Jest dom, będzie dobrze. Fundacja Nasze Dzieci pomaga

Monika Kosz-Koszewska
31.08.2011 , aktualizacja: 31.08.2011 20:14
A A A Drukuj
Piątka dzieci na utrzymaniu, brak pracy, jedynie zasiłki i przydział wyczekiwanego od 6 lat mieszkania, które aby zatrzymać, trzeba wyremontować. Tak było dwa miesiące temu, a teraz pani Barbarze los się odmienia dzięki fundacji Nasze Dzieci, która przyszła z pomocą po interwencji "Gazety".
Rodzina Barbary Rybaczek w nowym mieszkaniu
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Rodzina Barbary Rybaczek w nowym mieszkaniu
Młoda białostocka fundacja pomagająca dzieciom (której już udało się zdobyć honorowy patronat pani Karoliny Kaczorowskiej, wdowy po prezydencie Kaczorowskim), zareagowała na trudną sytuację wielodzietnej rodziny natychmiast po tekście w czerwcowej "Gazecie". Dzięki temu udało się zmobilizować podlaskich przedsiębiorców, którzy dorzucili po cegiełce do remontu i szczęśliwego finału całej historii.



Wówczas bezrobotna Barbara Rybaczek samotnie wychowująca piątkę dzieci po 6 latach starań o przydział mieszkania komunalnego, niespodziewanie dostała propozycję od ZMK. Niestety, w grę wchodziło tylko lokum w starej kamienicy przy ul. Fabrycznej, które trzeba było doprowadzić do przyzwoitego stanu na własny koszt. Z jednej strony pojawiła się wielka szansa na zapewnienie lepszych warunków dzieciom - nie będzie trzeba się tułać z jednego wynajmowanego mieszkania do innego, na którego wynajęcie i tak brakowało pieniędzy i mieszkać w ciasnocie. Ale z drugiej pytanie - za co to wszystko wyremontować, skoro cała szóstka żyje jedynie z zapomogi z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i niewielkich alimentów? Jeśli kobieta nie zdążyłaby w ustalonym terminie dokonać wszelkich napraw, prawie stumetrowe mieszkanie by przepadło. Pani Barbara prosiła czytelników "Gazety" jedynie o zbędne farby, pędzle, tapety, coś na podłogę, bo parkiet był zupełnie zniszczony, a ZMK w zakresie prac zobowiązał ją do wycyklinowania pomalowanej farbą podłogi lub zakrycia jej np. wykładziną.

Ludzie proponowali drobną pomoc finansową, ale wszystko ruszyło z miejsca, kiedy sprawą zainteresowała się Ilona Szewko, prezes fundacji Nasze Dzieci. Wraz z Cezarym Dąbrowskim, członkiem organizacji, skrzyknęła firmy, które przekazały wszystko, co potrzebne do wykończeniówki, ale także sprzęt AGD. Największy wkład miało Asko - firma deweloperska prowadząca także sklep z materiałami budowlanymi, reprezentowana zresztą przez samego Dąbrowskiego. Płytki ceramiczne do łazienki i kuchni przekazał salon Cortina a chemię budowlaną fabryka Kreisel. Havo zapewniło do nowego lokum sprzęt taki jak pralka, kuchenka i lodówka. Finansowo akcję wsparły też firmy: GlobArt, MTC Plus i Hotel Cristal.

Na szczęście w ZMK udało się wynegocjować dłuższy termin na prace remontowe, bo ich zakres okazał się znacznie większy, niż można się było tego spodziewać. Na przykład w kuchni, gdzie podłoże było w tak złym stanie, że groziło zawaleniem do sąsiadów. W mieszkaniu położono nowe panele i wspomniane płytki, wstawiono wannę i sedes, nowe drzwi z framugą, na wszystko łącznie z robocizną poszło kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sama kobieta ze starszymi dziećmi zajęła się malowaniem i tapetowaniem. I tak udało się szczęśliwie przejść odbiór i odpisać umowę najmu z ZMK. Rodzina już się przeprowadziła i powoli zadomawia.

- Nie wszystko jeszcze jest dokończone, ale już jest jakiś start. Niestety czynsz za ten miesiąc okazał się olbrzymi, około 1,5 tysiąca złotych, ale takie są przepisy, że pierwszy musi być pełny, a potem mogę się już starać o ulgi. Wcześniej wynajmowałam trzy pokoje, ale były tak małe, jak tutaj dwa, a teraz każdy ma jakiś swój kącik - cieszy się pani Barbara. - Mam też szansę na pracę, bo robię kurs na kierowcę autobusów. Panie zastępują panów w tym zawodzie, mam więc nadzieję, że dostanę pracę. Teraz zacznie się to już wszystko jakoś układać, jestem bardzo zadowolona, że tak to się wszystko potoczyło i tak mi państwo pomogliście - dziękuje darczyńcom kobieta.

Ona z dwójką najmłodszych bliźniaków - czteroletnimi Kornelem i Oliwką zajęli jedno pomieszczenie. Starsze dziewczynki - Dominika i Marlena mają wspólny pokój, a bliźniak Marleny - 16-letni Damian - mieszka sam w trzecim. Dzieci chętnie pokazują, gdzie mają teraz swoje zabawki, a gdzie miejsce do spania.

- Na pewno będziemy chcieli utrzymać kontakt z tą rodziną, zresztą obiecaliśmy jeszcze chociażby firanki, które pani domu musi wymierzyć na te duże, dość nietypowe okna. Mamy też zgłoszenia od kolejnych potrzebujących pomocy - mówi Ilona Szewko.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów