Wolne na święta prawosławne? Niekoniecznie
25.08.2010
, aktualizacja: 25.08.2010 20:35
Sześć, osiem albo dziesięć dodatkowych dni wolnych od nauki - tyle dni do dyspozycji będą mieli od tego roku dyrektorzy szkół w myśl projektu resortu edukacji
Ministerstwo Edukacji Narodowej kilka dni temu ogłosiło projekt rozporządzenia zmieniającego organizację roku szkolnego. W myśl projektu dyrektorzy szkół, po zasięgnięciu opinii rady pedagogicznej, rady rodziców i samorządu uczniowskiego będą mogli zwolnić uczniów i nauczycieli od zajęć dydaktyczno - wychowawczych. Dyrektorzy podstawówek i szkół zawodowych będą mieli do sześciu dni do wykorzystania, gimnazjów - do ośmiu, liceów i techników - do dziesięciu. Rozporządzenie określa szczegółowo, na jakie "cele" mogą być spożytkowane dodatkowe wolne dni. Wśród nich jest zapis pozwalający na ustanowienie dni wolnych od zajęć dla wyznawców innych religii niż katolicyzm. Zapytaliśmy dyrektorów szkół, jak zamierzają realizować zapis w szczególności w kontekście naszej społecznej akcji "Uwolnić święta". Od stycznia do czerwca zbieraliśmy podpisy walcząc razem z naszymi Czytelnikami o to, by prawosławne Boże Narodzenie i Wielkanoc były dniami ustawowo wolnymi.
Opinie
Bazyli Leszczyński, dyrektor Zespołu Szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego im. Jarosława Kostycewicza w Bielsku Podlaskim:
- Ten projekt to jest gest w kierunku demokracji, bo to dyrektor, ale w porozumieniu z nauczycielami i rodzicami decyduje o zwiększeniu dni wolnych od nauki. Jest to również gest w kierunku uczniów i nauczycieli prawosławnych. Problemem pozostaje jednak liczba tych wolnych dni. Jako dyrektor szkoły z dużym odsetkiem uczniów prawosławnych liczę się z tym, że wykorzystam maksymalny, dziewięcio - dziesięciodniowy dodatkowy wolny czas. No bo trzy dni wolnego na Boże Narodzenie, potem trzy na Wielkanoc, dochodzi wolne po Bożym Ciele, wolne 2 maja i zostają mi zaledwie dwa dni. A gdzie egzaminy gimnazjalne, maturalne? Więc koniec końców szkoły, w których uczniów prawosławnych nie ma lub jest ich garstka i tak będą miały więcej dni do pracy. Ale rzeczywiście, ten projekt w jakimś stopniu kończy spory o wolne ustawowo dni na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Inną sprawą jest w ogóle organizacja roku szkolnego w naszym województwie, gdzie nauka tak naprawdę trwa od września do połowy grudnia, później są święta: katolickie, prawosławne, zaraz - zbyt wcześnie zaplanowane - ferie, kolejne święta i już mamy matury, koniec roku. Byłbym za tym, by rok szkolny kończył się 31 maja, a egzaminy wszelkiego rodzaju i rozgrywki sportowe przenieść na cały czerwiec. Bo ja nie wierzę, że ktoś jeszcze 15 czerwca realizuje - w pełnym tego słowa znaczeniu - zajęcia dydaktyczne.
Mariusz Łupiński, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku: -
Moim zdaniem projekt rozwiązuje problem dni wolnych od nauki i pracy dla uczniów i nauczycieli wyznania prawosławnego, chociaż ja i do tej pory nie miałem z tym większego problemu. Co więcej, w tym roku to rozporządzenie nie będzie użyteczne, bo prawosławne święta Bożego Narodzenia wypadają w sobotę i niedzielę, a Wielkanoc przypada w tym samym czasie, co święta katolickie. Widzę w tym projekcie inne niebezpieczeństwa. Po pierwsze mogą wystąpić duże rozbieżności w pracy tego samego typu szkół. Jedna szkoła będzie miała trzy dni wolnego dodatkowo, inna - dziesięć. Po drugie zwiększanie ilości dni wolnych od nauki powoduje zmniejszenie ilości godzin na realizację minimum programowego. A z tym już w poprzednich latach było ciężko. Więc projekt z jednej strony daje autonomię, proszę bardzo bierzcie, korzystajcie, ale z drugiej strony minimum programowe musi być wykonane. Osobiście myślę, że wykorzystam maksymalnie sześć dodatkowych dni wolnych. Na piątek po Bożym Ciele, 2 maja i matury, resztę będzie trzeba odpracować. Jest jeszcze inny kuriozalny i niespójny zapis w rozporządzeniu. Projekt mówi, że koniec roku przypada na pierwszy piątek po 18 czerwca, ale w tym roku ten piątek to właśnie dzień po Bożym Ciele, więc dzień końca roku szkolnego to środa 22 czerwca i co ciekawe ta data zapisana jest tylko w projekcie rozporządzenia, ale nie w kalendarzu roku szkolnego 2010/2011.
ks. Anatol Szymaniuk, rzecznik prasowy prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej: -
Po pierwsze jest to jakaś próba umożliwienia świętowania osobom prawosławnym, a po drugie jest to zapewne również efekt dyskusji pomiędzy rządem a kościołem prawosławnym. Czy jednak projekt do końca rozwiązuje ten problem? Sprawa jest szeroka, a sformułowania luźne. Owszem dają one możliwości, ale nie są jednoznaczne. Bo to dalej będzie zależało od dobrej woli ludzi, dyrektorów, rady pedagogicznej czy dni świąt prawosławnych będą wolne od nauki i pracy czy nie. Wciąż twierdzę, że te dni powinny zostać zapisane ustawowo na stałe jako dni wolne. Wtedy wszyscy by je mieli, nie byłoby innego wyboru.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





