Pośredniak Platforma Obywatelska
2010-03-30
, aktualizacja: 30.03.2010 20:29
Członkowie partii rządzącej krajem, województwem i jego stolicą są na bieżąco z ofertami pracy w lokalnej administracji. Ogłoszenia w tej sprawie rozsyła im biuro zarządu ugrupowania
SERWISY
Znalezienie ogłoszeń o pracy na stronach internetowych urzędu wojewódzkiego czy marszałkowskiego nie należy do najprostszych zadań. Informacje o ogłaszanych konkursach w obu przypadkach znajdują się na podstronie urzędowej domeny. Nie ma żadnej możliwości, by dotrzeć do nich przypadkiem. Trzeba w to włożyć trochę wysiłku, wiedzieć, czego się szuka i wiedzieć, kiedy to wszystko robić, bo ogłoszenia aktualne są tylko przez pewien okres.
Działacze podlaskiej PO nie mają takiego problemu. Informacje o wakatach w urzędach, na których czele stoją funkcjonariusze partyjni, otrzymują na swoją skrzynkę mailową. Rozsyła je Biuro Zarządu Podlaskiego Regionu Platformy Obywatelskiej. Gazeta dotarła do trzech takich maili rozesłanych na wewnętrzną listę członków partii w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Treść listu jest krótka: "W załączeniu przesyłam ogłoszenie o wolnym stanowisku pracy w..." i w załączniku urzędowe ogłoszenie ze specyfikacją konkursu. Dzięki takim mailom członkowie PO dowiedzieli się m.in. o tym, że Podlaski Urząd Wojewódzki szuka inspektora ds. redakcji dziennika w wydziale nadzoru i kontroli, a departament ochrony środowiska i infrastruktury w urzędzie marszałkowskim potrzebuje pracownika do kontrolowania autobusów. Na czele obu urzędów stoją działacze Platformy.
Rzecznicy wojewody oraz marszałka podkreślają, że urzędy ogłoszeń o pracy do władz PO nie przesyłają.
- U nas nabór wygląda następująco: najpierw dajemy ogłoszenie wewnętrzne, bo często jest tak, że nasi pracownicy chcą zmienić stanowisko. Jeśli to nie odniesie skutku, ogłoszenie o konkursie zamieszczamy w Biuletynie Informacji Publicznej oraz na tablicy ogłoszeń w urzędzie. Publikuje je też biuletyn kancelarii premiera - wyjaśnia Jolanta Gadek, rzecznik wojewody podlaskiego.
Podkreśla, że oczywiście nie może wykluczyć, że któryś z pracowników informacje te przekazuje dalej już prywatnie. Ale tego nikomu zabronić nie można. Według jej słów same konkursy opierają się na dokładnie zdefiniowanej, wielostopniowej procedurze, która kwalifikacje kandydatów weryfikuje na kilka różnych sposobów. W dodatku ankiety i teksty są kodowane, więc oceniający je nie znają nazwisk ocenianych.
Podobnie procedura poszukiwania ludzi do pracy wygląda w urzędzie marszałkowskim.
- Dostęp do internetowego Biuletynu Informacji Publicznej ma przecież każdy - podsumowuje Urszula Arter z gabinetu marszałka województwa.
Według Karola Pileckiego, dyrektora Biura Zarządu podlaskiej Platformy partia informacje o wakatach w zarządzanych przez działaczy ugrupowania urzędach czerpie właśnie z internetowych Biuletynów Informacji Publicznej. Ich przeglądanie to obowiązek jednego z pracowników biura.
- To taka forma pomocy naszym działaczom. Zamieszczamy zresztą różne ogłoszenia o pracy. Z urzędu miasta też. Albo jeśli ktoś przyjdzie do nas, że szuka pracownika. Ludzie przecież nie zawsze wiedzą, gdzie można znaleźć takie ogłoszenia - wyjaśnia Pilecki, którego zdaniem w takim kolportowaniu informacji o pracy nie ma niczego zdrożnego.
- Nie wiedziałem o tym, ale nie widzę w rozsyłaniu maili o takiej treści niczego nagannego. To otwarte konkursy, a informacje naszego biura są po prostu suchym cytowaniem ogłoszeń z Biuletynu Informacji Publicznej - komentuje szef podlaskiej PO, poseł Robert Tyszkiewicz, dodając, że wiele różnych instytucji tak robi.
- To tylko kolportowanie wiedzy powszechnie dostępnej - uzupełnia Tadeusz Arłukowicz, stojący na czele białostockich struktur partii. Poza tym wiceprezydent miasta.
Komentarz
Rozsyłanie informacji o pracy w publicznych urzędach wśród działaczy partii, której szefowie stoją na czele tych urzędów, budzi pytania o przejrzystość i bezstronność samego procesu rekrutacji. Wbrew pozorom wiedza o konkursach nie jest wiedzą powszechnie dostępną, nie da się jej posiąść przez przypadek czy mimochodem. Chociażby z tego powodu otrzymujący taką informację działacze PO są już w jakiś sposób uprzywilejowani w stosunku do reszty społeczeństwa.
Działacze podlaskiej PO nie mają takiego problemu. Informacje o wakatach w urzędach, na których czele stoją funkcjonariusze partyjni, otrzymują na swoją skrzynkę mailową. Rozsyła je Biuro Zarządu Podlaskiego Regionu Platformy Obywatelskiej. Gazeta dotarła do trzech takich maili rozesłanych na wewnętrzną listę członków partii w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Treść listu jest krótka: "W załączeniu przesyłam ogłoszenie o wolnym stanowisku pracy w..." i w załączniku urzędowe ogłoszenie ze specyfikacją konkursu. Dzięki takim mailom członkowie PO dowiedzieli się m.in. o tym, że Podlaski Urząd Wojewódzki szuka inspektora ds. redakcji dziennika w wydziale nadzoru i kontroli, a departament ochrony środowiska i infrastruktury w urzędzie marszałkowskim potrzebuje pracownika do kontrolowania autobusów. Na czele obu urzędów stoją działacze Platformy.
Rzecznicy wojewody oraz marszałka podkreślają, że urzędy ogłoszeń o pracy do władz PO nie przesyłają.
- U nas nabór wygląda następująco: najpierw dajemy ogłoszenie wewnętrzne, bo często jest tak, że nasi pracownicy chcą zmienić stanowisko. Jeśli to nie odniesie skutku, ogłoszenie o konkursie zamieszczamy w Biuletynie Informacji Publicznej oraz na tablicy ogłoszeń w urzędzie. Publikuje je też biuletyn kancelarii premiera - wyjaśnia Jolanta Gadek, rzecznik wojewody podlaskiego.
Podkreśla, że oczywiście nie może wykluczyć, że któryś z pracowników informacje te przekazuje dalej już prywatnie. Ale tego nikomu zabronić nie można. Według jej słów same konkursy opierają się na dokładnie zdefiniowanej, wielostopniowej procedurze, która kwalifikacje kandydatów weryfikuje na kilka różnych sposobów. W dodatku ankiety i teksty są kodowane, więc oceniający je nie znają nazwisk ocenianych.
Podobnie procedura poszukiwania ludzi do pracy wygląda w urzędzie marszałkowskim.
- Dostęp do internetowego Biuletynu Informacji Publicznej ma przecież każdy - podsumowuje Urszula Arter z gabinetu marszałka województwa.
Według Karola Pileckiego, dyrektora Biura Zarządu podlaskiej Platformy partia informacje o wakatach w zarządzanych przez działaczy ugrupowania urzędach czerpie właśnie z internetowych Biuletynów Informacji Publicznej. Ich przeglądanie to obowiązek jednego z pracowników biura.
- To taka forma pomocy naszym działaczom. Zamieszczamy zresztą różne ogłoszenia o pracy. Z urzędu miasta też. Albo jeśli ktoś przyjdzie do nas, że szuka pracownika. Ludzie przecież nie zawsze wiedzą, gdzie można znaleźć takie ogłoszenia - wyjaśnia Pilecki, którego zdaniem w takim kolportowaniu informacji o pracy nie ma niczego zdrożnego.
- Nie wiedziałem o tym, ale nie widzę w rozsyłaniu maili o takiej treści niczego nagannego. To otwarte konkursy, a informacje naszego biura są po prostu suchym cytowaniem ogłoszeń z Biuletynu Informacji Publicznej - komentuje szef podlaskiej PO, poseł Robert Tyszkiewicz, dodając, że wiele różnych instytucji tak robi.
- To tylko kolportowanie wiedzy powszechnie dostępnej - uzupełnia Tadeusz Arłukowicz, stojący na czele białostockich struktur partii. Poza tym wiceprezydent miasta.
Komentarz
Rozsyłanie informacji o pracy w publicznych urzędach wśród działaczy partii, której szefowie stoją na czele tych urzędów, budzi pytania o przejrzystość i bezstronność samego procesu rekrutacji. Wbrew pozorom wiedza o konkursach nie jest wiedzą powszechnie dostępną, nie da się jej posiąść przez przypadek czy mimochodem. Chociażby z tego powodu otrzymujący taką informację działacze PO są już w jakiś sposób uprzywilejowani w stosunku do reszty społeczeństwa.
- 84 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
53 głosy
-
Kto ma spiżarnię, ten zajada się konfiturami. Tak
guru133
31.03.10, 08:28
było, jest i będzie, chyba że wymrą ludzie a Ziemie zasiedlą anioły:)»
-
Powinni z tym skończyć.
brat_biskupa
31.03.10, 09:07
Sami się wystawiają na pośmiewisko. Żenada.Tym bardziej, że wiedza o konkursach na wolne stanowiska urzędnicze jest powszechnie dostępna. Co nie znaczy, że łatwo i szybko mozna o wszystkich »
-
Ale głupi komentarz redakcji
raj001
31.03.10, 10:42
"Wbrew pozorom wiedza o konkursach nie jest wiedzą powszechnie dostępną, nieda się jej posiąść przez przypadek czy mimochodem." Czy ktoś, kto to pisał,rozumie co to jest informacja »
Najczęściej czytane24 htydzień




