Szpital w Choroszczy: zwolnienia, obniżki pensji i procesy

Agnieszka Domanowska
2010-02-09 , aktualizacja: 09.02.2010 20:09
A A A Drukuj
- Nie może być tak, że rezydent w szpitalu zarabia więcej niż lekarz ze specjalizacją - twierdzi Iwona Owsiejczuk ze szpitala psychiatrycznego w Choroszczy. Pozwała swojego pracodawcę i domaga się 41 tys. zł odszkodowania. Wyrok już za dwa tygodnie.

Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Jak twierdzi Owsiejczuk, godzina jej pracy została wyceniona przez dyrekcję na 20 zł. Rezydent po studiach dostaje 25 zł.

Problem został nagłośniony w kwietniu ubiegłego roku, kiedy to Ministerstwo Zdrowia, żeby zachęcić młodych lekarzy do pozostania w kraju, znacznie podwyższyło im zarobki (z wyrównaniem od stycznia tego roku). Płace ich starszych kolegów, już po wieloletniej specjalizacji, pozostały jednak na tym samym poziomie. Efekt jest taki, że niektórzy specjaliści z długim stażem zarabiają od kilkuset do nawet tysiąca złotych mniej od młodych lekarzy, którzy dopiero przy swoich starszych kolegach mieli się przyuczać do samodzielnej pracy. Lekarze dostają też mniej pieniędzy za dyżury, choć te dla obu tych grup zawodowych są finansowane ze środków szpitalnych - wylicza się je na bazie wysokości podstawowej płacy. - Kiedy zarabiałam 2530 zł, płaca rezydenta wynosiła 3800 - mówi dr Owsiejczuk. - Teraz dyrekcja również nie mówi o podwyżkach, wręcz przeciwnie. Prawdopodobnie płace w szpitalu zostaną zmniejszone, bo kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia jest mniejszy.

Wczoraj przed sądem w Białymstoku zakończył się proces. Ani lekarka i jej pełnomocnik, ani pełnomocnik szpitala nie skorzystali z prawa do mowy końcowej.

- Wszystko już zostało podczas procesu powiedziane - uważa Ryszard Kijak, szef podlaskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który przed sądem występował w roli pełnomocnika swojej koleżanki.

Obecnie w sądach toczą się cztery takie sprawy. Każda z nich jest na podobnym etapie, czyli zbliża się ku końcowi.

- Te pierwsze procesy traktowane są przez związki testowo - jeśli się powiodą, do sądów ruszą pozostali lekarze, którzy czują się pokrzywdzeni poziomem zarobków - mówi Kijak. Sytuacja w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy jest dramatyczna. W ubiegłym roku pracownicy grozili, że złożą wypowiedzenia z pracy. W efekcie tego nie zrobili. Na dwie godziny odeszli od łóżek pacjentów.

Teraz jest coraz gorzej. Szpital traci płynność finansową. Jest zadłużony na ponad 20 mln zł.

- Na domiar złego kontrakt z NFZ jest o 1,5 mln zł niższy niż w ubiegłym roku. Za prąd zapłacimy o milion więcej. Żeby wyjść na zero, potrzebujemy około 25 mln - mówi Tomasz Goździkiewicz, szef szpitala w Choroszczy. - To niewykonalne.

Na pytanie, czy będą w palcówce zwolnienia, dyrektor odpowiada: - A gdzie ich nie będzie? Moją ideą jest, aby nikomu nie podziękować, ale nie wiem, jak to wyjdzie. Na pewno coś trzeba zrobić - albo zwolnić, albo obniżyć pensje o pięć procent - zapowiada Goździkiewicz.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Szpital w Choroszczy: zwolnienia, obniżki pensj... lo334 10.02.10, 12:14

    Dr Owsiejczuk strasznie "zazdraszcza" młodym lekarzom pieniążków.Cóż niebędzie na nowe auto luksusowe na razie miała.Z powodu nerwowości może wypisaćsobie receptę na leki uspokajające »