Zabójstwo teściów zlecił operacyjnym policjantom
2010-02-26
, aktualizacja: 26.02.2010 16:30
Najpierw usłyszał prokuratorski zarzut zabicia żony, teraz śledczy oskarżają go o podżeganie do zabójstwa teściów i czerpanie korzyści z handlu narkotykami. - Ja tylko żartowałem - miał tłumaczyć się prokuratorom 36-letni Marek W.
ZOBACZ TAKŻE
- Krwawy wieczór kawalerski z niebezpiecznym narzędziem (08-03-10, 20:41)
SERWISY
Prokuratura Okręgowa w Białymstoku właśnie skierowała do sądu w Łomży akt oskarżenia wobec mieszkańca Kolna.
Sprawa nakłaniania do zabicia teściów wyszła przy okazji policyjnej akcji dotyczącej handlu narkotykami. Funkcjonariusze, którzy przeniknęli do środowiska handlarzy kilkukrotnie zetknęli się z Markiem W. Ten wielokrotnie opowiadał im, że ma problem ze swoimi teściami. Mówił głównie o teściowej, która oskarżała go o zamordowanie córki i inspirowała kolejne programy telewizyjne i artykuły w gazetach. Żona W. zaginęła w 2000 roku. Uznając, że brak jest znamion przestępstwa, śledztwo w tej sprawie umorzono kilka lat temu. Rodzina kobiety od początku podejrzewała, że za tą sprawą stoi Marek W.
W 2009 roku Prokuratura Krajowa stwierdziła, że należy jeszcze raz zbadać okoliczności sprawy. W efekcie śledczy z Elbląga postawili mu zarzut zabójstwa, choć do tej pory nie odnaleziono ciała.
W rozmowach z policjantami mówił, że chciałby "pozbyć" się teściów. Ci mieli mu pomóc w znalezieniu osoby, która by wykonała wyrok.
3 czerwca 2008 roku spotkał się z osoba, która za 20 tysięcy złotych miała przyjąć od niego zlecenie zabicia teściów. Najpierw miało to być podłożenie ładunku wybuchowego w sklepie, który prowadzą. Jednak w miedzy czasie Marek W. doszedł do wniosku, że to dość ryzykowne posunięcie, bo stanie się ono faktem medialnym. Powiedział podstawionej osobie, że najlepiej by było gdyby zginęli podczas napadu rabunkowego. Marek W. powiedział "kula w łeb". Do zdarzenia miało dojść we wrześniu. Jednak w ostatniej chwili Marek W. się wycofał, tłumacząc się chwilowym brakiem kasy.
Podczas przesłuchania tylko częściowo przyznał się do handlu narkotykami. O zleceniu zabójstwa powiedział tylko: "nie chciałem pozbawić życia swoich teściów, nigdy z nimi zatargów, a zlecenie było tylko żartem".
Jesienią ub. roku mężczyzna został zatrzymany, od tego czasu przebywa w areszcie.
Akt oskarżenia został przesłany do Sądu Okręgowego w Łomży. W połowie marca ma rozpocząć się tam pierwszy proces.
W obu sprawach Markowi W. grozi nawet dożywocie.
Sprawa nakłaniania do zabicia teściów wyszła przy okazji policyjnej akcji dotyczącej handlu narkotykami. Funkcjonariusze, którzy przeniknęli do środowiska handlarzy kilkukrotnie zetknęli się z Markiem W. Ten wielokrotnie opowiadał im, że ma problem ze swoimi teściami. Mówił głównie o teściowej, która oskarżała go o zamordowanie córki i inspirowała kolejne programy telewizyjne i artykuły w gazetach. Żona W. zaginęła w 2000 roku. Uznając, że brak jest znamion przestępstwa, śledztwo w tej sprawie umorzono kilka lat temu. Rodzina kobiety od początku podejrzewała, że za tą sprawą stoi Marek W.
W 2009 roku Prokuratura Krajowa stwierdziła, że należy jeszcze raz zbadać okoliczności sprawy. W efekcie śledczy z Elbląga postawili mu zarzut zabójstwa, choć do tej pory nie odnaleziono ciała.
W rozmowach z policjantami mówił, że chciałby "pozbyć" się teściów. Ci mieli mu pomóc w znalezieniu osoby, która by wykonała wyrok.
3 czerwca 2008 roku spotkał się z osoba, która za 20 tysięcy złotych miała przyjąć od niego zlecenie zabicia teściów. Najpierw miało to być podłożenie ładunku wybuchowego w sklepie, który prowadzą. Jednak w miedzy czasie Marek W. doszedł do wniosku, że to dość ryzykowne posunięcie, bo stanie się ono faktem medialnym. Powiedział podstawionej osobie, że najlepiej by było gdyby zginęli podczas napadu rabunkowego. Marek W. powiedział "kula w łeb". Do zdarzenia miało dojść we wrześniu. Jednak w ostatniej chwili Marek W. się wycofał, tłumacząc się chwilowym brakiem kasy.
Podczas przesłuchania tylko częściowo przyznał się do handlu narkotykami. O zleceniu zabójstwa powiedział tylko: "nie chciałem pozbawić życia swoich teściów, nigdy z nimi zatargów, a zlecenie było tylko żartem".
Jesienią ub. roku mężczyzna został zatrzymany, od tego czasu przebywa w areszcie.
Akt oskarżenia został przesłany do Sądu Okręgowego w Łomży. W połowie marca ma rozpocząć się tam pierwszy proces.
W obu sprawach Markowi W. grozi nawet dożywocie.
Przeczytaj też o katastrofie na budowie Centrum Plaza
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów




