http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dom dziecka tylko dla dzieci powyżej siedmiu lat

Agnieszka Domanowska
2010-02-03, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 10:40

Dzieci, które nie skończyły 7 lat, będą trafiały do rodzin zastępczych nie do domów dziecka - tak przewiduje projekt nowej ustawy o wspieraniu rodziny i systemie opieki zastępczej autorstwa Ministerstwa Pracy. - Idea słuszna, tylko skąd wziąć tyle rodzin zastępczych? - Zastanawiają się pracownicy socjalni


Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
ZOBACZ TAKŻE
Domy dziecka w najbliższym czasie muszą liczyć się z dużymi zmianami - wręcz z brakiem małych wychowanków. Według projektu, jaki przygotowało Ministerstwo Pracy, to będzie prawdziwa rewolucja. Najpierw etap pierwszy - od 2011 roku do domów dziecka nie będą mogły trafiać dzieci poniżej 7. roku życia. Od 2015 roku ten próg zostanie podniesiony do 10 lat. Co zatem ma się stać z domami dziecka? Z biegiem czasu mają być przekształcane w mniejsze placówki, w których maksymalnie mogłoby mieszkać czternaścioro wychowanków. Autorom nowych przepisów chodziło o to, aby warunki porzuconych dzieci lub sierot, gdzie by się nie znalazły, były maksymalnie zbliżone do domowych.

- Gdyby ten projekt wszedł w życie, osiągnęlibyśmy ideał. Im mniejsze środowisko, tym lepiej dla młodszych dzieci. One bardzo przeżywają obecność w tak dużych placówkach jak domy dziecka - mówi Krystyna Majewska, dyrektor białostockiego domu dziecka. - Starsze dzieci są bardziej nieufne jeżeli chodzi o nowe rodziny. Mamy u siebie dziewczynkę, która ma 8 lat i z powodzeniem mogłaby trafić do rodziny zastępczej, ale wyraźnie to oprotestowała. Stwierdziła, że woli zostać u nas.

Majewska podkreśla, że starsze dzieci nie chcą iść do rodzin zastępczych, bo obawiają się, że utracą kontakt z własnymi rodzinami.

Dom dziecka = choroba sieroca

Małżeństwo z Białegostoku Lila i Kazimierz Bućko, choć mają dwóch synów, postanowili, że stworzą rodzinę zastępczą i przyjmą pod swój dach dzieci, które potrzebują miłości. Trafiło do nich rodzeństwo - Patrycja, Michał i Sebastian. Dzieci przez kilka miesięcy przebywały w domu dziecka.

- Ile w nich było nieufności, ile strachu, ile obaw. Były drobne spięcia, bo nasi synowie też musieli się do tej sytuacji przyzwyczaić. Ale warto było - nie ma wątpliwości pani Lila.

Zdaniem Bućków dom dziecka w przypadku małych dzieci to najgorsze, co może je spotkać.

- Ten dom dziecka, choć byli tam kilka miesięcy, tak się w ich psychice odbił. O wszystko pytają. Czy mogą do kuchni, czy mogą do toalety, czy mogą zjeść, wypić... Przez pierwsze tygodnie zabawki, cukierki, wszystko trzymały pod poduszką. Cóż, najlepsze domy dziecka nie zastąpią rodziny, nawet takiej jak nasza, takiej zastępczej, takiej przyszywanej. Przyszły do nas z chorobą sierocą, a ta jest praktycznie nieuleczalna - podkreśla pani Lila.

Ale rodzin zastępczych zabraknie

Dziś w Białymstoku jest dziewięć rodzin zastępczych, a kolejne trzy są na etapie szkolenia.

- To nasz wielki sukces - cieszy się Zdzisława Sawicka, szefowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku. Dla porównania - w Warszawie w ubiegłym roku nie było ani jednej.

Jednak w przededniu wejścia w życie ustawy entuzjazm dyrektor Sawickiej jest przesadzony.

- W wielu powiatach to będzie olbrzymi problem. Rodzin zastępczych będzie zdecydowanie za mało, aby wszystkie maluchy można było w nich umieścić - mówi Kazimierz Kuczek, wicedyrektor MOPR-u. - Stanie się rodziną zastępczą to naprawdę duża odpowiedzialność. Wiele osób może by i chciało, ale na przykład nie mają warunków mieszkaniowych.

Co roku ośrodek pomocy rodzinie organizuje kampanie i szkolenia promujące rodzicielstwo zastępcze. Niestety, po takich akcjach udaje się pozyskać dwie, maksymalnie trzy rodziny zastępcze.

- Boję się, że ustawa z założenia słuszna i potrzebna, będzie leżała w szufladzie, bo nie będzie możliwości jej realizacji - mówi Kuczek.

Po wejściu w życie ustawy rodziny zastępcze, które teraz otrzymują pomoc finansową, będą mogły liczyć na jeszcze większe pieniądze. Dodatkowo dofinansowywany będzie wakacyjny wypoczynek dla dzieci. Świadczenia tzw. zawodowych rodziców będą co roku waloryzowane. Taki rodzic będzie też miał prawo do 20 dni urlopu w ciągu roku. W czasie jego wypoczynku, a także choroby czy nagłych zdarzeń losowych, opiekę nad ich podopiecznymi przejmą rodziny pomocowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.3

6 głosów

Znajdź studia, kursy i szkolenia