Po śmierci posłuż nauce
2010-03-11
, aktualizacja: 12.03.2010 17:17
Studenci medycyny nie nauczą się anatomii w lepszy sposób niż na zwłokach. Ani atlas, ani fantom czy film nie zastąpią dotknięcia nerwu, nerki, płuca. - Przyszły lekarz musi wziąć serce do ręki - mówią wykładowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. A uczelnia rozpoczyna program świadomej donacji zwłok
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Zwłoki nn posłużą żywym do nauki (19-09-10, 20:29)
- Świadoma donacja: oddali siebie nauce (09-06-10, 20:22)
- Po śmierci służą pomocą. Wystarczy oświadczenie (08-04-10, 19:51)
- Donacja zwłok: Kościół nie jest przeciw (17-03-10, 20:41)
- Transplantologia powoli wychodzi z zapaści (26-02-10, 18:57)
SERWISY
Niewiele osób wie, co to jest donacja zwłok, a ci, którzy wiedzą, nie zastanawiają się nad tym. Przekazać swoje ciało na materiał dydaktyczny? Na nim studenci medycyny będą poznawać tajniki ludzkiego ciała? Nie będzie pogrzebu?
To najczęstsze wątpliwości tych, którzy chociaż raz pomyśleli o donacji.
Serce w dłoni
W praktyce wygląda to tak. Zakład Anatomii Prawidłowej Człowieka. W salach ćwiczeń na stołach leżą spreparowane ciała, na innych tylko ich części. Pochylają się nad nimi skupieni studenci. Dotykają, przyglądają się i uczą, jak od środka wygląda ludzkie ciało. Niemal wszędzie ustawione są naczynia z formaliną, a w nich mózgi, płuca, serca.
- To jest niezbędne do tego, aby ci młodzi ludzie w przyszłości byli naprawę fachowcami i wiedzieli, jak funkcjonuje organizm - tłumaczy profesor Janusz Dzięcioł, kierownik Zakładu Anatomii Prawidłowej Człowieka na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku.
Na czas określony lub na zawsze
Do tej pory można było przekazać zwłoki na cele naukowe, ale do końca nie było to umocowane prawnie. Wystarczyło oświadczenie woli, by ciało po śmierci trafiło do zakładu anatomii. Jedynym kryterium było nieodpłatne przekazanie zwłok. Do tej pory 12 osób złożyło takie oświadczenia. Ale te osoby nie są jeszcze objęte programem.
- Te oświadczenia są na moim biurku, każde z nich potwierdzone notarialnie. Prawie z każdą z tych osób, która podpisała takie oświadczenie, rozmawiałem osobiście - mówi profesor Dzięcioł.
Program, który ma rozpropagować donację zwłok w naszym regionie daje dwie możliwości.
- Oddanie ciała na czas określony. To zazwyczaj są trzy lata. Po upływie tego czasu będziemy powiadamiać osoby wskazane w akcie woli. Pochówek takiej osoby będzie na koszt uczelni - wyjaśnia profesor Dzięcioł. - Druga możliwość to oddanie ciała na czas nieokreślony, czyli na zawsze.
Uczelnia nie ukrywa, że właśnie na takiej donacji jej najbardziej zależy. Białostoccy studenci medycyny korzystają z preparatów, które mają kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Wieloletnie użytkowanie powoduje uszkodzenia mechaniczne i sprawia, że nerwy i naczynia zmieniają wygląd.
- Proszę mi wierzyć, że wszystkie zwłoki są tutaj traktowane z należytym szacunkiem. Nie pozwalam moim studentom na jakiekolwiek żarty na ten temat.
Brak preparatów jest dotkliwie odczuwany w całym kraju. Coraz więcej uczelni wdraża programy świadomej donacji. Funkcjonują one już w Katowicach i Lublinie.
Wielki szacunek dla tych, którzy oddali
Osoby, które zdecydują się na dobrowolne oddanie ciała po śmierci na rzecz nauki, wypełnią specjalny akt donacji, potwierdzany notarialne. Donator wskaże w nim m.in. osoby, które powiadomił o swojej woli, będzie też mógł określić, czy chce pozostać anonimowy, czy też pragnie, aby jego nazwisko zostało wymienione na tablicy pamiątkowej. Powinien również określić, ile lat chce służyć nauce oraz wskazać miejsce przyszłego pochówku. Ostatnie ciało trafiło do Zakładu Anatomii trzy lata temu. Profesor Dzięcioł wspomina, że w zakładzie jest ciało osoby, którą znał.
- Nie mogę powiedzieć, o kogo chodzi, bo była to osoba znana w Białymstoku. Kiedy dowiedziałem się, że to jej narządy pokazuję studentom, poczułem wielki szacunek i wdzięczność - mówi.
To najczęstsze wątpliwości tych, którzy chociaż raz pomyśleli o donacji.
Serce w dłoni
W praktyce wygląda to tak. Zakład Anatomii Prawidłowej Człowieka. W salach ćwiczeń na stołach leżą spreparowane ciała, na innych tylko ich części. Pochylają się nad nimi skupieni studenci. Dotykają, przyglądają się i uczą, jak od środka wygląda ludzkie ciało. Niemal wszędzie ustawione są naczynia z formaliną, a w nich mózgi, płuca, serca.
- To jest niezbędne do tego, aby ci młodzi ludzie w przyszłości byli naprawę fachowcami i wiedzieli, jak funkcjonuje organizm - tłumaczy profesor Janusz Dzięcioł, kierownik Zakładu Anatomii Prawidłowej Człowieka na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku.
Na czas określony lub na zawsze
Do tej pory można było przekazać zwłoki na cele naukowe, ale do końca nie było to umocowane prawnie. Wystarczyło oświadczenie woli, by ciało po śmierci trafiło do zakładu anatomii. Jedynym kryterium było nieodpłatne przekazanie zwłok. Do tej pory 12 osób złożyło takie oświadczenia. Ale te osoby nie są jeszcze objęte programem.
- Te oświadczenia są na moim biurku, każde z nich potwierdzone notarialnie. Prawie z każdą z tych osób, która podpisała takie oświadczenie, rozmawiałem osobiście - mówi profesor Dzięcioł.
Program, który ma rozpropagować donację zwłok w naszym regionie daje dwie możliwości.
- Oddanie ciała na czas określony. To zazwyczaj są trzy lata. Po upływie tego czasu będziemy powiadamiać osoby wskazane w akcie woli. Pochówek takiej osoby będzie na koszt uczelni - wyjaśnia profesor Dzięcioł. - Druga możliwość to oddanie ciała na czas nieokreślony, czyli na zawsze.
Uczelnia nie ukrywa, że właśnie na takiej donacji jej najbardziej zależy. Białostoccy studenci medycyny korzystają z preparatów, które mają kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Wieloletnie użytkowanie powoduje uszkodzenia mechaniczne i sprawia, że nerwy i naczynia zmieniają wygląd.
- Proszę mi wierzyć, że wszystkie zwłoki są tutaj traktowane z należytym szacunkiem. Nie pozwalam moim studentom na jakiekolwiek żarty na ten temat.
Brak preparatów jest dotkliwie odczuwany w całym kraju. Coraz więcej uczelni wdraża programy świadomej donacji. Funkcjonują one już w Katowicach i Lublinie.
Wielki szacunek dla tych, którzy oddali
Osoby, które zdecydują się na dobrowolne oddanie ciała po śmierci na rzecz nauki, wypełnią specjalny akt donacji, potwierdzany notarialne. Donator wskaże w nim m.in. osoby, które powiadomił o swojej woli, będzie też mógł określić, czy chce pozostać anonimowy, czy też pragnie, aby jego nazwisko zostało wymienione na tablicy pamiątkowej. Powinien również określić, ile lat chce służyć nauce oraz wskazać miejsce przyszłego pochówku. Ostatnie ciało trafiło do Zakładu Anatomii trzy lata temu. Profesor Dzięcioł wspomina, że w zakładzie jest ciało osoby, którą znał.
- Nie mogę powiedzieć, o kogo chodzi, bo była to osoba znana w Białymstoku. Kiedy dowiedziałem się, że to jej narządy pokazuję studentom, poczułem wielki szacunek i wdzięczność - mówi.
Czy zdecydowalibyście się na donację zwłok? Jak zareagowałaby Wasza rodzina? Napiszcie do nas
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Re: Po śmierci posłuż nauce
xnonorx
12.03.10, 16:13
Oddaj po śmierci zwłoki za darmo żeby inni się uczyli...to może chociaż za gwarancję dostania się przynajmniej w ciągu tygodnia do specjalisty? »
-
Po śmierci posłuż nauce
polak57
12.03.10, 18:40
Jak najwiecej wiadomosci na ten temat,to pomoze zrozumiec i przelamac opory.Zycze powodzenia,sam niejednokrotnie zastanawialem sie nad tym,nie jest to latwa decyzja.»
-
Po śmierci posłuż nauce
nogod11
21.03.10, 07:27
Jestem za i nie zależy mi na pogrzebie ani miejscu na cmentarzu. Tylko jak załatwić te wszystkie formalności.???»
Najczęściej czytane24 htydzień





odtwórz