewa upiorny sen żony alkoholika -wycięte drzewa,wygracowane ścieżki i trawa wyprostowana krochmalem,he,he»
-
Był las. Będzie... park
iwonka50
12.02.10, 09:23
Niech powiedzą po prostu, że potrzebne są pieniądze ze sprzedaży tych drzew. »




