Chłód w areszcie
2010-03-15
, aktualizacja: 15.03.2010 17:02
Zimne kaloryfery i brak ciepłej wody w łaźni - tak według osadzonych w białostockim areszcie śledczym wygląda od początku tego roku aresztancka codzienność
- W celach jest po prostu zimno. Trudno żeby nie było, skoro kaloryfery od stycznia nie grzeją - jeden z "pensjonariuszy" aresztu śledczego przy Kopernika zadzwonił niedawno do naszej redakcji. Jak wyjaśniał, dzwoni z desperacji.
- Skarżymy się, prosimy i nic. A to naprawdę problem - mówił, prosząc, by nie publikować jego imienia i nazwiska. - Zgłaszamy, że jest zimno, że grzejniki nie działają. Przychodzi komisja, coś tam niby mierzy, ale aresztantom termometru nie pokaże. Pokręcą się po celi, potem autorytatywnie stwierdzą, że jest tu 21 stopni, więc nasze żale są nieuzasadnione.
Twierdzi, że problem nie dotyczy tylko temperatury w celach, ale generalnie ciepłej wody, której w areszcie brakuje.
- Raz w tygodniu, w poniedziałki, chodzimy do łaźni. Z zimnych cel, zmarznięci. Tam też się nie rozgrzejemy, bo woda z pryszniców też leci zimnawa - nasz rozmówca rysuje katastrofalny obraz aresztanckiej codzienności.
Zdaniem Michała Zagłoby, rzecznika aresztu śledczego w Białymstoku nasz rozmówca mocno podkolorował rzeczywistość.
- Do dyrekcji zakładu nie wpłynęła w tym roku ani jedna skarga na niskie temperatury w celach. Nikt też nie pisał w sprawie zimnej wody w łaźni - informuje rzecznik.
Podkreśla, że ewentualnych skarg osadzonych nikt nie lekceważy, a dyrekcja wizytuje cele na bieżąco, bo to jej obowiązek. - Przy tej okazji sprawdzana jest również temperatura, w jakiej przebywają aresztanci.
Rzecznik przyznaje, że podczas styczniowych mrozów, gdy nocą było - 30 stopni, w areszcie wybudowanym ponad sto lat temu, w 1906 roku, rzeczywiście było zimno.
- To stary gmach, wiadomo że nasze wewnętrzna sieć ciepłownicza jest przestarzała a jej modernizacja odbywa się powoli. Ale przy takich mrozach, jakie mieliśmy w styczniu, zimno było nie tylko u nas, ale też w wielu zwykłych budynkach mieszkalnych w mieście. Ale od tamtej pory, aż do awarii w ubiegłym tygodniu, gdy wody nie było w całym Białymstoku nie mieliśmy żadnych problemów ani z ogrzewaniem, ani z dostępem do wody - mówi rzecznik Zagłoba.
Zarazem potwierdza, że czasami w niektórych zakątkach aresztu, zwłaszcza na wyższych piętrach, mogą być problemy z ciśnieniem wody. Zakład jest bowiem przyłączony do samej końcówki miejskiego wodociągu. Do tego jest bardzo rozbudowany. Ma kilka oddziałów, warsztaty, pralnię i pomieszczenia administracyjne. Jeśli w każdym z tych miejsc wszyscy na raz zaczną korzystać z wody, niektórym może jej zabraknąć.
- Ale z takimi sytuacjami radzimy sobie na bieżąco bez problemów, mamy możliwość sterowania dopływem wody w poszczególne miejsca - podsumowuje rzecznik aresztu śledczego.
- Skarżymy się, prosimy i nic. A to naprawdę problem - mówił, prosząc, by nie publikować jego imienia i nazwiska. - Zgłaszamy, że jest zimno, że grzejniki nie działają. Przychodzi komisja, coś tam niby mierzy, ale aresztantom termometru nie pokaże. Pokręcą się po celi, potem autorytatywnie stwierdzą, że jest tu 21 stopni, więc nasze żale są nieuzasadnione.
Twierdzi, że problem nie dotyczy tylko temperatury w celach, ale generalnie ciepłej wody, której w areszcie brakuje.
- Raz w tygodniu, w poniedziałki, chodzimy do łaźni. Z zimnych cel, zmarznięci. Tam też się nie rozgrzejemy, bo woda z pryszniców też leci zimnawa - nasz rozmówca rysuje katastrofalny obraz aresztanckiej codzienności.
Zdaniem Michała Zagłoby, rzecznika aresztu śledczego w Białymstoku nasz rozmówca mocno podkolorował rzeczywistość.
- Do dyrekcji zakładu nie wpłynęła w tym roku ani jedna skarga na niskie temperatury w celach. Nikt też nie pisał w sprawie zimnej wody w łaźni - informuje rzecznik.
Podkreśla, że ewentualnych skarg osadzonych nikt nie lekceważy, a dyrekcja wizytuje cele na bieżąco, bo to jej obowiązek. - Przy tej okazji sprawdzana jest również temperatura, w jakiej przebywają aresztanci.
Rzecznik przyznaje, że podczas styczniowych mrozów, gdy nocą było - 30 stopni, w areszcie wybudowanym ponad sto lat temu, w 1906 roku, rzeczywiście było zimno.
- To stary gmach, wiadomo że nasze wewnętrzna sieć ciepłownicza jest przestarzała a jej modernizacja odbywa się powoli. Ale przy takich mrozach, jakie mieliśmy w styczniu, zimno było nie tylko u nas, ale też w wielu zwykłych budynkach mieszkalnych w mieście. Ale od tamtej pory, aż do awarii w ubiegłym tygodniu, gdy wody nie było w całym Białymstoku nie mieliśmy żadnych problemów ani z ogrzewaniem, ani z dostępem do wody - mówi rzecznik Zagłoba.
Zarazem potwierdza, że czasami w niektórych zakątkach aresztu, zwłaszcza na wyższych piętrach, mogą być problemy z ciśnieniem wody. Zakład jest bowiem przyłączony do samej końcówki miejskiego wodociągu. Do tego jest bardzo rozbudowany. Ma kilka oddziałów, warsztaty, pralnię i pomieszczenia administracyjne. Jeśli w każdym z tych miejsc wszyscy na raz zaczną korzystać z wody, niektórym może jej zabraknąć.
- Ale z takimi sytuacjami radzimy sobie na bieżąco bez problemów, mamy możliwość sterowania dopływem wody w poszczególne miejsca - podsumowuje rzecznik aresztu śledczego.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




