Litwini w Polsce boją się o przyszłość
23.08.2011
, aktualizacja: 24.08.2011 10:48
Szef MSZ Radosław Sikorski obiecuje naprawienie szkód w gminie Puńsk, gdzie nieznani sprawcy zamalowali litewskie nazwy na tablicach i znieważyli pomnik litewski, a premier Litwy Andrius Kubilius potępił incydent jako podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym - to echa poniedziałkowych wydarzeń w Puńsku
ZOBACZ TAKŻE
- Rasistowskie wybryki z Podlaskiego w Sejmie (31-08-11, 10:45)
- Litwini chcą stanowiska wicestarosty sejneńskiego (02-02-12, 11:52)
- Najazd faszystów na Hajnówkę (13-10-11, 22:00)
- W Puńsku zdejmują zniszczone tablice (14-09-11, 13:47)
- Litwa i Polska. Wojny przy granicy (03-09-11, 21:30)
- Litwa: Strajkujemy, bo nikt na nas nie zwracał uwagi (02-09-11, 21:08)
- Mniejszość lepsza i gorsza? (29-08-11, 01:00)
- Każdy ma prawo do szacunku i bezpieczeństwa (24-08-11, 20:56)
- Programy mniejszości znikają z TVP. Na razie niektóre (24-08-11, 20:52)
- Jerzy Miller: ekscesy w Puńsku traktuję jako wandalizm (24-08-11, 13:32)
- Komornik zajmie się polskimi tablicami na Litwie (11-08-11, 10:25)
- Za zdradę białej rasy? Rasistowski atak w Białymstoku (23-08-11, 20:47)
- Podpalenie w centrum muzułmańskim (22-08-11, 01:00)
- Zamalowane litewskie nazwy (23-08-11, 01:00)
- Nienawiść na synagodze w Orli (11-08-11, 01:00)
W poniedziałek odkryto, że ktoś zniszczył 28 tablic z polsko-litewskimi nazwami miejscowości w gminie Puńsk (ok. 80 proc. mieszkańców tych terenów to Litwini). Litewskie nazwy zamalowane zostały białą i czerwoną farbą, niejako w kształt polskiej flagi. Dodatkowo w skansenie w Puński zniszczony został pomnik, upamiętniający stulecie pierwszego przedstawienia teatralnego wystawionego w języku litewskim w gminie. Wczoraj w rejonie wsi Bubele k. Sejn ktoś uszkodził i oblał farbą pomnik litewskiego poety Albinasa Żukaskasa. Minister Sikorski obiecał, że wszystkie szkody zostaną naprawione. - Szukamy sprawców skandalicznego incydentu w Puńsku; naprawimy szkody. Mniejszości mają prawo do dwujęzycznych tablic - napisał na Twitterze szef polskiej dyplomacji. Wcześniej ministerstwo w specjalnym oświadczeniu potępiło ten "chuligański wybryk".
Głos w sprawie zabrał też premier Litwy. - Uważam za swój obowiązek kategorycznie potępić wszelkie podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym na Litwie. Wierzę, że polski rząd będzie działał tak samo, gdyż to, co widzieliśmy wczoraj w doniesieniach telewizyjnych z Puńska, nie było niczym innym jak ordynarnym podburzaniem do nienawiści na tle narodowościowym - powiedział premier w wywiadzie dla państwowego radia litewskiego.
Prokuratura w Sejnach wszczęła już śledztwo, które ma wyjaśnić, kto odpowiada za te zniszczenia. Specjalne spotkanie dotyczące tych wydarzeń i ewentualnej współpracy odbyli ministrowie sprawiedliwości Polski i Litwy. Specjalny zespół dochodzeniowy - w skład którego wchodzą policjanci, strażnicy graniczni i funkcjonariusze ABW - powołał też wojewoda podlaski Maciej Żywno.
Jednak te wszystkie wydarzenia powodują, że Litwini mieszkający na północy województwa zaczynają się bać o swoje bezpieczeństwo. Częściową winą za to, co się stało, obarczają polskich polityków, w tym ministra Sikorskiego, który dość ostro wypowiadał się w sytuacji, kiedy zrywane były tablice z polskimi nazwami po litewskiej stronie granicy.
ROZMOWA z przewodniczącym Stowarzyszenia Litwinów w Polsce
Adam Matys: Jak pan myśli, co kierowało osobami, które zamalowały litewskie nazwy miejscowości w gminie Puńsk i uszkodzili oba pomniki?
Olgierd Wojciechowski: Trudno powiedzieć. Na pewno jest to wynik pewnej niedobrej atmosfery, jaką tworzy się wokół mniejszości litewskiej w Polsce. Ostatnie wydarzenia, czyli likwidacja jedynego programu telewizyjnego „Panorama litewska” emitowanego w TVP Białystok i ta akcja zorganizowana przeciwko nazwom miejscowości w języku litewskim i pomnikowi, dają dużo do myślenia.
Czy według pana te incydenty mogły być spowodowane nieprzychylnymi wypowiedziami Ministerstwa Spraw Zagranicznych w stosunku do Litwy?
- Myślę, że tak. Według mnie powinno się budować relacje między narodami. To nie jest tak, że Litwini i Polacy to są dwa odrębne narody. Znamy przeszłość, w końcu w pewnych etapach nasza wspólna historia była trudna. Dlatego moim zdaniem te wypowiedzi powinny być ostrożniejsze. To na pewno jedna z przyczyn. W ogóle w Polsce mało się mówi o mniejszościach. W programach nauczania mamy 3-4 tematy dotyczące mniejszości narodowych. Powinno być ich zdecydowanie więcej, zwłaszcza w regionach, gdzie sama mniejszość mieszka. Przecież trudno jest mi podejrzewać, że ktoś specjalnie przyjechał z głębi Polski, by pomalować te tablice. Zrobił to pewnie ktoś z tego regionu.
Dlaczego do tej fali nienawiści doszło właśnie teraz? Czy według pana w ostatnim czasie wydarzył się coś, co mogło popchnąć sprawców do takich czynów?
- No właśnie nie. Wiem, że w Warszawie 30 sierpnia planowany jest okrągły stół na temat 20-lecia ustanowienia stosunków dyplomatycznych między Polską a Litwą. Ale chyba nie ma co wiązać tych dwóch spraw.
Jak te incydenty są odbierane przez Litwinów mieszkających w Polsce?
- Jesteśmy przestraszeni, boimy się. Jak się patrzy na te zamazane tablice z nazwami miejscowości w języku litewskim, to rodzi to pewne obawy, co będzie dalej. Niedawno byłem pod budynkiem szkoły litewskiej w Sejnach i zastanawiałem się, czy za kilka, czy kilkanaście godzin nie będę tam oglądał powybijanych szyb. Na taką skalę i tak zorganizowana akcja przeciwko mniejszości litewskiej występuje po raz pierwszy.
Co według pana należy zrobić, aby w przyszłości zapobiec tego typu wydarzeniom?
- Powinno się budować dobre relacje między Polakami i Litwinami zaczynając już od najmłodszych. Szkoły powinny uczyć większej tolerancji. Mamy ustawę o mniejszościach narodowych. W przypadku Litwinów realizowana jest ona tylko w gminie Puńsk. W innych regionach nie działa, a szkoda. Według mnie samorządy, bo to na nich barkach spoczywa realizacja tej ustawy, powinny naprawdę odpowiedzialnie podejść do tematu i stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju mniejszości. A nie hamować ten rozwój przez likwidację programów telewizyjnych, o których już wspomniałem. No i na końcu - wypowiedzi polityków powinny być bardziej przemyślane.
Głos w sprawie zabrał też premier Litwy. - Uważam za swój obowiązek kategorycznie potępić wszelkie podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym na Litwie. Wierzę, że polski rząd będzie działał tak samo, gdyż to, co widzieliśmy wczoraj w doniesieniach telewizyjnych z Puńska, nie było niczym innym jak ordynarnym podburzaniem do nienawiści na tle narodowościowym - powiedział premier w wywiadzie dla państwowego radia litewskiego.
Prokuratura w Sejnach wszczęła już śledztwo, które ma wyjaśnić, kto odpowiada za te zniszczenia. Specjalne spotkanie dotyczące tych wydarzeń i ewentualnej współpracy odbyli ministrowie sprawiedliwości Polski i Litwy. Specjalny zespół dochodzeniowy - w skład którego wchodzą policjanci, strażnicy graniczni i funkcjonariusze ABW - powołał też wojewoda podlaski Maciej Żywno.
Jednak te wszystkie wydarzenia powodują, że Litwini mieszkający na północy województwa zaczynają się bać o swoje bezpieczeństwo. Częściową winą za to, co się stało, obarczają polskich polityków, w tym ministra Sikorskiego, który dość ostro wypowiadał się w sytuacji, kiedy zrywane były tablice z polskimi nazwami po litewskiej stronie granicy.
ROZMOWA z przewodniczącym Stowarzyszenia Litwinów w Polsce
Adam Matys: Jak pan myśli, co kierowało osobami, które zamalowały litewskie nazwy miejscowości w gminie Puńsk i uszkodzili oba pomniki?
Olgierd Wojciechowski: Trudno powiedzieć. Na pewno jest to wynik pewnej niedobrej atmosfery, jaką tworzy się wokół mniejszości litewskiej w Polsce. Ostatnie wydarzenia, czyli likwidacja jedynego programu telewizyjnego „Panorama litewska” emitowanego w TVP Białystok i ta akcja zorganizowana przeciwko nazwom miejscowości w języku litewskim i pomnikowi, dają dużo do myślenia.
Czy według pana te incydenty mogły być spowodowane nieprzychylnymi wypowiedziami Ministerstwa Spraw Zagranicznych w stosunku do Litwy?
- Myślę, że tak. Według mnie powinno się budować relacje między narodami. To nie jest tak, że Litwini i Polacy to są dwa odrębne narody. Znamy przeszłość, w końcu w pewnych etapach nasza wspólna historia była trudna. Dlatego moim zdaniem te wypowiedzi powinny być ostrożniejsze. To na pewno jedna z przyczyn. W ogóle w Polsce mało się mówi o mniejszościach. W programach nauczania mamy 3-4 tematy dotyczące mniejszości narodowych. Powinno być ich zdecydowanie więcej, zwłaszcza w regionach, gdzie sama mniejszość mieszka. Przecież trudno jest mi podejrzewać, że ktoś specjalnie przyjechał z głębi Polski, by pomalować te tablice. Zrobił to pewnie ktoś z tego regionu.
Dlaczego do tej fali nienawiści doszło właśnie teraz? Czy według pana w ostatnim czasie wydarzył się coś, co mogło popchnąć sprawców do takich czynów?
- No właśnie nie. Wiem, że w Warszawie 30 sierpnia planowany jest okrągły stół na temat 20-lecia ustanowienia stosunków dyplomatycznych między Polską a Litwą. Ale chyba nie ma co wiązać tych dwóch spraw.
Jak te incydenty są odbierane przez Litwinów mieszkających w Polsce?
- Jesteśmy przestraszeni, boimy się. Jak się patrzy na te zamazane tablice z nazwami miejscowości w języku litewskim, to rodzi to pewne obawy, co będzie dalej. Niedawno byłem pod budynkiem szkoły litewskiej w Sejnach i zastanawiałem się, czy za kilka, czy kilkanaście godzin nie będę tam oglądał powybijanych szyb. Na taką skalę i tak zorganizowana akcja przeciwko mniejszości litewskiej występuje po raz pierwszy.
Co według pana należy zrobić, aby w przyszłości zapobiec tego typu wydarzeniom?
- Powinno się budować dobre relacje między Polakami i Litwinami zaczynając już od najmłodszych. Szkoły powinny uczyć większej tolerancji. Mamy ustawę o mniejszościach narodowych. W przypadku Litwinów realizowana jest ona tylko w gminie Puńsk. W innych regionach nie działa, a szkoda. Według mnie samorządy, bo to na nich barkach spoczywa realizacja tej ustawy, powinny naprawdę odpowiedzialnie podejść do tematu i stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju mniejszości. A nie hamować ten rozwój przez likwidację programów telewizyjnych, o których już wspomniałem. No i na końcu - wypowiedzi polityków powinny być bardziej przemyślane.
- 40 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
26 głosów
-
Litwini w Polsce boją się o przyszłość
stoneborn
24.08.11, 02:05
"...Litwini mieszkający na północy województwa zaczynają się bać o swoje bezpieczeństwo."A na Litwie zdejmuje sie tablice z polskimi nazwami, Polacy na Litwie juz boja sie o swoje »
-
Litwini w Polsce boją się o przyszłość
szuwarek71
24.08.11, 12:54
Po obu stronach granicy nie brakuje idiotów: my mamy swoich narodowców chociażby z Falangi a i na Litwie nie brak fanatycznych nacjonalistów. Z drugiej strony, w suwalskich sklepach i na »
-
Litwini w Polsce boją się o przyszłość
antropoid
24.08.11, 19:18
"Litwini w Polsce boją się o przyszłość"Niech nie biadolą, tylko podziękują swoim rodakom na Litwie. »






więcej zdjęć