Nie musimy już stukać do drzwi

Monika Żmijewska
2010-03-22 , aktualizacja: 22.03.2010 19:49
A A A Drukuj
Nie tylko mówimy, na czym polega problem, ale też jak go rozwiązać - mówią Tomasz Strzymiński i Barbara Szymańska. Dwójka niewidomych to spiritus movens Fundacji Audiodeskrypcja, która właśnie skończyła rok
Tomasz Strzymiński i Barbara Szymańska
Fot.Agnieszka Sadowska / AG
Tomasz Strzymiński i Barbara Szymańska
Pierwsze inicjatywy związane z wprowadzaniem udogodnień dla osób niewidomych w Białymstoku zaczęły się rodzić kilka lat temu. Pionierem był Strzymiński, który uparcie upomina się o prawa do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Tak długo wydeptywał ścieżki do urzędników, że w końcu usunięto niektóre bariery w komunikacji miejskiej. Kilka lat temu w Białymstoku, jako pierwszym mieście w Polsce, zaczęto organizować pokazy filmów z audiodeskrypcją dla osób niewidomych (czyli opisywaniem przez lektora: koloru, min i gestów). Do Strzymińskiego dołączyła Szymańska, również niewidoma. Z innymi społecznikami zawiązali Fundację Audiodeskrypcja.

Rozmowa o fundacji

Monika Żmijewska: Jak podsumujecie rok fundacji?

Barbara Szymańska: Tyle się dzieje, że mam wrażenie lawiny. Na początku my stukaliśmy do różnych instytucji, przekonywaliśmy, jak ważne są działania związane z udogodnieniami dla osób niewidomych. Teraz powoli sytuacja się zmienia - to do nas dzwonią pracownicy różnych placówek, pytają, chcą organizować wspólne projekty. Temat audiodeskrypcji jest na topie, wzbudza zainteresowanie. Pracownicy różnych placówek już wiedzą, że ich przygotowanie w tym kierunku jest potrzebne.

Tomasz Strzymiński : Słowo „audiodeskrypcja” w niektórych kręgach już nie jest jakimś tajemniczym słowem. Nie musimy już stukać do drzwi, możemy skupić się na pisaniu dobrego projektu i na zdobywaniu pieniędzy, organizowaniu szkoleń. Chodzi o to, by nie było tak, że robimy wystawę przystosowaną do potrzeb niewidomych, czy jakąś inną inicjatywę, po czym wystawa się zmienia i koniec. Przy okazji kolejnej pracowników muzeum znów trzeba szkolić do przygotowania ekspozycji z audiodeskrypcją. Chcemy pracowników instytucji kulturalnych pod tym względem usamodzielnić, by efekt był długotrwały.

Co udało się zrobić przez ten rok?

T. S.: Jako pierwsze z placówek kulturalnych w tej dziedzinie wystartowało Muzeum Przyrody w Drozdowie. Zrealizowało projekt „Udostępniamy muzeum gościom niewidzącym i obcojęzycznym”, w ramach którego powstał przewodnik audio z audiodeskrypcją obiektów muzealnych oraz w języku niemieckim i angielskim.

B.Sz. Muzeum w Drozdowie jest beneficjentem projektu „Drzwi do kultury”. Teraz zaś do działań dołączył Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury. W warsztatach w ramach projektu „Teatr bez barier” biorą udział dzieci widzące i niewidzące. Właśnie się integrują, uczą się lalek, emisji głosu. Kulminacja nastąpi 9-11 kwietnia, kiedy zorganizujemy wykład na temat zasad audiodeskrypcji w teatrze dla instruktorów, a potem odbędzie się spektakl w wykonaniu dzieci.

Plany?

B. Sz.: Trochę ich jest. Złożyliśmy do Urzędu Miejskiego wniosek o stworzenie przewodnika po mieście z audiodeskrypcją. Można dostosować do tego trasę „Białystok esperanto i wielu kultur”, która już istnieje. Wróciliśmy też właśnie ze spotkania z Muzeum Podlaskiego. Myślimy o lekcjach muzealnych dla dzieci niewidomych. A poza tym już dawno chodził nam po głowie pewien projekt, zastanawialiśmy się, z kim go zrobić, a w tym samym czasie zgłosiło się do nas właśnie to muzeum.

T. S.: Chodzi o to, by osoba niewidoma z jednym urządzeniem mogła zwiedzić ratusz, potem zaś wyjść z niego, pójść wytyczoną trasą do kolejnego muzeum - np. do Karnego czy Historycznego. Cały czas z jednym urządzeniem, które mogłaby wziąć z jednej instytucji, a zostawić w drugiej.

B. Sz.: To system pewnej nawigacji, która tworzy trasę w oparciu o GPS, a jednocześnie jest rodzajem przewodnika po ekspozycji. Wygląda to tak, że zwiedzający wchodzi do muzeum, a wtedy system sam się uruchamia i nas prowadzi.

Jak ważne są szkolenia?

- Wiele osób uczestniczących w naszych warsztatach dopiero podczas rozmów z nami uświadamia sobie, jak naprawdę funkcjonuje osoba niewidoma. Uczą się różnych rzeczy, np. jak powinni wskazywać kierunek, gdy na ulicy ktoś niewidzący ich o to zapyta. Np. w WOAK-u, gdy przychodzimy z jakąś sprawą, panie już wiedzą, że częstując nas herbatą mogą powiedzieć, że szklanka stoi na godzinie 12. Tak naprawdę wiele rzeczy jest prostych. Brakuje tylko wiedzy, z jej braku bierze się lęk przed udzieleniem pomocy. Ci, którzy uczestniczą w naszych warsztatach, są pozytywnie zaskoczeni, bo my nie tylko mówimy, na czym polega problem, ale też jak go rozwiązać.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy