W szpitalu w Choroszczy nie ma dyskryminacji

Adam Matys, aga
2010-02-23 , aktualizacja: 23.02.2010 20:01
A A A Drukuj
Rejonowy Sąd Pracy odrzucił wczoraj wniosek dr Iwony Owsiejczuk ze szpitala w Choroszczy. Pozwała ona pracodawcę o to, że jako lekarz specjalista z długoletnim stażem zarabia mniej od młodych rezydentów. Domagała się 41 tys. zł odszkodowania
Iwona Owsiejczuk. Pozwała pracodawcę o to, że jako lekarz specjalista z długim stażem zarabia mniej od młodych rezydentów
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Iwona Owsiejczuk. Pozwała pracodawcę o to, że jako lekarz specjalista z długim stażem zarabia mniej od młodych rezydentów
Problem pojawił się w kwietniu 2009 roku. To właśnie wtedy Ministerstwo Zdrowia, żeby zachęcić młodych lekarzy do pozostania w kraju, postanowiło podnieść im zarobki (z wyrównaniem od stycznia). Płace ich kolegów po fachu, którzy dodatkowo mają na koncie wieloletnią specjalizację, pozostały jednak niezmienione. Owsiejczuk wyliczyła, że za godzinę swojej pracy zarabia 20 zł, podczas gdy rezydent po studiach 25 zł.

- Około 15 tysięcy lekarzy w Polsce może mieć podobny problem - twierdzi Ryszard Kijak, szef podlaskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Lekarzy, który przed sądem występuje w roli pełnomocnika swojej koleżanki. - Są to pracownicy zatrudnieni na etatach, a nie kontraktach.

Jak przyznaje, są jednak szpitale, gdzie lekarz na etacie zarabia więcej od rezydentów. Jednak są one rzadkością. Obecnie specjaliści z długim stażem zarabiają od kilkuset do nawet tysiąca złotych mniej od młodych lekarzy, którzy dopiero przy swoich starszych kolegach mieli się przyuczać do samodzielnej pracy. Mniej pieniędzy otrzymują również za dyżury, choć te dla obu tych grup zawodowych są finansowane ze środków szpitalnych.

Wczoraj sąd oddalił wniosek dr Owsiejczuk o odszkodowanie. W uzasadnieniu sędzia Maciej Łukaszewicz powiedział, że przepisy prawne nie pozwalają ustalać sądowi, czyja praca jest cięższa oraz o ile więcej można zarobić, będąc na danym stanowisku.

Przedstawione zostało również wyliczenie pensji powódki. W jej przypadku nie można było wziąć pod uwagę samej płacy zasadniczej lekarza, ale również pozostałe składniki wynagrodzenia, takie jak premie, dodatek stażowy czy dodatkowe pieniądze za dyżury. Po podliczeniu tych wszystkich elementów pensja dr Owsiejczuk wyniosła nieco więcej od wynagrodzenia lekarza rezydenta. Nie mogło więc być mowy o dyskryminacji płacowej.

Sędzia wyjaśnił również, że pensja lekarza specjalisty zależy od sytuacji finansowej szpitala. Rezydent natomiast otrzymuje swoje wynagrodzenie zgodnie ze stawkami ustalonymi przez Ministerstwo Zdrowia. W związku z tym pensje obu grup pracowniczych są pozyskiwane z różnych źródeł.

- Wyrok sądu jest zgodny z naszymi przewidywaniami - mówił zaraz po rozprawie Kijak. - Sąd, uzasadniając, powiedział, że wynagrodzenia są racjonalne z punktu widzenia szpitala. Szkoda tylko, że nie można tu mówić o racjonalności z punktu widzenia pracownika. Na pewno będziemy się odwoływać.

Według Kijaka oba stanowiska różnią się odpowiedzialnością wykonywanych zadań oraz liczbą godzin pełnionych dyżurów (lekarz specjalista ma ich znacznie więcej).

To pierwsza z kilku spraw, które prowadzone są w polskich sądach z inicjatywy OZZL. Jak twierdzi dr Owsiejczuk, w szpitalu w Choroszczy w podobnej sytuacji znajduje się około 80 osób. Sytuacja samej placówki jest dramatyczna. W ubiegłym roku pracownicy grozili, że złożą wypowiedzenia z pracy. W efekcie nie zrobili tego. Dyrekcja nie zapowiada podwyżek, wręcz przeciwnie. Prawdopodobnie płace w szpitalu zostaną zmniejszone, bo kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia jest mniejszy.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy