Pronar Zeto po wywalczeniu awansu

tp
2006-04-10 , aktualizacja: 10.04.2006 00:00
A A A Drukuj
Siatkarki Pronaru Zeto Białystok w pełni zrealizowały cel postawiony przed sezonem i awansowały do pierwszej ligi. - Zrobiliśmy ogromny postęp, a w końcówce pokazaliśmy, na co nas stać - mówi trener Czesław Tobolski
Białostoczanki już przed rozpoczęciem II-ligowych rozgrywek były wymieniane jako główne kandydatki do awansu, pomimo że z zespołu odeszły m.in. dwie doświadczone zawodniczki: Agnieszka Buzała i Joanna Bednarek. Jednak nie osłabiło to siły Pronaru, ponieważ w ich miejsce pozyskano prawdziwą gwiazdę - Joannę Szeszko. Byłą reprezentantkę Polski, która jeszcze dwa sezony temu z BKS-em Stalą Bielsko-Biała wywalczyła mistrzostwo kraju. W drużynie pojawiły się też siatkarki, które już w przeszłości w niej były - Anna Pałkiewicz i Paulina Piekarska - lecz ostatnio występowały w barwach białostockiego WSAP-u.

- Wszystkie dziewczyny zrobiły ogromny postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu - ocenia Czesław Tobolski, trener Pronaru. - Poza tym tworzymy teraz zgrany, skonsolidowany zespół. Mamy teraz ogromną satysfakcję, że udało nam się awansować.

Ekipa Pronaru przeszła przez rozgrywki ligowe jak burza. W całym sezonie przegrała tylko dwa spotkania: w drugiej kolejce rundy zasadniczej na wyjeździe z AZS-em AWF-em Warszawa oraz już w fazie play off, również na wyjeździe, z drużyną Politechniki Radom.

- Żadna z tych porażek nie wprowadziła nerwowości w nasze poczynania, dalej robiliśmy po prostu swoje - mówi szkoleniowiec. - Oczywiście, jak się przegrywa, to jest przykro, ale porażki zdarzają się wszystkim, nawet najlepszym. Co potrafi ten zespół, pokazaliśmy w końcówce sezonu. Nasza gra naprawdę mogła się podobać. Uważam, że graliśmy dużo lepiej niż wcześniej, gdy do dyspozycji miałem 16 zawodniczek.

O ile wąska kadra, złożona z dziewięciu zdrowych siatkarek, pozwoliła na udaną rywalizację w II lidze, to na wyższym szczeblu rozgrywek może okazać się niewystarczająca. A jeżeli przytrafią się kontuzje, tak jak w tym sezonie Annie Prokop, Natalii Tobolskiej i Patrycji Klekotce, może być bardzo trudno. Trener na chwilę obecną pole manewru ma tylko na pozycjach rozgrywającej i środkowej.

- To nie jest zmartwienie. Jak twierdzą postronni obserwatorzy, z tym składem i z taką grą w pierwszej lidze byliśmy w stanie uplasować się na pozycji sześć-osiem - twierdzi Tobolski. - Najważniejsze jest to, że z dotychczasowego składu z nikogo nie rezygnujemy. A jakie zrobimy wzmocnienia, to będzie zależeć od naszego budżetu. Myślę, że jest nawet możliwość ściągnąć zawodniczki pokroju Joanny Szeszko, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów