Białystok wskaźnikowo akademicki

Jakub Medek
2009-04-21 , aktualizacja: 21.04.2009 20:45
A A A Drukuj
Studentów w Białymstoku nie brakuje - stanowią prawie 20 procent populacji miasta. Ale nawet według nich samych stolica Podlaskiego miastem akademickim nie jest. Tymczasem według młodych socjologów nasze miasto mogłoby stać się drugą Bazyleą albo Oxfordem
Białostockie Juwenalia
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Białostockie Juwenalia
ZOBACZ TAKŻE
45 tysięcy żaków, w miażdżącej większości z terenu województwa podlaskiego. Białystok jako miejsce studiów wybierają, bo jest blisko i tanio - tak wygląda sytuacja miasta w liczbach oraz wskaźnikach socjologicznych. Zaprezentowali je wczoraj, podczas inauguracji VII festiwalu nauki, trzej młodzi białostoccy naukowcy. Nie ograniczyli się do samych liczb. Towarzyszyła im chwilami miażdżąca dla naszych ambicji, ale dająca nadzieję na przyszłość analiza.

- To, czy dane miasto jest miastem akademickim, zależy w znacznej mierze od świadomości - jego mieszkańców, studiujących w nim studentów. W tym ujęciu Białystok ośrodkiem akademickim nie jest. Nawet studenci go tak nie postrzegają - mówił Bartosz Kuźniarz, socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku. Zarazem podkreślał, że to akurat jest problem, który można rozwiązać, chociażby poprzez umiejętne działania promocyjne, czyli m.in. właśnie budowanie świadomości.

Z badań wynika też jasno, że większość absolwentów szkół średnich wybiera Białystok, bo jest blisko i życie tu jest tanie, a nie dlatego, że są tu dobre uczelnie.

- Ale właśnie z tego możemy uczynić nasz atut. Ze wskaźników jasno wynika, że poziom nauczania na białostockich uczelniach nie tylko nie odstaje od średniej krajowej, ale często ją nawet przewyższa. Czyli jest dobrze i przy tym tanio - ocenia Mirosław Miniszewski, aktualnie doktorant na Uniwersytecie Warszawskim. Przypominał, że najsłynniejsze miasta akademickie w Europie, np. Bazylea, Heidelberg czy Oxford to miejscowości mniejsze nawet od Białegostoku.

- Mamy więc szansę przyciągnąć doskonałych absolwentów liceów, których nie stać na studia w drogiej Warszawie - podkreślał Kuźniarz.

A Radosław Oryszczyszyn, kolejny socjolog z UwB, prezentował wyniki danych Głównego Urzędu Statystycznego, które wyraźnie pokazują, że chociaż w Podlaskiem na działalność naukową wydaje się dziesięć razy mniej niż np. w Mazowieckiem, to liczba studentów przypadających na jednego wykładowcę jest tu mniejsza.

- To zapewni bliski kontakt ucznia z mistrzem, co wpływa korzystnie na jakość studiów. Zresztą potwierdza to znacząca ilość przyznawanych tu tytułów naukowych - mówił.

Naukowcy podkreślali, że obecnie potencjał przemysłowy Białegostoku nie daje szans na zatrzymanie na miejscu większości absolwentów, ale nie jest to powód do zmartwień.

- Najlepsi mogą zostać na uczelniach. A na miejsce tych, co wyjadą po ukończeniu studiów, przyjdą przecież kolejni - mówili socjolodzy, których zdaniem Białystok powinien zrobić wszystko, by stać się miastem akademickim.

- Przemysł tu nie istnieje, handel przygraniczny zamarł, nie jesteśmy też jako miasto specjalnie atrakcyjni turystycznie. To dla nas jedyna szansa na rozwój - podsumowywał Miniszewski, który ma nadzieję, że w przyszłości stolica Podlaskiego stanie się polskim Heidelbergiem:

- Czyli miastem, które żyje ze studentów, dla studentów i ze studentami.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów