Porażka białostockich siatkarek

Tomasz Piekarski
2009-12-20 , aktualizacja: 20.12.2009 18:49
A A A Drukuj
Mogły, a wręcz powinny wygrać w trzech setach i awansować w ligowej tabeli. Ostatecznie przegrały 2:3 i do swego dorobku dopisały tylko jeden punkt. Białostockie siatkarki przegrały we własnej sali z zespołem z Bydgoszczy. - Chyba za szybko uwierzyłyśmy w wygraną - mówi Joanna Szeszko

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Sobotnie spotkanie w Białymstoku miało ogromne znaczenie dla obu drużyn. Zawodniczki Pronaru Zeto Astwa AZS chciały zrehabilitować się za sromotną porażkę poniesioną na inaugurację rozgrywek. Z kolei siatkarki Centrostalu miały zamiar udowodnić, że już zapomniały o serii pięciu porażek z rzędu i ostatnie zwycięstwo z Gwardią Wrocław było pierwszym krokiem ku temu.

Początkowo wszystko wskazywało na to, że to miejscowe osiągną swój cel. Co prawda białostoczanki pierwszego seta nie rozpoczęły najlepiej, ale wraz z upływem czasu znalazły patent na ominięcie bloku rywalek. Magdalena Godos posyłała szybkie piłki czy to do Joanny Szeszko, czy Natalii Ziemcowej i gospodynie odskoczyły przeciwniczkom na kilka punktów. Prowadziły już nawet 20:15. Wówczas wydawało się, że tej przewagi już nie roztrwonią. Niestety wtedy podopieczne Wiesława Czai stanęły. Nie mogły przedrzeć się przez blok bydgoszczanek, a jak to im już się udało, to posyłały piłkę w aut i rywalki doprowadziły do stanu po 21. To również one zachowały więcej zimnej krwi w końcówce i wygrały pierwszą partię.

- W tym pierwszym secie grałyśmy dobrze, ale końcówkę odpuściłyśmy. Chyba za szybko uwierzyłyśmy w to, że już wygrałyśmy to starcie - przyznaje kapitan białostoczanek Szeszko.

- Rywalki pierwszą partię oddały nam w prezencie, kto wie jakby to spotkanie się dalej potoczyły, gdyby ją wygrały - zastanawia się trener Centrostalu Piotr Makowski.

Dwa kolejne sety wyglądały podobnie. Ponownie na początku to przyjezdne miały niewielką przewagę, ale szybko była ona niwelowana przez białostoczanki, które tak jak w pierwszej partii w decydujących momentach odskakiwały przeciwniczkom na kilka punktów. W odróżnieniu jednak od pierwszej odsłony tym razem nie przytrafiał im się dłuższy przestój i miejscowe wygrały drugiego i trzeciego seta. W tym momencie wszystko wskazywało na to, że rozpędzone białostoczanki również w czwartym secie odniosą przekonujące zwycięstwo i mimo niefrasobliwości w pierwszej odsłonie zainkasują trzy punkty. Niestety tak się nie stało, gdyż bydgoszczanki się przebudziły.

- Dziewczyny zobaczyły w końcu, że białostoczanki otwierają kierunek po prostej i zaczęły to wykorzystywać. Asia Kuligowska we wcześniejszych setach zabijała się o blok, a jak zmieniła kierunek ataku, to zaczęła od razu kończyć większość piłek - tłumaczy trener Makowski, którego podopieczne od początku czwartego seta nie tylko dobrze radziły sobie w ataku, ale też fenomenalnymi wręcz interwencjami popisywały się w obronie, czym stwarzały sobie okazje do kontr. Do tego bardzo dobrze w polu zagrywki radziła sobie Jana Sawoczkina. Rozgrywająca swym serwisem siała spustoszenie w szeregach miejscowych.

- Nie mówiliśmy tego przed meczem, ale przez cały tydzień nie było Sawoczkiny, bo ona musiała wyjechać w sprawach rodzinnych do Kijowa. W związku z tym dotarła do nas dopiero w czwartek i w zasadzie od razu jechaliśmy do Białegostoku. Dlatego też wielkie słowa uznania należą się jej - wyjaśnia Makowski.

- Przede wszystkim zawiodło nasze przyjęcie. Bez przyjęcia nie ma gry na siatce, a bez niej nie rozrzucamy bloku - analizuje z kolei białostocka libero Magdalena Saad, która, mimo że świetnie spisywała się w obronie, nie była po prostu w stanie sięgnąć każdej piłki, tym bardziej że ataki Kowalkowskiej czy też Patrycji Polak były mocne i niezwykle precyzyjne.

Po wygranej w czwartej partii również w następnej ton grze nadawały przyjezdne, które szybko odskoczyły na kilka punktów. Co prawda w końcówce seta białostoczanki obroniły cztery setbole, ale losów meczu już nie były w stanie odwrócić.

- Szkoda, że tego czwartego seta oddałyśmy rywalkom praktyczne bez walki. W piątym robiłyśmy, co było można, ale nie zdołałyśmy doścignąć zespołu z Bydgoszczy - żałuje Joanna Szeszko.

- Cieszymy się, że zainkasowałyśmy kolejne dwa punkty i mam nadzieję, że teraz wszystko będzie szło w dobrym kierunku, że będziemy przesuwały się w górę tabeli i przede wszystkim coraz lepiej grały - stwierdza Kowalkowska, która została wybrana MVP meczu.

Kolejne spotkanie w ekstraklasie białostoczanki zagrają dopiero 16 stycznia (zmierzą się wówczas na wyjeździe z MKS-em Dąbrowa Górnicza). Tydzień wcześniej czeka natomiast je pojedynek w Pucharze Polski z Gedanią Żukowo.



Pronar Zeto Astwa AZS Białystok - Centrostal Bydgoszcz 2:3

Sety: 23:25, 25:21, 25:19, 16:25, 13:15.

AZS: Starzyk, Cieśla, Szeszko, Kalinowska, Godos, Ziemcowa, Saad (libero) oraz Gajewska, Gierak, Boncheva.

Centrostal: Kuczyńska, Mróz, Kuligowska, Sawoczkina, Kowalkowska, Nowakowska, Wysocka (libero) oraz Kasprzyk, Leszczyńska, Polak.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów