Hajto: Piłkarz z zagranicy musi być dużo lepszy od Polaka

pao
12.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 09:54
A A A Drukuj
Wydaje mi się, że jest tu kilku fajnych chłopaków, którym tylko trzeba dać szansę - ocenił piłkarzy zespołu Młodej Ekstraklasy po sparingu z ŁKS-em Łomża trener "dorosłej" Jagiellonii, Tomasz Hajto
Piłkarze Jagiellonii muszą przyzwyczajać się do zimy
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Piłkarze Jagiellonii muszą przyzwyczajać się do zimy
Środa - powrót ze zgrupowania w Turcji. Czwartek - końcowy egzamin i obrona pracy dyplomowej kursu trenerskiego UEFA A w PZPN. Piątek - egzamin na kurs UEFA PRO, upoważniający do ubiegania się o pozwolenie na prowadzenie zespołu ekstraklasy. Sobota - najpierw trening z drużyną na siłowni; w południe pierwsza obserwacja zespołu Młodej Ekstraklasy, który wygrał 3:1 sparing z III-ligowym ŁKS-em Łomża; następnie gierka swoich podopiecznych. Dopiero w niedzielę Tomasz Hajto mógł trochę odsapnąć, chociaż wciąż poszukuje obrońcy do swojej drużyny...

Jagiellończycy szybko musieli się przestawić na temperatury o ok. 30 st. Celsjusza niższe niż w Turcji. W ekspresowym tempie uczynił to Łukasz Tymiński. Już po zmierzchu w sobotę ćwiczył na boisku Zespołu Szkół Mechanicznych z odkrytymi nogami.

- Raz jest zimno, raz ciepło. Nikt nie mówił, że będzie łatwo - twierdzi trener Tomasz Hajto. - Piłka nożna to nie jest zabawa. Wręcz przeciwnie, są tutaj potężne pieniądze. Trzeba poświęcić wszystko w życiu, jeśli ktoś w piłce chce się rozwijać. Będziemy dążyć do tego, aby tak to wyglądało u nas. Mimo, że dziś graliśmy na sztucznej murawie, przy dużym mrozie, to chłopcy wyglądali bardzo dynamicznie, dobrze. Jedna i druga drużyna. To napawa optymizmem.

Jeden zespół wyglądał tak: Sandomierski - Cionek, Gusić, Nowotka - Gigauri (Burkhardt), Tymiński - Kupisz, Dzalamidze, Makuszewski - Rasiak, Frankowski. Drugi: Ptak - Norambuena, Porębski, Pejović - Bandrowski, Burkhardt (Gigauri) - Zubowicz, Kądzior, Seratlić - Pawłowski, Cetković. Indywidualnie ćwiczyli Grzegorz Arłukowicz, który po ostatnim sparingu w Turcji ma kłopot z mięśniem przywodziciela, i Rafał Grzyb, dochodzący do siebie po kontuzji kolana. Kilka dni więcej wolnych od treningu otrzymał tylko trzeci bramkarz Michał Leszczyński.

- Musi pozałatwiać swoje sprawy, związane z edukacją - wyjaśnia trener bramkarzy Ryszard Jankowski.

Czy ta kadra jest już zamknięta?

Tomasz Hajto: - Szukamy jeszcze kogoś do obrony. W Turcji nawet oglądaliśmy dwóch piłkarzy innych ekip, które tam były, ale nie pasują nam do koncepcji. Szukamy wzmocnienia, a nie dodatku do kadry. Póki będę tutaj, tak chcemy robić, by dołączać tylko piłkarzy, którzy mogą rywalizować o miejsce w składzie, a nie tylko być w szerokiej kadrze. Tak, to ja wolę wziąć chłopaków z Młodej Ekstraklasy, bo na to zasługują. Daliśmy już chyba taki akcent, biorąc na obozy Emila Łupińskiego i Damiana Kądziora. Mamy kolejnego kandydata, którego mogliśmy oglądać podczas sparingu Młodej Ekstraklasy. Zacznijmy stawiać na swoich. Jeśli ktoś przychodzi z zagranicy, musi być zdecydowanie lepszy od Polaka. Musi łapać się do jedenastki.

Ten kolejny kandydat to?

- Ciężko mi powiedzieć nazwisko, bo pierwszy raz byłem na meczu naszej drużyny z Młodej Ekstraklasy, a zawodnicy grali bez numerów, czy nazwisk na koszulkach. Specjalnie nawet zrobiliśmy tak, że z ich trenerem poszedł porozmawiać Darek Dźwigała, aby się wypytać, jak on to widzi, a ja zostałem z drugiej strony boiska, żeby przyjrzeć się temu bez żadnych sugestii. Chciałem to ocenić sam w pierwszej połowie. Wydaje mi się, że jest kilku fajnych chłopaków, którym trzeba dać szansę. Żałujemy zawsze, że w ligach zagranicznych ostatnio grają coraz młodsi i lepsi, a u nas nie. Ci młodsi, aby byli lepsi, muszą dostać szansę. My teraz mamy kadrę 22-23 niezłych piłkarzy, chłopaków, którzy wiedzą co chcą zrobić - taki siedmiomilowy krok do profesjonalnej piłki. Fajnie się rozumiemy. Wydaje mi się, że idziemy we właściwym kierunku. Nieżyczliwi mówią, że boisko to zweryfikuje, ale powiem, że swoją linię będziemy trzymać do końca. Chcemy grać w piłkę, a nie "pałować" od tyłu. Taki stempel chcemy z Darkiem Dźwigałą postawić na tej drużynie. Widzieliście na treningu, że graliśmy wysokim presingiem i tak samo chcemy robić w lidze.

Z tego, co pan mówi, wynika, że do Turcji zamiast Przemysława Kostucha i Mirosława Kalisty należało wziąć jeszcze kogoś z Młodej Ekstraklasy.

- Naturalnie, ale zastaliśmy w Białymstoku 34 piłkarzy. Tylu to ma chyba Barcelona, albo Real Madryt. Trzeba było ocenić ich umiejętności i na wiek w tym momencie nie patrzyliśmy. Potrzebowaliśmy na to miesiąc. Okazało się komu trzeba podziękować i życzyć powodzenia. Nie możemy mieć 30 piłkarzy na sztuki, tylko 20, którzy pójdą za tobą w ciemno. Wojowników, umiejących do tego grać w piłkę. Z nieprzeciętnym zdrowiem, bo dzisiejsza piłka oparta jest przede wszystkim na przygotowaniu fizycznym. Piłkarz musi być w stanie wybiegać co trzy dni 90 minut. Staramy się iść w tym kierunku, a do tego, tak jak widzieliście dzisiaj, grać w piłkę.

Nie za szybko zrezygnowaliście z Grzegorza Bartczaka? Choćby z tego powodu, że Alexis Norambuena nie może zagrać w pierwszym meczu.

- Takich decyzji nie podejmowaliśmy z dnia na dzień, nie są przypadkowe.

Nie ryzykujecie za bardzo? Ograniczacie sobie pole manewru w defensywie do minimum.

- Taki sam problem mamy z Grześkiem Bartczakiem w kadrze i bez niego.

Tylko powody sportowe zdecydowały o rozstaniu z Bartczakiem, czy jego przeszłość?

- Czekałem na to pytanie. Patrzę przede wszystkim na możliwości sportowe. To jest najważniejsze dla mnie i dla Darka Dźwigały. Konsultowaliśmy się z innymi trenerami, którzy byli w zespole za poprzednich szkoleniowców i wspólnie doszliśmy do wniosku, że musimy szukać rywalizacji dla Alexa na prawą obronę. Szukamy jej, bo Grzesiek, jak dla mnie, nie stanowi takiej rywalizacji. Życzę mu powodzenia, bo zachował się profesjonalnie. My zachowywaliśmy się wobec niego i Bartka Grzelaka najlepiej, jak umieliśmy, ale są sytuacje w życiu, że trzeba podejmować bolące decyzje. Piłka to nie jest jednak łatwa gra. Decyzje takie trzeba podejmować, jeśli chce się osiągać sukcesy.

Wszyscy piłkarze, którzy byli na sobotnim treningu, zostaną w kadrze? Dochodzą sygnały, że niepewni są Jegor Zubowicz, czy Luka Pejović.

- Na dzisiaj mamy taką kadrę: 22 grających tutaj plus Rafał Grzyb i Grzesiek Arłukowicz. To jest 24 piłkarzy. Chciałbym mieć 25 zawodników. Chcielibyśmy też ściągnąć jeszcze kogoś do rywalizacji do obrony, kto mógłby zagrać i na środku, i na boku, a może nawet z przymusu na lewej stronie. Czekamy jeszcze, bo szansa na ściągnięcie jest. W Turcji oglądaliśmy zawodników, obejrzeliśmy z Darkiem już wiele płyt, ale na dzisiaj nikt nie spełnia takich kryteriów, które ma Alex. Nie chcemy brać nikogo na sztukę, tylko szukamy wzmocnienia.

Jak ktoś dojdzie, to ktoś może odejść.

- Praktycznie w 99 procentach widzicie naszą kadrę.

Nad kimś się jeszcze wahacie?

- Sto procent nie ma nigdy. Chyba, że ktoś nie ma tętna, więc umarł. Przecież nie wiem, co jutro się stanie.

Co z Emilem Łupińskim, 16-latkiem, który uczestniczył w waszych przygotowaniach?

- Prawdopodobnie wraca do swojej drużyny. Przepracował fajnie dwa obozy, zajęliśmy się nim od strony medycznej, bo też trzeba mu pomóc. Był przebadany w klinice Marcina Popielucha i okazało się, że ma dosyć poważne problemy ze stopami, płaskostopie. Klinika już szykuje mu specjalne wkładki do butów. Trzeba skorygować bieg tego chłopaka, bo za chwilę będziemy się zastanawiać, dlaczego w wieku 18 lat ma pozrywane wiązadła krzyżowe. Do tej pory nic w tym kierunku nie robił.

W 2011 roku w Jagiellonii grało 17 zawodników z zagranicy



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy