Polska Na Rowery - otwarty trening MTB (WIDEO)
22.06.2011
, aktualizacja: 22.06.2011 17:49
Czarne chmury nad Białymstokiem i kropiący deszcz nie były wystarczającym powodem, by odwołać wtorkowy trening kolarski, zorganizowany w ramach akcji "Polska Na Rowery"
ZOBACZ TAKŻE
- Zakręcone dwa kółka. Białystok na rowery [ZDJĘCIA, WIDEO] (10-07-11, 20:40)
- Rowerowe dylematy białostoczan - jak tu się przypiąć? (04-07-11, 13:36)
- Polska na rowery. Trenuj z najlepszymi. Bezpłatnie (16-05-11, 11:13)
- Rowerem po puszczy. Rozpoczyna się cykl Maratonów Kresowych (03-05-11, 10:24)
- Otwarte treningi MTB akcji "Polska na rowery". Miejsca spotkań, kontakty do trenerów i inne potrzebne informacje (22-04-11, 22:55)
RAPORTY
Tuż po wyjechaniu z miasta Traktem Napoleońskim, niewielki, bo piętnastoosobowy peleton przekonał się naocznie, że decyzja o zlekceważeniu zagrożenia pogodowego była jak najbardziej słuszna. Po paru kilometrach jazdy wyjrzało słońce, czyniąc wtorkowe popołudnie pięknym finałem najdłuższego dnia roku. Tym razem celem treningu była góra św. Jana - jedno z ulubionych wzniesień białostockich kolarzy górskich, na którym poćwiczyć można zarówno podjazdy o różnym nachyleniu, jak i dość emocjonujące zjazdy.
Mimo, że pozostali uczestnicy spotkania wyraźnie górowali nade mną kondycyjnie, to jednak udawało mi się mniej więcej utrzymać w peletonie, aż do momentu kiedy usłyszałem głośne "pukch", zwiastujące niechybnie przebitą dętkę. Na szczęście zasadą spotkań w ramach akcji "Polska Na Rowery" jest czekanie na tych, którym nie udaje się dotrzymać tempa, tak więc po wymianie dętki i wyczerpującym podjeździe pod wzgórza świętojańskie (od strony Nowosiółek) mogłem ze wszystkimi cieszyć się nieodpartym urokiem wąskiego, krętego i śliskiego jak diabli zjazdu północnym zboczem góry świętego Jana - chyba najciekawszego singletracku w promieniu 30 km. od Białegostoku.
Dalej było już tylko lepiej - zachodzące słońce, wstająca po deszczu mgła i szybkie, szutrowe szlaki do Supraśla sprawiały ogromną frajdę i zaostrzały apetyt na następną wycieczkę. Godny uwagi był też niebywale nerwowy człowiek, spotkany przez nas za Cieliczanką, który nie bacząc na trzymaną w ręku puszkę piwa usiłował zatrzymać rowerzystów kopniakiem, a przynajmniej podać w wątpliwość moralną czystość naszych rodzin. Peleton zgodnie ustalił między sobą, że taki czyn wymaga nie lada odwagi, jako że piętnastu dość wysportowanych mężczyzn na rowerach może być poważnym przeciwnikiem dla jednego pijanego awanturnika. Biorąc pod uwagę fakt, że ów nieszczęsny frustrat prawdopodobnie jako jedyny w okolicy nie dostał roweru na komunię i od tego czasu żywi niechęć do dwóch kółek, zdecydowaliśmy się zignorować zaczepki.
Trening zakończył się tradycyjnym wręczeniem koszulki rowerowej, tym razem w drodze losowania, choć bywa i tak, że można ją zdobyć zaliczając podjazdy wskazane przez trenera. Przejechaliśmy około 55 kilometrów, średnia prędkość trochę ponad 22 km. na godzinę, a maksymalna - 44. Zapraszamy za tydzień!
Strona akcji Polska Na Rowery
Mimo, że pozostali uczestnicy spotkania wyraźnie górowali nade mną kondycyjnie, to jednak udawało mi się mniej więcej utrzymać w peletonie, aż do momentu kiedy usłyszałem głośne "pukch", zwiastujące niechybnie przebitą dętkę. Na szczęście zasadą spotkań w ramach akcji "Polska Na Rowery" jest czekanie na tych, którym nie udaje się dotrzymać tempa, tak więc po wymianie dętki i wyczerpującym podjeździe pod wzgórza świętojańskie (od strony Nowosiółek) mogłem ze wszystkimi cieszyć się nieodpartym urokiem wąskiego, krętego i śliskiego jak diabli zjazdu północnym zboczem góry świętego Jana - chyba najciekawszego singletracku w promieniu 30 km. od Białegostoku.
Dalej było już tylko lepiej - zachodzące słońce, wstająca po deszczu mgła i szybkie, szutrowe szlaki do Supraśla sprawiały ogromną frajdę i zaostrzały apetyt na następną wycieczkę. Godny uwagi był też niebywale nerwowy człowiek, spotkany przez nas za Cieliczanką, który nie bacząc na trzymaną w ręku puszkę piwa usiłował zatrzymać rowerzystów kopniakiem, a przynajmniej podać w wątpliwość moralną czystość naszych rodzin. Peleton zgodnie ustalił między sobą, że taki czyn wymaga nie lada odwagi, jako że piętnastu dość wysportowanych mężczyzn na rowerach może być poważnym przeciwnikiem dla jednego pijanego awanturnika. Biorąc pod uwagę fakt, że ów nieszczęsny frustrat prawdopodobnie jako jedyny w okolicy nie dostał roweru na komunię i od tego czasu żywi niechęć do dwóch kółek, zdecydowaliśmy się zignorować zaczepki.
Trening zakończył się tradycyjnym wręczeniem koszulki rowerowej, tym razem w drodze losowania, choć bywa i tak, że można ją zdobyć zaliczając podjazdy wskazane przez trenera. Przejechaliśmy około 55 kilometrów, średnia prędkość trochę ponad 22 km. na godzinę, a maksymalna - 44. Zapraszamy za tydzień!
Strona akcji Polska Na Rowery
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





więcej zdjęć